Trzymajcie sie ;*
Jak znam zycie to sie rozmymlam tym spaniem, weekend zajecia wiec zajrze dopiero w poniedzialek.
udanego zatem i do milego
Blackfox pisze:Zanna, odnoszę wrażenie, że normalni faceci chociaż raz w miesiącu lub co trzy- przeżywają "męski okres".
W wieku średnim -dobija ich fakt, że już nie mają po 20 lat i burzą się usiłując odmłodzić. Po cholerę, czasu się nie cofnie...![]()
Kayira -w sumie raz, drugi, trzeci można przebaczyć... Są rzeczy, które zwalają się na człowieka i brakuje czasu nawet odpisać sms... albo nie ma głowy do odpisywania.
Jak ktoś nawet nie powie "przepraszam, miałam/em tyle rzeczy na głowie" lub jakieś problemy... (Bo sam fakt, że one się pojawią może odrzucić od społeczności- nie zawsze chce się o czymś mówić, trąbić bliskim, że coś jest źle) i jak gdyby nigdy nic ktoś ma gdzieś to, że nastawiamy się na spotkanie a tłumaczenie jest błahe bądź w ogóle go nie ma... to od razu nachodzi mnie myśl, że kiepska taka przyjaźń i jest do czasu...Uprzedzona jestem do zbliżonych relacji. Aczkolwiek mam nadzieję Kay, że spotkanie się odbyło i było sympatycznie.
Wiecie... Odwaliłam coś. Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Nigdy wcześniej nie testowałam i pewnie on odbierze to jak wojnę. Oby nie... Nie zależy mi na wojnie, nie po to wysłałam mu maila (rozmowa nie skutkowała).
A nawet gdyby, to będzie świadczyć o jego podejściu do "nas" a nie o moim "numerze z karteczkami".
Dziś późna rozmowa zakończyła się przykrością, był nagle obojętny, bił lodowatością niż udawanym chłodem... Nawet nie dał mi grama pewności tego, że żałuje albo, że ja się mylę i "bezpodstawnie" go oskarżam, że mam pretensję lub jak to nazywa "paranoje". Mówi, że go kontroluję - i tak człowiek nie wedrze się do świadomości drugiej osoby i nie weźmie odpowiedzialności za czyjeś czyny.
Ktoś kto będzie chciał zdradzić -zdradzi.
Ktoś kto będzie chciał kłamać -będzie kłamać.
To, że zaglądniemy w historię lub w telefon (jak ktoś sam go nam wciska) - nie oznacza, że go będziemy kontrolować, śledzić - i że to sprawia nam frajdę. Mamy dostęp -ok. skoro jest też pozwolenie -można sobie zobaczyć to i owo...
Ale takie "przyzwolenie" do korzystania z czyiś rzeczy to tylko nabieranie na "masz hasła, jestem niewinny".
Tylko, że skoro ktoś czegoś rzekomo nie robi to, to się nie wyświetla -tak?
Chyba moje prośby, warunki mimo, że napisałam maila, w którym wyrzuciłam z siebie wszystko i opisałam czego oczekuję i co sama mogę zmienić -idą na marne.
Poprzylepiałam różne karteczki z napisami o tym co mówił, o czym zapewniał, co obiecywał -WSZĘDZIE.
Chciałam wydrukować coś zupełnie innego, ale żeby się nie tłuc mu nad głową... (udaje, że śpi a jak śpi to ma akurat płytki sen) ...chwyciłam za taśmę klejącą, nożyczki, papier i długopis i...
Karteczkę znajdzie nawet w lodówce i na lodówce, w chlebaku, w swoich skarpetkach i na wewnętrznych drzwiczkach od tej części garderoby, nad łóżkiem, na cukierniczce, na ścianach, lustrze, drzwiach... w szafce, w apteczce, na szczoteczce do zębów, toaletce (ukryte), perfidnie leży w koszu na śmieci (rano wyrzuca torebkę herbaty więc -ZONK). Jak otworzy pewne opakowanie to też tam na wieczku zobaczy...
Kurdę... Obawiam się negatywnej reakcji, ale niech wie, że to boli, że każda kobieta jest wytrzymała - do czasu.
Nasze uczucia nie są niezniszczalne. Człowiek nie jest niezniszczalny... i bywa za słaby na nieszczęścia.
Potrafimy wiele znieść, podnieść się z dołka i nie ważne ile mamy wtedy lat. Jesteśmy psychicznie silne chociaż nasza psychika była uszkodzona (np. poprzedni związek) bądź jest rozwalana (tym co jest). Nie poddajemy się tak łatwo, bo ilekroć dostajemy po naszych seksownych tyłkach -będziemy się starać zaciskać zęby i udawać, że już nas nie boli.
Dopóki się naprawdę nie staniemy odporne na ból a wtedy to nie będzie o nas źle świadczyć:
-że się przywiązujemy
- nie potrafimy odejść
-że jesteśmy słabe.
Tylko idioci myślą, że kobiety są stworzone do rozterek. Może i tak jest -ale na początku. Później to my mamy satysfakcję, że tyle się wycierpiało a teraz jest się uodpornioną na każde miłe słowo, które tylko chce nas zmanipulować i ponownie usidlić.
Po raz pierwszy rozcieliłam materac w kuchni i go nie złożyłam... i zamierzam spędzić noc naprawdę osobno.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości