Hejka

Już jestem w domciu

I nie ma to jak mój laptop
Halinko, no i mówisz że Adaś jest śmieszny? Już wiem po kim to ma

Krzysiu, no akurat ta 70 przy nicku Kasi to nie lata

ale jak chcesz okłady od młodszej to ja jestem młodsza

I znów mi się oberwie od Kasi

tylko że ona ma czym okładać

żadna jej nie pobije
Halinko, pytasz o tą tablicę. Otóż tam nie ma żadnej ochrony a ja napisałam maila na policję do tego Żywca skąd on pochodzi i wyjasniłam sytuację, poprosiłam o interwencję dzielnocowego. A temu facetowi wysłałam sms czy pan (imię i nazwisko jego dzielnicowego) ma się do niego zgłosić?
I wyobraźcie sobie, dostała dziś rano sms z banku, myślałam że rodzinne już przyszło ale coś kwota mi była za duża jak na rodzinne. I wyobraźcie sobie że ON zapłacił!!!!! Dobrze że Krzysiu już nie ma nicku On bo by mozna było pomyśleć że on mi kasę wpłacił
facet w tytule napisał: za zatarty silnik. No co za głupek. Jak nie wlał oleju to się zatarł, co on myślał. No i jestem ciekawa czy dzielnicowy faktycznie był u niego czy on się wystraszył jak przeczytał imię i nazwisko i się przekonał że jednak tylko nie grożę mu policją skoro wiem jak nazywa się jego dzielnicowy.
A że akurat jechałyśmy na
zakupy to kupiłam sobie szampon, odzywkę i kulkę w Rossmanie i Marcelowi bluzkę za całe 19,99zł.
A co, mąż olał to, ja przez 3 tygodnie walczyłam sms-ami z tym głupkiem a teraz mam mężowi oddać kasę? Skoro on olał to znaczy że kasy nie chciał a zresztą pracuje to kasę będzie miał a ja muszę mieć jakieś zaskórniaki... Zresztą przysłał tylko połowę należności bo twierdził że musiał silnik naprawiać. A zepsuty nie był bo ja do samego końca jeździłam tym autem i silnik był dobry...
Carina, nie doczytałam, to ja na jaki kurs idziesz z tymi przystojnymi instruktorami?
Zanka, śmiać mi się chce z Twojej teściowej, że jak dostała opieprz to jest milutka

Moja jak dostanie ochrzan za ruszanie naszych rzeczy to chwilę nie rusza ale potem znów to samo. dziś przyjechałam do domu, tylko jedną noc nas nie było i męża poduszka leżała inaczej niż ja zostawiłam. No ona by nie wytrzymała gdyby nie ułożyła jej po swojemu. A mnie kiedyś szlag trafi. Wyjeżdżam, łózko pościelone a wracam to zawsze meża poduszka leży inaczej. Bo ona ma małe
dziecko i musi mu poduszeczkę ułożyć..