Przy kawie ...
Re: Przy kawie ...
Miło słyszeć 
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Re: Przy kawie ...
Bo my jesteśmy za miłe Adasiowa. Im kobieta milsza tym facet bardziej podły. Wiem to z autopsji jak i przykładów innych osób.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Przy kawie ...
DObrze, będę pamiętać. Miałam dzisiaj wstać wcześnie i iśc sobie pooglądać laptopy.
Jamelia szczerze mówiąc to ja nie wiedziałam co zrobić żeby w końcu do niego dotrzeć, ale nie mam pojęcia czy to mu coś dało do myślenia czy nie. Tak dzisiaj spałam mocno i głębokim snem, że nawet nie słyszałam kiedy chodził po kuchni i sobie śnaidanie robił.
Jamelia szczerze mówiąc to ja nie wiedziałam co zrobić żeby w końcu do niego dotrzeć, ale nie mam pojęcia czy to mu coś dało do myślenia czy nie. Tak dzisiaj spałam mocno i głębokim snem, że nawet nie słyszałam kiedy chodził po kuchni i sobie śnaidanie robił.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Re: Przy kawie ...
Adi, ważne że w końcu coś zrobiłaś.. i że może w końcu coś się ruszy..
no chyba nie chcesz by tak wyglądało Wasze życie...
no chyba nie chcesz by tak wyglądało Wasze życie...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Przy kawie ...
No właśnie nie chcę, dlatego się w końcu postawiłam. Powiedziałam jasno, że też jestem człowiekiem i szacunek mi się rownież należy. Powiedziałam mu, że miał zasadę: "nigdy nie uderzę kobiety", a popychanie i szarpanie jednak nieco narusza tę zasdę, bo jedno z drugim się wiąże. To też mu się zrobiło głupio, głowę spuścił.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Re: Przy kawie ...
I bardzo dobrze powiedziałaś....
ale fakt przeczył sam sobie/...
ale fakt przeczył sam sobie/...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Przy kawie ...
Dobra uciekam, dam wam później znać co i jak, papa, miłego dnia wszystkim
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Re: Przy kawie ...
my już po obiadku teraz czas na kawusię i odliczanie godzin do przyjazdy mojego M 
Re: Przy kawie ...
no ja juz dawno po kawusi ale herbatkę mogę chlipnąć 
-
a_gatka
Re: Przy kawie ...
No to ja sobie teraz rooibos zaparzę, bo kawuchę to już dawno za sobą mam 
Re: Przy kawie ...
Cześć, dziewczyny...
Adaś powiem Ci tak... miło, że się w końcu postawiłaś chociaż moim zdaniem to za późno, dawno temu to powinnaś zrobić, wtedy nie doszłoby do tego wszystkiego.. ale lepiej późno niż wcale...
Ale wiem, że tacy się nie zmieniają.. nie chcę mówić na niego źle, bo to dla Ciebie mimo wszystko ktoś ważny, ale ja mam swoje zdanie i pewnie nie tylko ja je mam...
Nie wierz w jego słowa bredzi jak każdy.. i na moje oko on się nie zmieni. Będzie zawsze takim samym marnym 'mężczyzną'(choć do mężczyzn bym nie zaliczała kogoś kto jest taki w stosunku do kobiety). Jesteś mądra, bystra i piękna, możesz mieć na pęczki takich jak on, a nawet lepszych...Tak, wiem, że chcesz tylko jego ale to nie ma sensu bo skoro Cię nie docenia, to jest frajerem. Zostaw Go, kiedyś zrozumie co stracił - a wtedy Ty miniesz go na ulicy ze szczerym uśmiechem na ustach. Tak cholernie szczerym, że go zamuruje, bo nigdy nie potrafił sprawić byś przy Nim była taka szczęśliwa..
Dajesz mu ciągle kolejne szanse, on przeprasza jest ok przez chwile a potem znowu jest to samo... ja już się wiele w tej kwestii powtarzałam i nie chcę kolejny raz, bo prawda jest taka że i tak zrobisz jak zechcesz... to twoje życie i twoja sprawa, tylko nie zmarnuj tego życia bo jest ono tylko jedno i moim zdaniem szkoda go marnować na kogoś takiego jak twój A...
