vaniliia skoro on Cię nie podnieca to zastanów się czy aby na pewno go kochasz...:/ bo to zazwyczaj idzie w parze...mnie np.bardzo podniecał, zawsze, codziennie. Każdy dotyk, każdy pocałunek;) śmialiśmy się, że moglibyśmy nie wychodzić z łóżka w ogóle;)
Kayira to wszystko jest takie porypane, że szkoda gadać, nawet mi się nie chce tego komentować.
Catherine nie mówiłam, że chciałabym mieć aż takie kochana:* wystarczyłoby mi 75C
A ogólnie teraz wam powiem coś ciekawego dziewczyny;)) wczorajsza noc. A. miał drugą zmianę, kończy pracę o 22. Vaniliia skończyłam z Tobą pisać jakoś przed 23 i kładłam się właśnie spać, już światło zgaszone, ja w koszulce nocnej, aż tu nagle dzwoni mi telefon, tak to ON.
- Otworzysz mi drzwi??
- Po co?
- No na chwilę...
- OK.
Wpuściłam go do domu, ale pytam po co przyjechał, nie uzyskałam odpowiedzi... No i siedział, gadał do mnie, chciał się przytulać, pocałować mnie, ale ja nieugięcie odpychałam go cały czas. Przecież nie jesteśmy razem, tak?? położylam się znów na łózku, on się położył koło mnie i się pyta czy może nocować, a ja "jak musisz"... No i został. Leżymy sobie, oczywiście między nami wolna przestrzeń ok, 50 cm, w pewnym momencie Kapsek zaczął piszczeć, że chce na łóżko. No i chciałam go wziąć, a A. na mnie z ryjem, "zostaw go, po co go bierzesz?! Niech siedzi, niech się nauczy spania na podłodze!"... Ale ja miałam w dupie jego gadki i wzięłam Kapselka na łózko, też oczywiście wkurw nie z tej ziemi i tylko "dobra kurwa rób se co chcesz, ja pierdole"... Odsuneliśmy się jeszcze bardziej od siebie. Poszliśmy spać. Przebudziłam się jakoś koło 2 chyba no i nie wytrzymałam... odwrócony był do mnie plecami. Przybliżyłam się i go przytuliłam i lekko po szyjce muskałam go ustami, nie spał, bo się ruszał i słyszałam tylko ciche "mmm". Poleżałam tak trochę i więcej żadnej reakcji z jego strony, nawet mnie nie dotknął żebym tak została, więc wróciłam do poprzedniej pozycji, czyli 50 cm od siebie i też plecami do niego. I spaliśmy już do rana. Rana jak się obudziliśmy to się mnie zapytał czemu go przytuliłam. Nawet nie wiedziałam co powiedzieć, rzuciłam tylko "tak jakoś wyszło, nie wiem"... ALe przecież stęskniłam się i musiałam dotknąć jego ciała... Jak już się obudziliśmy na dobre zaczął mnie smerać po brzuchu, nogach, tyłku... \mówiłam, żeby wziął tą rękę, ale on powiedział, że nie umie, bo to wszystko jest jego. Ja na to, że przecież zerwałeś, a on twardo trzyma się faktu, że to JA. JA i KONIEC, nie przegadasz. Wzięłam telefon i mówię do niego: "którym kurwa smsem ja zerwałam, pokaz mi bo chyba oślepłam", zaczął szukać, nic nie znalazł i mówi do mnie "swoim zachowanie zerwałas"... ja \WTF, ale już nic nie mówiłam, bo nie przetłumaczy się, mów do słupa, a słup stoi jak dupa... nie dociera. |Potem prosił mnie żebym z nim pojechała do K. na
zakupy. No po 15minutowym marudzeniu zgodziłam sie, pojechałam. Zrobiliśme te zakupy po czym pojechaliśmy do niego, było jakoś po 11. O 13:30 on idzie do
pracy. Na oczątku mówiłam, że chwilę mogę u niego posiedzieć i najwyżej mama po mnie przyjedzie. Ale potem sobie myślę, po co ja tam będę siedziała, to nie mój chłopak, no po co? Jego rodzicom dupę zawracać, i mówię że jednak mnie odwiezie, wyszedl jakbym mu coś strasznego zrobiła i psozedł do samochodu, ja wsiadam a on do mnie "Ty to kurwa zdecydowana jesteś", a ja: "no co?" on :"nic" i nie odzywaliśmy aż do mojego domu, jak wysiadałam rzucił tylko "trzymaj się" i miał taki ironiczny uśmiech, że aż miałam ochotę mu jebnąć, a ja "pa". No i od 13 zero kontaktu, smsa żadnego nie pisałam, nic. \nie będę się przed nim płaszczyć!