Hejka,normalnie zaginęłam bo jest u nas najstarsza wnuczka. teściów, a że ma 24 lata to już taki wspólny język mamy i cały dzień spedzamy razem.
Dziś mi bardzo pomogła przy tych dzieciach, to znaczy w przygotowywaniu hamburgerów a potem i w szykowaniu i w sprzątaniu.
No więc tak.... miało być
dzieci 12, było 9 a potem doszedł następny ale to już była 16 i już ci poprzedni się rozjeżdżali.
Dostał dwie koszulki z krótkim rękawem, książkę Magiczne drzewo, której jedną część czytał, kolorowe długopisy, ale normalnie kolory jak w kredkach, od czarnego, brązowego, poprzez zielone,fioletowe, czerwone, po żółte, pomarańczowe, kredki i takie coś plastikowe rurki, proste,powyginane, które łączą się magnesami w kulkach i tworzy się różne budowle. Właśnie siedzi i buduje

I oprócz tego dostał od kilku kolegów kasę to uzbierał 110zł.
Zdjęcie tortu dołączę bo Halinka nie zobaczy na fb to specjalnie dla Ciebie zdjęcie

Acha, zapomniałam o rękawicach bramkarskich Nike....
A poza tym to w poniedziałek po południu przy bronieniu w bramce tak oberwał, że rękę miał pomiędzy piłką a poprzeczką bramki i od tamtej pory środkowy palec ma spuchnięty i siny i nic mu to nie schodzi. Teraz koleżanka mnie nastraszyła żeby jechać z nim na prześwietlenie bo nie wiadomo co w tym palcu się dzieje, że to prawa ręka to lepiej sprawdzić. No i pewnie pojedziemy jutro rano bo dziś przyszedł do nas o 6.30 z płaczem że go boli.
I ma coraz bardziej sine, zamiast coraz mniej...
Hada,w Białogórze to mój mąż budował domki, jak pracował u kolegi, właśnie domki dla wczasowiczów. No, do plaży jest faktycznie kawałek ale ludzi mało i spokój. To jakieś niecałe 1,5h jazdy ode mnie.
Halinko,kiedy Ty wyjeżdżasz? bo mi wyleciało z głowy.... No co Ty, ja się nie obrażę bo ja tak samo myślę tylko u nas to nawet klatek sprzątać nie mogę bo nie ma bloków. Wszędzie gdzie składam cv to już za późno

szukam w necie i nie ma nic takiego a naprawdę nie szukam tyllko w biurze. A jak już coś jest to ze stopniem niepełnosprawności.
Kasiu, ja to nawet nie mam ochoty na te słodkości, pyszności. Fale dunaju z wiśniami i sernik na zimno będą na piątek, jutro będę robić. Dziś dzieciom nie robiłam bo nie mieli czasu na jedzenie. Hamburgery poskubali, torta też niektórzy zostawlili choć był pyszny i mokry.
Kris,no mam nadzieję że teraz się odezwiesz do mnie....
Sopot ma swój niepowtarzalny klimat, choć ja dawno nie byłam ale wszystkie dyskoteki z czasów studenckich to Sopot.
Super że Ci się układa z anielicą

Należy Ci się za tyle lat czekania na nią... a widzisz, trzeba było szukać po innych miastach jak tu pod nosem taka była?
Martusia, no aż tak poważnie Cię wzięło? A co lekarze powiedzieli? to ma związek z tym wypadkiem?
No Roksance zakładaj pampa tylko na noc bo jej nigdy nie oduczysz...