Zachowuj sie tak jak teraz, pokaż że jesteś silna, bystra, że nie pozwolisz sobą pomiatać, może się opamięta.. ale jak nie, to wiesz chyba co robić?
Bo pamiętam ze niedawno po jednym incydencie tez pisałaś, że zakonczysz ten związek jeśli nic się nie zmieni... nie zmienilo się, a ty dalej w to brniesz..
Poza tym wczoraj czytalam pewną historię, od razu pomyślałam o Tobie.. Przeczytaj,daje do myślenia...
"Kiedyś całe jej życie wydawało się łatwiejsze . Wiecznie uśmiechnięta dziewczynka z długimi , czarnymi warkoczami. Teraz nikt już nie pyta jak jej się układa. On, to właśnie on zmienił ją całą. Na początku znajomości nie wiedziała, że ma wobec niej takie plany. Myślała, że ten związek zakończy się jak każdy inny.. zaręczynami, ślubem...
W niedługim czasie była pewna, że tylko jego chce u swojego boku,że nigdy nie pozwoli by coś zniszczyło ich drogę do szczęścia. Jedna krótka wiadomość potrafiła utrzymać uśmiech na jej twarzy przez dobre kilka godzin. Każdego dnia zaczynało zależeć jej coraz bardziej. On zawsze deklarował to samo. Był jej ideałem, ale wkrótce miała przekonać się jakim jest dupkiem.
Przyrzekał, że jest inny niż wszyscy frajerzy, z którymi była wcześniej.
Namieszał jej w głowie. Widziała w nim swojego przyszłego męża, mężczyznę z którym chciała się zestarzeć. Coraz częstsze kłótnie zaczęły uświadamiać jej, że pomyliła się co do niego. Wszyscy, których jeszcze od siebie nie odsunęła powtarzali jej, że zasługuje na kogoś lepszego.Tłumaczyli, że nie jest jej wart. Jednak to wszystko jak grochem o ścianę. Ona była przekonana , że nie wszystko stracone, że on na pewno jeszcze zrozumie jak wielkim uczuciem darzy go tak prosta dziewczyna.. wierzyła, że się zmieni...
Jednak kłótni było jeszcze więcej niż w poprzednich miesiącach. Kiedy straciła już jakąkolwiek nadzieję na poprawę jej relacji z ukochanym,on nagle zmienił swoje zachowanie. Wytrzymali bez kłótni jakiś miesiąc... Później? Później znów powtórka z rozrywki... Ciągłe awantury. Dziewczyna potrafiła przepłakać cały wieczór czytając jego wyzwiska pod jej adresem.
Mimo to nie odeszła, nie olała tego frajera. Nie mogła. Nie chciała tego zrobić, bo dla niej liczył się tylko on. Była zaślepiona miłością do niego. Zostawiła w tyle szkołę, rodzinę, przyjaciół. Poświęciła dla niego całe, dotychczasowe życie .
Nie miała mu tego za złe. Choć czasem brakowało jej wychodzenia z kumplami na miasto , czy nawet pisania na gg... Kontrolował ją na każdym kroku. Nie chciała się od tego uwolnić. Nie miała takiego zamiaru. Uważała, że to fair takie ciągłe sprawdzanie konwersacji. Mimo,że ona nie mogła w żaden sposób skontrolować jego..
Co więcej nie mogła wytknąć mu żadnego błędu. Być może wydawało mu się, że nie ma żadnych wad. Grubo się mylił. Miał wiele na sumieniu.
Gdy wszystko między nimi dobrze się układało coś musiało się zepsuć.
A wtedy..
Zapominał kim ona dla niego tak naprawdę jest. Poniżał ją, wyzywał od najgorszych, wymyślał sobie sytuacje, które nigdy nie miały miejsca .
Ona cierpiała, ale on liczył na to, że dziewczyna będzie go przepraszała za to, że on ma gorszy dzień. Tak robiła ... za każdym razem.. Przepraszała za JEGO błędy. Po co? Była totalnie od niego uzależniona. Nie chciała dobrze dla siebie, tylko dla niego .
