Hejka
Ano już opowiadam....
Ja, po moich ostatnich przebojach z wygranym ciastem w Grahamie czułam, że nie wygram u nich już w żadnym konkursie.
Kiedyś utworzyłam sobie fikcyjne konto na moje panieńskie nazwisko i z obu kont wysłałam zdjęcie na konkurs.
Ucieszyłam się, że to lajki mają decydować o wygranej i tak się dziwiłam, że niektórzy mają po 0. No ale potem się okazało, że z telefonów nie można głosować, a dużo ludzi ma fb w telefonie. No i stwierdzili, że w takiej sytuacji to komisja oceni które zdjęcie wygrywa. No i zgodnie z moimi przeczuciami, moje zdjęcie nie wygrało, ale za to wygrało zdjęcie moje panieńskie

Oni chcieli mi zrobić na złość a ja ich przechytrzyłam

Co prawda moje miało 2 miejsce więc dostałam 5 pączków ale drugie 5 dokupiłam.
No i już przed 9 jechałam do Sierakowic po te pączki.... Jak tylko wyjechałam na asfalt to się przeraziłam jak jest ślisko....
Im dalej jechałam, tym więcej myślałam, czy nie zawrócić i darować sobie te pączki. No ale wyjechałam za naszą wioskę i wjechałam w powiat kartuski a tam już czarno..... ufffff.........
Dojechałam, odebrałam pączki, odwiedziłam nowo powstałą Biedronkę, o której nawet w tv było mówione (bo wójt walczył przez lata aby w jego gminie nie było żadnych dyskontów).
Śnieg zaczął sypać wielkimi mokrymi płatami więc szybko wsiadłam w auto i jechałam do domu.
W ciągu kilku minut czarne drogi stały się białe i śliskie, jechałam pomalutku a najbardziej obawiałam się zjazdu z góry (jak pod nią podjeżdżałam w tamtą stronę to była czarna). Akurat na drodze byłam sama to włączyłam bieg 2 i wolniutko zjechałam....
A dodam, że opony mam stare i w dodatku całoroczne więc tym bardziej się bałam. No ale mąż stwierdził, że tym autem mało jeździmy i jeszcze zimę przetrzymają a kupi się letnie nowe...
Dojechałam do domu szczęśliwa że już jestem cała i zdrowa.
Na dzień dobry zjadłam pączka z adwokatem, a był tak pyszny, że zjadłam jeszcze jednego bo do tego pierwszego to nawet woda na kawę nie zdążyła się zagotować.
Zjadłam i zabrałam się za wyrabianie ciasta na chruściki, wtedy wrócił mąż z
pracy.
No i Wam dodam, że w końcu doczekałam się długo wyczekiwanej swojej osobistej drukarki!!!!! Tzn drukarka, ksero i skaner bo już jak kupować to wszystko. Ustawiłam ją, podłączyłam i poszłam robić chruściki.
Wtedy do teściowej przyszła koleżanka, jeszcze później dojechała jej córka bo akurat z pracy wracała, a jeszcze później syn z synową i 5 miesięcznym synkiem no i tak wszyscy siedzieliśmy przy tych pączkach i chruścikach. Jeszcze ta znajoma przyniosła domowe pączki więc było na tłusto.
Takie świeżutkie chruściki były tak pyszne, że znikały momentalnie, ja się tak najadłam że o obiedzie w ogóle nie myślałam.
Na 16 miałam zebranie w szkole ale przed nim miałam iść do Zosi na pączki.
Poszłam i słuchajcie, sąsiadka była w kuchni, a ja w korytarzu zdejmuję buty i kurtkę a Zosia stoi koło mnie i mówi: "Meszka chcesz kawę?"
Bo ona jeszcze nie wypowiada Agnieszka, tylko mówi Meszka (już przestała mówić pani czy ciocia bo też czasem się zdarzyło)
Ja jej odpowiedziałam, że chcę kawę, a ona poszła do kuchni i mówi: mama zrób kawę

Kochane
dziecko 
A dodam dla przypomnienia, że ma 2,5 roku

Sąsiadka razem z teściową piekły pączki i jak zjadłam jednego to łakomstwo kazało zjeść drugiego ale wtedy byłam już pełna. Na szczęście te ich pączki były mniejsze od tych kupnych...
Poszłyśmy na zebranie, wróciłam do domu i wzięłam laptopa żeby zainstalować drukarkę (bo mamy przez wifi a nie na kabel). Trochę się z nią obeznałam, zwłaszcza skanowanie mnie ciekawiło bo się okazało że przy skanowaniu nie wciska się nic w drukarce tylko przez komputer, a potem szukałam gdzie to się zapisało no i tak trochę mi z tym zeszło. W tym czasie Marcel robił lekcje, trochę mu pomogłam z polskim i on wziął komputer a ja poszłam się wykąpać i tv oglądałam.
No powiem Wam, że byłam w szoku z jego ocenami bo ma tą 3 z matmy i tylko dwie 4 a reszta same 5 i jedną 6.
Aż sam był zdziwiony bo też myślał, że będzie więcej 4.
I te 4 ma z przedmiotów, z których w czwartej klasie miał 5 (historia i angielski). Z tych co rok temu miał 4, teraz ma 5 (polski, przyroda).
Tak więc jak się przyłoży do historii (już dostał 6 na nowy semestr) no i może anglika to będzie w ogóle super średnia.
No i ta nieszczęsna matma....
Z kartkówki znów dostał 6 bo wszystko miał dobrze, ale jak pan robi sprawdziany to jest tak zadanie, nad którym trzeba pomyśleć i ono ma najwięcej punktów. A Marcel nie umie logicznie pomyśleć.... kurcze, tyle gra w piłkę, tam też przecież potrzebna jest strategia, pomysł, jak rozegrać akcję żeby piłka trafiła do bramki a on nie pomyśli. No i sporo punktów na tym traci. A jak jeszcze po drodze gdzieś źle coś obliczy i straci choć punkt to wtedy suma się tak uzbiera że wychodzi ocena 3 ale zawsze zabraknie mu punkt czy dwa do 4. U nas kiedyś były 4- albo 3+ a teraz nie ma. 3 to 3 a 4 to 4.
No ale mimo tej 3 średnią ma paskową

4,769 więc i tak jestem dumna

Ale się rozpisałam, a co tam..... kto chce ten czyta kto nie chce to nie czyta
Tamirko, gratuluję silnej woli, gdyby ktoś przede mną postawił pachnące pączki to bym się nie oparła, nieważne czy to tłusty czwartek czy nie.
No, ewentualnie dziś to nie mam ochoty na pączka bo się wczoraj przejadłam.
Halinko, a ile Ty zjadłaś? Swojskie to pyszne
A reszta dziewczynek?