Hej dziewczyny. Witaj Elu, Tobie również miłego
Czytam wasze wcześniejsze posty i popijam w reszcie kawę. Cisza i spokój, połówek niestety w
pracy... A taką miałam ochotę wyleżeć się w łóżeczku chociaż z jeszcze godzinę.
Kurczę... Dałyście mi do myślenia. Właśnie się zastanawiam nad rozpieszczeniem
dzieci.
Nie tylko jedynaka można rozpieścić. Często faworyzuje się jedno z dzieci. Tak jest w przypadku gromadki szwagra. Dziewczynka dostaje co chce, wszystko najmodniejsze, najlepsze, najdroższe i nawet teściowa zauważyła, że jest strasznie rozpieszczona a reszta dzieci nie... No i dlatego mała uważa, że wszystko jej się należy a jak czegoś nie dostaje lub coś nie idzie po jej myśli to wymusza udawanym płaczem. Nawet rodzeństwo nie ma prawa bawić się zabawką, którą ona w tym czasie niby chciała, bo zaraz zabiera a jak nie może zabrać to furia i niby ryk.
Najbardziej zastanawiam się nad tym jak nie rozpieszczać dziecka? Tak patrząc na różne mamy zauważam, że nie dają dziecku wszystkiego, nie spełniają każdej zachcianki a mimo to dzieci zachowują się okropnie. O co w tym chodzi? Jak to działa...?