Dlatego nigdy nie powiedziała mu, co on robi źle. Nie powiedziała jak bardzo ciąży jej to, że jest poniżana przez najważniejszą osobę w swoim życiu. Uważał się za pana wszechświata: na każdym kroku pokazywał, kto w tym związku się liczy. Ona była zawsze w jego cieniu.Nie potrafiła sprzeciwić się takiemu traktowaniu. Pewnego dnia chyba zrozumiała wszystko.. Miała żal do siebie, że odrzucała pomoc tylu osób. Miała straszne wyrzuty sumienia. On tak właśnie ją wychował.. na osobę, która obwiniała siebie o wszelkie zło w swoim otoczeniu. Teraz wiedziała, że to jej klęska. Po kolejnym przepłakanym wieczorze zrobiła to czego obawiali się jej przyjaciele. Odebrała sobie życie. Odeszła. Nie pozostawiła żadnego listu. Choćby krótkiego pożegnania. Rano znaleźli ją jej rodzice, bladą .. w kałuży krwi . On nie pojawił się nawet na jej pogrzebie. Nadal nie rozumiał swojego błędu..."
Carina historia naprawdę straszna, ale niestety takie rzeczy się zdarzają.. codziennie ktoś ginie przez morderców itp, niestety takie są realia, bandytów i psycholi nie brakuje na tym świecie. Dobrze, że nic Ci się nie stało.
Black przykro mi z powodu tego wszystkiego, mam nadzieję, że będziesz silna i ułożysz sobie jakoś życie, trzeba być silnym jak nie dla kogoś, to chociaż dla siebie.
Adrian nie martw się tak o Black i Adasiową, to są mądre kobietki
A_gatko miło Cię poznać..
I cholender nie wiem co komu odpisać mimo że nadgoniłam każdy post, a nie powiem dużo się ich nazbierało odkąd mnie nie było... No i nie wiem co mam jeszcze napisać do każdego po kolei, tyle żeście nacykały tych stron że chyba nie dam rady...
Miło, że ktoś się o mnie martwił i pytał o mnie... naprawde po wszystkim co mnie spotyka ostatnio w zyciu, milo jest przeczytac ze jednak ktos o mnie mysli...
A co sie u mnie dzialo... nie wiem czy jest sens opowiadać, chyba nie... Nie bedzie mnie na razie, musze sobie troche zycie poukladac, mam nadzieje ze uda mi sie potem wszystko nadgonić...
Powiem tylko, że ścięłam włosy, nie byłam u fryzjerki którą proponowała mi Kay , ponieważ była to nagła decyzja.. w pon. skonczylam szybko szkołę, zaczęły mi bardzo włosy wypadać.. a bylo wczesnie to uznalam ze pojde.. fryzjer obok mojego domu mial wolny czas, a byl to fryzjer znany bo robil mi i siostrze fryzurke na slub.. no wiec poszlam i sie obcięłam.. na łyso
Nie no, zartuje.. włoski mam krotkie, do ramion... jestem szczęśliwa z tego powodu, ze scielam te kudły.. teraz ładnie mi się kręcą, wszędzie mam ruloniki.. grzywkę mam podciętą.. poza tym, wlosy nie wypadają, są odżywione, z myciem jest łatwiej..
Jednak wolę siebie w krotkich wlosach niz w dlugich.. taka metamorfoza po ostatnich tygodniach bardzo mi pomogła..
Zamowilam na allegro prostownicę za 12.99 - do grzywek i krotkich włosków.. mam nadzieje ze przyjdzie i wszystko bedzie OK, mimo iz koleś miał troche negatywnych komentarzy.. ale jednak przeważały pozytywy(prawie 1900pozytywow)..
Pomyslalam sobie, ze jak mi wloski troche podrosna pojde znowu sciac, zrobie pazurki i bede je ladnie prostowac... chcialabym rowniez zrobic pasemka o ton lub dwa ciemniejsze od moich naturalnych wlosow, ale to nie teraz... tylko te pazurki..
