hejka,
Kasi mama ma dziś urodziny

Kasia pisała że kupiła jej bieliznę termocoś.
ja tez tak czasem mam że nie mogę zasnąć, leżę i leżę w łóżku, już miejsca brakuje w którym bym jeszcze nie leżała a sen nie przychodzi.
Tak Halinko, byłam w Lęborku i jestem bardzo zadowolona bo załatwiłam co chciałam załatwić
Droga tak jak myślałam... tu czarne ulice a tam jakby ktoś twarde jak lód bryły śniegu wyrzucił na ulicę. Jak się jechało torem wyrzeźbionym przez inne auta to dobrze ale jak się wjechało kołem na ten śnieg to aż autem trzęsło... I jeszcze pod górę... I dzięki Bogu że nie jechałam w poniedziałek bo to dopiero musiała być masakryczna droga.
A najlepsze jest to, że jak już wjechałam na górę to śniegu tylko tyle co kupki zgarnięte były... zupełnie inny
świat, inna bajka.
A jak usłyszałam syrenę, zobaczylam jedną karetkę, zaraz drugą, wóz strażacki, policję to mi się odechciało wracać tą drogą.... Jedna karetka wróciła zaraz a druga za jakieś 10 minut. Czyli jedna osoba musiała być ciężko ranna bo karetka pędziła....
Ale jak wracałam to jakoś mi szybciej zleciało, jechałam pomału bo jeszcze mgła miejscami była ale aut wcale, miałam całą szerokość ulicy dla siebie. Ja wiem, może dwa auta minęłam...
Kasiu, wszystkiego najlepszego dla Twojej mamy
Nie znam jej ale skoro Ty moja astralna siostra to jakoś czuję się związana z Twoją mamą
dziś od rana goście, mąż miał kolegę a teściowa koleżankę. Wypiłam z nimi kawę i wróciłam do siebie. Niech sobie tam same pogadają. Bo ja bym nie chciała żeby teściowa siedziała ze mną gdybym ja miała koleżankę.... dlatego ja też nie siedzę z nimi.. tylko chwilkę.
U Was na roratach też
dzieci przynoszą serduszka z postanowieniami albo dobrymi uczynkami? Bo u nas przynoszą i wrzucają do kosza a potem ministrant losuje 10 i ksiądz daje tym dzieciom Grześki.
I miałam taki kolorowy bardzo brokatoway blok i powycinałam Marcelowi serduszka. On różowego za nic nie chciał wziąć a ja mu powiedziałam że zobaczysz że ten różowy wylosują.... I wczoraj go wziął i mówi że już będzie miał go z głowy. No i nie uwierzycie, ja wracam do domu a on mówi że ksiadz go wylosował

I to jeszcze jako ostatni - dziesiąty

No aż śmiać mi się chciało.... mówię mu, tak nienawidzisz różowego a jak ci szczęście przyniósł
