Dzień dobry
Dawno mnie nie było, ale podczytywałam Was
Tamirko tak, już posadziłam las, to znaczy to świerki na choinki, trochę tego wyszło

Trochę ten dziadziuś mnie okantował, za mało mi zapłacił, no ale nie będę się kłócić z dziadkiem po 70... Ale to nic, ważne, że chociaż coś wpadło

Od razu po wypłacie pojechałam do koleżanki mamy, bo ona stoi na rynku z ubraniami męskimi i pomyślałam, że zrobię mojemu mężowi
zakupy. Zawsze On mi robi, to teraz ja zarobiłam i tez Mu kupię, a co

A że ta Pani liczy mi po takiej cenie jak Oni kupują w hurcie, to zakupiłam Mu 3 koszulki, koszulę z krótkim rękawem taką elegancką, spodenki wyjściowe i drugie takie koło domu na niedzielę i pasek oczywiście no i zapłaciłam 150 zł, także tanio

Bo takie koszulki co mi Pani policzyła po 20 zł, to kosztują 40. Najbardziej jestem zadowolona z tej koszuli.
Co do mojego ogródka to rośnie

Już mam swoją sałatę, rukolę i rzodkiewkę

Cebulka rośnie, czosnek też. Dziś jeszcze pójdę, posieję ogórki, posadzę fasolkę i cukinię. A po ogrdnikach i Zośce posadzę pomidory i paprykę. A co do tych pomidorów to moja teściowa nie może przeżyć, że moje takie ładne, jeszcze w cholerę mi urzeknie... Bo ona swoje posadziła już z miesiąc temu i jej pomarzły. A ja swoje trzymam na parapecie, w dzień wynoszę, żeby się hartowały i są piękne
Aga prześliczne te Twoje kartki, zamówiłabym coś, ale to jeszcze trochę

Jak coś to będę pisać

Cieszę się, że z Marcelem lepiej, bo szkoda dzieciaka. Ja już ważę 53 kg, a jeszcze niedawno było 63... W sumie to nie ćwiczę, jem normalnie, tylko, że coś mięso mi nie podchodzi... Warzywa, serki różne, to mi teraz najbardziej smakuje.
A jak tam z teściową?
Halinko a kiedy macie ten wyjazd? Bo chyba przeoczyłam...
Kasiu mój kolega pracował w markecie i często opowiadał jak to muszą siedzieć tam po nocach, także ja rozumiem o czym mówisz.
Saszka, Bacardi
Aaaa powiem Wam, że moja teściowa się na mnie obraziła, bo przyjechała do mnie w poniedziałek koleżanka z 2-letnią córką i z brzuchem pod nosem, bo 18 maja rodzi i pytała czy bym nie pojechała z nią w środę na zakupy (wczoraj), bo sama już nie da rady. No i ja się zgodziłam. Teściowa musiała podsłuchiwać, bo później ona przyszła i mówi do mnie, że jedzie z nami... Myślę sobie, że co? Żeby chociaż zapytała... Nie jadę swoim samochodem, a ta się pakuje na chama... A po drugie ta mała boi się jej bardzo... Przyszła środa i powiedziałam do mojego S. żeby poszedł jej powiedział, że ja nie jadę swoim samochodem, więc ja nie będę decydować, czy ja wziąć czy nie... No i się obraziła
Jeszcze zaraz zamówię dla męża maszynkę do włosów na urodziny, bo ta już ledwo co żyje i prezent będę miała z głowy
Miłego dnia