Wiec jak przyjdzie prostownica podprostuje sobie wloski i zobacze jak bede wygladac...
Wiecej opowiadac o sobie nie bede, bo nikomu nie bedzie sie chcialo czytac takiej litani.. a opowiadac nie ma co, ciagle siedzialam plakalam, siedzialam,plakalam... ech..
Chyba na weekend wybiore się do jakiegoś baru czy coś żeby się napić.. nie mam z kim więc pójdę sama, bo Adasiowa to chyba we Wrocku nie jest, a nikogo poza nią nie mam... z moim A. nie pojde bo chcialabym z kims innym, kolezanka, przyjaciolka.. ktokolwiek, byle nie chlopak, bo czasem czlowiek jednak potrzebuje kogos innego..
Nie wiem czy komus sie to bedzie chcialo czytac, no ale trudno...
Buziaki wszystkim, nie martwcie się, jeszcze się nie zabiję, choć przemkło mi to przez chwilę przez myśl... może jakos wszystko bedzie ok, chociaz powoli sądzę, że wysiadam psychicznie i nic juz mi nie pomoże.
Ach, Adasiowa jeszcze sobie przypomnialam.. co do smutnych piosenek, Rubik jest OK, ma naprawde piekne piosenki ale jak chcesz naprawdę smutne to polecam np; birdy-people, birdy- skinny love, angel obel- riverside, Beyonce- broken hearted girl, Come home- One republic ft Sara Bareilles, Jason Walker-Down.
To tylko kilka, ale moim zdaniem te kilka z tych najladniejszych i najbardziej "dołujących" przy dołku i rowniez tych najbardziej motywujących, dzieki ktorym widzisz ile tracisz, lub ile nie straciłaś, a zyskałaś...
Powiem Wam, ze sluchanie smutnych piosenek dobija, ale dzieki Nim, pozniej czlowiek zbiera się do kupy i jest ok.. wiem bo sama tak mialam nie raz..
No to uciekam, jak wrócę cała z tego baru czy klubu to napewno zajrzę w sob.. ale nie wiem.. popłaczę, popije, zapomnę i będzie ok, nic innego mi na razie nie pozostaje.
Więc, moje kochane trzymajcie się wszystkie, mam nadzieję że jeszcze tutaj zagoszczę...
Adaś powiem Ci tak... miło, że się w końcu postawiłaś chociaż moim zdaniem to za późno, dawno temu to powinnaś zrobić, wtedy nie doszłoby do tego wszystkiego.. ale lepiej późno niż wcale...
Ale wiem, że tacy się nie zmieniają.. nie chcę mówić na niego źle, bo to dla Ciebie mimo wszystko ktoś ważny, ale ja mam swoje zdanie i pewnie nie tylko ja je mam...
Nie wierz w jego słowa bredzi jak każdy.. i na moje oko on się nie zmieni. Będzie zawsze takim samym marnym 'mężczyzną'(choć do mężczyzn bym nie zaliczała kogoś kto jest taki w stosunku do kobiety). Jesteś mądra, bystra i piękna, możesz mieć na pęczki takich jak on, a nawet lepszych...Tak, wiem, że chcesz tylko jego ale to nie ma sensu bo skoro Cię nie docenia, to jest frajerem. Zostaw Go, kiedyś zrozumie co stracił - a wtedy Ty miniesz go na ulicy ze szczerym uśmiechem na ustach. Tak cholernie szczerym, że go zamuruje, bo nigdy nie potrafił sprawić byś przy Nim była taka szczęśliwa..
Dajesz mu ciągle kolejne szanse, on przeprasza jest ok przez chwile a potem znowu jest to samo... ja już się wiele w tej kwestii powtarzałam i nie chcę kolejny raz, bo prawda jest taka że i tak zrobisz jak zechcesz... to twoje życie i twoja sprawa, tylko nie zmarnuj tego życia bo jest ono tylko jedno i moim zdaniem szkoda go marnować na kogoś takiego jak twój A...
Zachowuj sie tak jak teraz, pokaż że jesteś silna, bystra, że nie pozwolisz sobą pomiatać, może się opamięta.. ale jak nie, to wiesz chyba co robić?
Bo pamiętam ze niedawno po jednym incydencie tez pisałaś, że zakonczysz ten związek jeśli nic się nie zmieni... nie zmienilo się, a ty dalej w to brniesz..
Poza tym wczoraj czytalam pewną historię, od razu pomyślałam o Tobie.. Przeczytaj,daje do myślenia...
"Kiedyś całe jej życie wydawało się łatwiejsze . Wiecznie uśmiechnięta dziewczynka z długimi , czarnymi warkoczami. Teraz nikt już nie pyta jak jej się układa. On, to właśnie on zmienił ją całą. Na początku znajomości nie wiedziała, że ma wobec niej takie plany. Myślała, że ten związek zakończy się jak każdy inny.. zaręczynami, ślubem...
W niedługim czasie była pewna, że tylko jego chce u swojego boku,że nigdy nie pozwoli by coś zniszczyło ich drogę do szczęścia. Jedna krótka wiadomość potrafiła utrzymać uśmiech na jej twarzy przez dobre kilka godzin. Każdego dnia zaczynało zależeć jej coraz bardziej. On zawsze deklarował to samo. Był jej ideałem, ale wkrótce miała przekonać się jakim jest dupkiem.
Przyrzekał, że jest inny niż wszyscy frajerzy, z którymi była wcześniej.
Namieszał jej w głowie. Widziała w nim swojego przyszłego męża, mężczyznę z którym chciała się zestarzeć. Coraz częstsze kłótnie zaczęły uświadamiać jej, że pomyliła się co do niego. Wszyscy, których jeszcze od siebie nie odsunęła powtarzali jej, że zasługuje na kogoś lepszego.Tłumaczyli, że nie jest jej wart. Jednak to wszystko jak grochem o ścianę. Ona była przekonana , że nie wszystko stracone, że on na pewno jeszcze zrozumie jak wielkim uczuciem darzy go tak prosta dziewczyna.. wierzyła, że się zmieni...
Jednak kłótni było jeszcze więcej niż w poprzednich miesiącach. Kiedy straciła już jakąkolwiek nadzieję na poprawę jej relacji z ukochanym,on nagle zmienił swoje zachowanie. Wytrzymali bez kłótni jakiś miesiąc... Później? Później znów powtórka z rozrywki... Ciągłe awantury. Dziewczyna potrafiła przepłakać cały wieczór czytając jego wyzwiska pod jej adresem.
Mimo to nie odeszła, nie olała tego frajera. Nie mogła. Nie chciała tego zrobić, bo dla niej liczył się tylko on. Była zaślepiona miłością do niego. Zostawiła w tyle szkołę, rodzinę, przyjaciół. Poświęciła dla niego całe, dotychczasowe życie .
Nie miała mu tego za złe. Choć czasem brakowało jej wychodzenia z kumplami na miasto , czy nawet pisania na gg... Kontrolował ją na każdym kroku. Nie chciała się od tego uwolnić. Nie miała takiego zamiaru. Uważała, że to fair takie ciągłe sprawdzanie konwersacji. Mimo,że ona nie mogła w żaden sposób skontrolować jego..
Co więcej nie mogła wytknąć mu żadnego błędu. Być może wydawało mu się, że nie ma żadnych wad. Grubo się mylił. Miał wiele na sumieniu.
Gdy wszystko między nimi dobrze się układało coś musiało się zepsuć.
A wtedy..
Zapominał kim ona dla niego tak naprawdę jest. Poniżał ją, wyzywał od najgorszych, wymyślał sobie sytuacje, które nigdy nie miały miejsca .
Ona cierpiała, ale on liczył na to, że dziewczyna będzie go przepraszała za to, że on ma gorszy dzień. Tak robiła ... za każdym razem.. Przepraszała za JEGO błędy. Po co? Była totalnie od niego uzależniona. Nie chciała dobrze dla siebie, tylko dla niego .
