Chciałam spokojnie sobie posiedzieć i
Dzisiaj nic mi nie wychodzi. Kurczak się spiekł, sos wyszedł jakiś dziwny, patelnia by się zapaliła, jeszcze czas tak szybko zleciał a mamy taki bajzel w mieszkaniu jakby Tajfun przeszedł.
Żeby było miło -w bloku zalęgły się prusaki. Byli, niby czyścili... U nas nigdy ich nie było -do wczoraj.
Do 2 w nocy walczyłam z robactwem, horror, w życiu czegoś takiego obrzydliwego nie widziałam, ohyda...
Wytępiłam ile się dało a nad ranem widziałam jeszcze jednego. Będziemy to zgłaszać właścicielce, niech coś z tym zrobi, zapłaci za speca, bo nie zamierzamy mieszkać z czymś takim. Nie włożę do tego ani złotówki, powinna jeszcze zwrócić nam za wymianę kilku rzeczy. Wrrrr...!
No nic, jeszcze nie spałam do 6, bo pies wariował. Później pobudka po 8, bo dalej coś nie tak, połówek do pracy...
Nie wiem już co mu jest kur...
Wysiadam normalnie.
Zaraz nadrobię posty... No nie wierzę już po 15... Za niedługo połówek wróci. Kurwasz mać a tu taki bajzel.
Ubijcie...