Powiedziałam mu, że to jest dla mnie krzywdzące, ale przecież on nic na to nie poradzi, że kiedy się ze mną widuje cześciej, ma mnie dość. Co w takim razie ja mogłabym zrobić, by on chciał się ze mną częściej spotykać? Kiedy jemu zadałam to pytanie, po prostu stwierdził, że chce się ze mną spotykać i tyle, a przecież nie chce. Gdy spotykamy się 3 razy w tygodniu, część spotkania wygląda tak, że on gra sb na kompie w jakieś platformówki, a ja siedzę i się nudzę. Ma mnie gdzieś. Gdy widzimy się raz w tygodniu, jest już trochę za mną stęskniony i interesuje się mną mocno. Boli mnie to, ze on mnie nie potrzebuje tak, jak ja jego. On mi na to moje narzekanie odpowiada "I co ja Ci niby poradzę?"
Powinnam przestać narzekać, ale co dalej? Co zrobić, by widywać go częściej i nie czuć tej olewki z jego strony, tego zmęczenia. Czasem nawet mówi mi, że za ileś tam minut mam autobus do domu.