Dlatego nigdy nie powiedziała mu, co on robi źle. Nie powiedziała jak bardzo ciąży jej to, że jest poniżana przez najważniejszą osobę w swoim życiu. Uważał się za pana wszechświata: na każdym kroku pokazywał, kto w tym związku się liczy. Ona była zawsze w jego cieniu.Nie potrafiła sprzeciwić się takiemu traktowaniu. Pewnego dnia chyba zrozumiała wszystko.. Miała żal do siebie, że odrzucała pomoc tylu osób. Miała straszne wyrzuty sumienia. On tak właśnie ją wychował.. na osobę, która obwiniała siebie o wszelkie zło w swoim otoczeniu. Teraz wiedziała, że to jej klęska. Po kolejnym przepłakanym wieczorze zrobiła to czego obawiali się jej przyjaciele. Odebrała sobie życie. Odeszła. Nie pozostawiła żadnego listu. Choćby krótkiego pożegnania. Rano znaleźli ją jej rodzice, bladą .. w kałuży krwi . On nie pojawił się nawet na jej pogrzebie. Nadal nie rozumiał swojego błędu..."
Carina historia naprawdę straszna, ale niestety takie rzeczy się zdarzają.. codziennie ktoś ginie przez morderców itp, niestety takie są realia, bandytów i psycholi nie brakuje na tym świecie. Dobrze, że nic Ci się nie stało.
Black przykro mi z powodu tego wszystkiego, mam nadzieję, że będziesz silna i ułożysz sobie jakoś życie, trzeba być silnym jak nie dla kogoś, to chociaż dla siebie.
Adrian nie martw się tak o Black i Adasiową, to są mądre kobietki
A_gatko miło Cię poznać..
I cholender nie wiem co komu odpisać mimo że nadgoniłam każdy post, a nie powiem dużo się ich nazbierało odkąd mnie nie było... No i nie wiem co mam jeszcze napisać do każdego po kolei, tyle żeście nacykały tych stron że chyba nie dam rady...
Miło, że ktoś się o mnie martwił i pytał o mnie... naprawde po wszystkim co mnie spotyka ostatnio w zyciu, milo jest przeczytac ze jednak ktos o mnie mysli...
A co sie u mnie dzialo... nie wiem czy jest sens opowiadać, chyba nie... Nie bedzie mnie na razie, musze sobie troche zycie poukladac, mam nadzieje ze uda mi sie potem wszystko nadgonić...
Powiem tylko, że ścięłam włosy, nie byłam u fryzjerki którą proponowała mi Kay , ponieważ była to nagła decyzja.. w pon. skonczylam szybko szkołę, zaczęły mi bardzo włosy wypadać.. a bylo wczesnie to uznalam ze pojde.. fryzjer obok mojego domu mial wolny czas, a byl to fryzjer znany bo robil mi i siostrze fryzurke na slub.. no wiec poszlam i sie obcięłam.. na łyso
Nie no, zartuje.. włoski mam krotkie, do ramion... jestem szczęśliwa z tego powodu, ze scielam te kudły.. teraz ładnie mi się kręcą, wszędzie mam ruloniki.. grzywkę mam podciętą.. poza tym, wlosy nie wypadają, są odżywione, z myciem jest łatwiej..
Jednak wolę siebie w krotkich wlosach niz w dlugich.. taka metamorfoza po ostatnich tygodniach bardzo mi pomogła..
Zamowilam na allegro prostownicę za 12.99 - do grzywek i krotkich włosków.. mam nadzieje ze przyjdzie i wszystko bedzie OK, mimo iz koleś miał troche negatywnych komentarzy.. ale jednak przeważały pozytywy(prawie 1900pozytywow)..
Pomyslalam sobie, ze jak mi wloski troche podrosna pojde znowu sciac, zrobie pazurki i bede je ladnie prostowac... chcialabym rowniez zrobic pasemka o ton lub dwa ciemniejsze od moich naturalnych wlosow, ale to nie teraz... tylko te pazurki..
Wiec jak przyjdzie prostownica podprostuje sobie wloski i zobacze jak bede wygladac...
