Witajcie.
Kochane nadrabiam posty.
Kay miałam się poskypować ale mieliśmy gościa. Taka niezapowiedziana wizyta, jednak miło było zająć się dzieciakiem, zrobić kolację która w reszcie komuś smakowała.

Także nawet fona nie ruszyłam przez ten czas.
Mad, my Cię wyleczymy.

A tak poważnie to próbowałaś ostatecznego podejścia z połówkiem? Stawiając się na Twoim miejscu spróbowałabym "ostatniej" rozmowy na spokojnie, jeśli okazałaby się klapą to pewnie zrobiłabym tak jak szwagier: umieściła pozew na pulpicie, wydrukowała w razie gdyby "się przeoczyło" i położyła w widocznym miejscu. Może by poskutkowało w reszcie...
Zanna doskonale Cię rozumiem. Chociaż czułości dostaję to jednak wdarła się porządna luka -brak pożądania i zainteresowania... Jednak...
Nie wiem dlaczego faceci tak sobie odpuszczają, przestają się starać i w ogóle... Może po prostu mają tą świadomość, że kobieta staje się "zaklepana" i starać się nie trzeba, bo przecież nie odejdzie. Albo brutalnie, bo przecież facet potrafi być "świnią" -znudzili się...
Vaniliiia -współczuję Ci, auć... Nie darowałabym takiego zachowania szczególnie gdyby kiedyś mu to nie przeszkadzało.