Hejka
Co się stało ze stronami forum? Zmniejszyli je czy co.... mamy teraz 432?
Gosiu, czytałam już dawno Miłość na Bali i szczerze mówiąc to stwierdziłam, iż im więcej tych części, tym są coraz gorsze.
Przeczytałam ale rewelacji dla mnie żadnej.
Najlepsze były może 3 pierwsze części, no coś tam w pozostałych było fajnego ale naprawdę im dalej tym gorsze.
A słuchaj, mialam Kasi wysłać wszystkie tytuły tej serii, po kolei ale nie pamiętam kolejności, pomożesz?
Wiecie co, mi normalnie ręce opadają, brak słów totalny.
Jakiś czas temu może pisałam Wam, że męża chrześniak miał się żenić w sierpniu i wesele odwołane, narzeczona z nim zerwała.
Ja z tą dziewczyną mam kontakt, mam ją w znajomych na fb i ona kilka dni temu napisała posta o tym rozstaniu a ja skomentowałam, że jej zazdroszczę bo ona ma szanse na lepsze
życie a ja mniejsze.
W ogóle nie pomyślałam, że ona ma w znajomych nadal tą "moją" rodzinę czyli siostrzenców męża.
No i oni to przeczytali, pokazali rodzicom, a szwagier, największa szuja na świecie przeinaczył to co napisałam i nagadał teściom że ja się tam na nich skarżyłam!!!! że niby mi jest źle w tej rodzinie!!!
i co teraz? jego słowo przeciwko mojemu? wiadomo komu teściowa wierzy, przecież ja zawsze byłam najgorsza.
Mi to wszystko teść powiedział to mu powiedziałam że o nich w ogóle mowy nie było a mi chodziło tylko i wyłącznie o T.
Opowiedziałam mu już płacząc co tu się działo w niedzielę jak teść był w kościele, co jego syn wyprawia jak się napije, jak mnie wyzywa i poniża i mam sobie na to pozwolić? Powiedziałam mu, że nie będę się tak męczyć do końca zycia i w końcu spotkam się z nim w sądzie.
Ryczałam jak bóbr mówiąc mu o tym i widać było że uwierzył.
Bo jak "uciekałam" to sam widział.
Powiedziałam mu, jak to jego synalek wyzwał mnie od pierdolonych szmat.
Ja mam cicho siedzieć jak on tak na mnie mówi? I to po trzeźwemu? I tak właśnie mnie traktuje... jak szmatę.
Ale oczywiście teściowa i tak wpatrzona w synalka o wszystko obwinia mnie.
Boże, żeby ktoś dał mi porządnego kopa żebym się z nim rozwiodła.
Ale gdzie pójdę? Jaki sąd mi przyzna
dziecko skoro nie będę miała gdzie mieszkać i z czego żyć? Nawet jakbym wzięła jakąkolwiek pracę to jak się utrzymam sama z dzieckiem? Oni mają adwokata, załatwią wszystko tak abym to ja została bez dziecka i jeszcze płaciła alimenty, które i tak mąż by zabierał. Oni mają zbyt potężne znajomości i zbyt byliby na mnie cięci aby mi darowali Marcela. Zrobiliby ze mnie nawet wariatkę gdyby to było konieczne.