Wiecej opowiadac o sobie nie bede, bo nikomu nie bedzie sie chcialo czytac takiej litani.. a opowiadac nie ma co, ciagle siedzialam plakalam, siedzialam,plakalam... ech..
Chyba na weekend wybiore się do jakiegoś baru czy coś żeby się napić.. nie mam z kim więc pójdę sama, bo Adasiowa to chyba we Wrocku nie jest, a nikogo poza nią nie mam... z moim A. nie pojde bo chcialabym z kims innym, kolezanka, przyjaciolka.. ktokolwiek, byle nie chlopak, bo czasem czlowiek jednak potrzebuje kogos innego..
Nie wiem czy komus sie to bedzie chcialo czytac, no ale trudno...
Buziaki wszystkim, nie martwcie się, jeszcze się nie zabiję, choć przemkło mi to przez chwilę przez myśl... może jakos wszystko bedzie ok, chociaz powoli sądzę, że wysiadam psychicznie i nic juz mi nie pomoże.
Ach, Adasiowa jeszcze sobie przypomnialam.. co do smutnych piosenek, Rubik jest OK, ma naprawde piekne piosenki ale jak chcesz naprawdę smutne to polecam np; birdy-people, birdy- skinny love, angel obel- riverside, Beyonce- broken hearted girl, Come home- One republic ft Sara Bareilles, Jason Walker-Down.
To tylko kilka, ale moim zdaniem te kilka z tych najladniejszych i najbardziej "dołujących" przy dołku i rowniez tych najbardziej motywujących, dzieki ktorym widzisz ile tracisz, lub ile nie straciłaś, a zyskałaś...
Powiem Wam, ze sluchanie smutnych piosenek dobija, ale dzieki Nim, pozniej czlowiek zbiera się do kupy i jest ok.. wiem bo sama tak mialam nie raz..
No to uciekam, jak wrócę cała z tego baru czy klubu to napewno zajrzę w sob.. ale nie wiem.. popłaczę, popije, zapomnę i będzie ok, nic innego mi na razie nie pozostaje.
Więc, moje kochane trzymajcie się wszystkie, mam nadzieję że jeszcze tutaj zagoszczę...
Ostatnio zmieniony czw lis 07, 2013 9:17 pm przez vaniliiia, łącznie zmieniany 3 razy.
Re: Przy kawie ...
kawa na noc mało zdrowa jest
ja się obżarłam ledwo siedzę
Re: Przy kawie ...
Rooibos wyjatkowo lubie...byle nie ten z wanilka.Zbyt mdla jest jak dla mnie 
AdasiowaMOJE GRATULACJE
Wazne ze sie postawiłas, teraz bd wiedzial ze to nie przelewki.Nie jest w koncu niezastapiony i moze w czas sie ogarnie.
Vanilka ;*
Dobrze, ze podcielas. Zawsze troche wloski odpoczna.
A ta historia to nie mi na szczescie sie przydarzyla.A zonie kolegi Miska.Ja jestej zbyt nerwowa i chyba bym nie myskała tak trzezwo.
A spotkanie czasami sam na sam z kolezanka jest wskazane.Sa sprawy o ktorych nie da sie ze swoim rozmawiac.
AdasiowaMOJE GRATULACJE
Vanilka ;*
Dobrze, ze podcielas. Zawsze troche wloski odpoczna.
A ta historia to nie mi na szczescie sie przydarzyla.A zonie kolegi Miska.Ja jestej zbyt nerwowa i chyba bym nie myskała tak trzezwo.
A spotkanie czasami sam na sam z kolezanka jest wskazane.Sa sprawy o ktorych nie da sie ze swoim rozmawiac.
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
Re: Przy kawie ...
A cos Ty taka wymagajaca haha 
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
Re: Przy kawie ...
Hej 
O Vanilka hej
No weź nie opowiadaj głupot że się nam nie będzie chciało czytać co u Ciebie!!! Jak się pytamy to chyba jasne, że czekamy na wieści od Ciebie
Adidasowa wow.. jestem w szoku.. ale dobrze, że się zawzięłaś i postawiłaś się.. Trzymam kciuki żeby się Wasze stosunki poprawiały.. A jak dzisiaj humorki??
Zanna fajnie, że się zakupy udały i że tel Ci przyszedł
Kay to dobrze ale miejmy nadzieję, że nie nadarzy się okazja żeby sprawdzić czy rozmowa przyniosła jakieś efekty
Jamelia, a jak się Wam układa dobrze?? A co ze wspólnym mieszkaniem??
Carinka jak zdrówko??
Myszka nie popuszczaj, przecież to chodzi o dobro dziecka
O Vanilka hej
No weź nie opowiadaj głupot że się nam nie będzie chciało czytać co u Ciebie!!! Jak się pytamy to chyba jasne, że czekamy na wieści od Ciebie
Adidasowa wow.. jestem w szoku.. ale dobrze, że się zawzięłaś i postawiłaś się.. Trzymam kciuki żeby się Wasze stosunki poprawiały.. A jak dzisiaj humorki??
Zanna fajnie, że się zakupy udały i że tel Ci przyszedł
Kay to dobrze ale miejmy nadzieję, że nie nadarzy się okazja żeby sprawdzić czy rozmowa przyniosła jakieś efekty
Jamelia, a jak się Wam układa dobrze?? A co ze wspólnym mieszkaniem??
Carinka jak zdrówko??
Myszka nie popuszczaj, przecież to chodzi o dobro dziecka
-
a_gatka
Re: Przy kawie ...
Kayra mi naobiecywała szkolenie o garach i nie napisała nic
Upominam się! W ogóle to zastanawiam się czy nie iść na jakieś pokazy i dopiero wtedy zdecydować, bo jednak jest to jakiś wydatek, a nie chcę zawieść rodziców prezentem, pomijając, że mi siostra głowę urwie, bo wybieranie zwaliła na mnie.
Jak dzisiaj dziewczyny? U Was też takie zachęcające słoneczko za oknem? Wstałam sobie, mam już kawę i witam serdecznie i słonecznie
Jak dzisiaj dziewczyny? U Was też takie zachęcające słoneczko za oknem? Wstałam sobie, mam już kawę i witam serdecznie i słonecznie
Re: Przy kawie ...
Bry dzień wszystkim
dziś humorek dopisuje
my z młodym byczymy się w łóżku małego bardzo boli głowa więc do szkoły nie poszedł
wczoraj przeszłam rozmowę z panią ze świetlicy troszkę podniesionym tonem
dopytałam co się tak naprawdę dzieje i gdzie ona widzi problem ,pani się tam tłumaczyła gęsto nic jej nie mówiłam że jak sytuacja się powtórzy pójdę do dyrekcji milczałam pod tym względem.Odbierając małego wczoraj doznałam
pani zachwalała małego że był bardzo grzeczny a nawet pomagał jej porządki w grach robić.Tyle że wczoraj była bardzo małą grupa na dzieci,ona mówi że ma takich 5 chłopców z 3 klasy i jak oni sa na świetlicy to tak jak płachta na byka na Tomka ,mówi że jak ich nie ma Tomek złoty dzieciak jest.no i już głupia jestem teraz
wczoraj przeszłam rozmowę z panią ze świetlicy troszkę podniesionym tonem
Re: Przy kawie ...
hej hej hej 
Agatka
napisalam które gary i dlaczego
więc sobie wypraszam...
Madi, chyba wolę tego nie sprawdzać.. poważnie...
Mysza, super że poskutkowało...
no co że wymagająca...
Vanilka się zmienia więc chcę zobaczyć
Agatka
Madi, chyba wolę tego nie sprawdzać.. poważnie...
Mysza, super że poskutkowało...
no co że wymagająca...
Vanilka się zmienia więc chcę zobaczyć
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
a_gatka
Re: Przy kawie ...
Oj tam, oj tam chciałam Cię troszkę rozruszac z rana i cieszę się, ze się udało, bo machasz tym wałkiem dziarsko, ze ho ho 
Co robicie?
Co robicie?
Re: Przy kawie ...
Zabieram sie za pracę... a nie zapowiada się dziś lekko
a co u Ciebie ??
a co u Ciebie ??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
