cześć Dziewuszki:-)
Upał, że proszę siadać!
Uwielbiam taką pogodę, ale deszcz coraz bardziej potrzebny, bo gołym okiem widać, jak wszystko wysycha..
Jeden lekarz załatwiony i ponad stówa została w aptece, ciekawa jestem czy na emeryturze tez będzie mnie stać na wykup "leków ratujących
życie"? A może nie będą już potrzebne, bo wcześniej szlag mnie trafi przez tych "niemiłościwie nam panujących".
Aga! a to się porobiło! biedny Marcel! żeby tylko ten antybiotyk zadziałał, jak najprędzej. Ból ucha, wyjątkowe paskudztwo brr....

Dajesz Marcelowi coś osłonowego na żołądek?
Przepraszam bardzo....jakie poprawiny????? po komunii są poprawiny??? no, w szoku jestem!
Saszka! książki historyczne to ja dopiero zamówiłam:-) ale nie wiem czy akurat Ciebie by zainteresowały, bo to nie są powieści sensu stricte, a raczej opracowania dokumentalne dotyczące okresu stalinizmu, wojen czeczeńskich i takie tam:-) Ale coś dla Ciebie do poczytania znajdę..
Halinko! odkąd sięgam pamięcią język kaszubski zawsze funkcjonował, jako odrębny. Można nawet zdawać maturę z j.kaszubskiego:-)
Nie wiem, jak jest w innych kaszubskich miastach, ale u nas każdy urzędnik musi znać kaszubski, bo mieszka tu wiele osób, zwłaszcza starszych, które w ogóle nie znają języka polskiego. Pamiętacie Temuja?
Osobiście po kaszubsku nie mówię prawie wcale, ale dużo rozumiem i jakoś daję sobie radę.
A kiedy dokładnie wyruszacie nad morze??
Wygląda na to, że "wiodro" wam sprzyja:-)
Mam nadzieję, że macie w planach wypad na Kaszuby?
Kasiu! dla mnie nie nowina, że w takich marketach pracuje się do nocy po zamknięciu sklepu, w gruncie rzeczy to na prawdę ciężka harówa i szczerze mówiąc traktowana przez ogół dość marginalnie. Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda Ci się znaleźć coś innego za godziwe pieniądze, bo na dłuższą metę, to można się zarobić na amen. Niedawno miałam ciekawą dyskusję ze znajomym, który pracuje w Selgrosie i odkąd go znam tylko narzeka na pracę, na klientów, na zarobki i cały czas czepia się mnie, bo "ty siedzisz w czystym za biurkiem i rączek sobie nie paskudzisz, to nie zrozumiesz". No żesz! Oj, pojechałam po nim równo! Był czas, że sama pracowałam w handlu, wstawałam o 5.00 i zasuwałam po 12 godzin, bo na chleb trzeba było zarobić, ale nie sarkałam tylko intensywnie szukałam innej
pracy, bo handel to nie jest pasja mojego życia i robiłam wszystko żeby to zmienić. Możliwe, że było mi trochę łatwiej, bo jakby nie patrzeć miałam kilka wyuczonych zawodów i mocne papiery na nie, ale fakt pozostaje faktem, że samym narzekaniem nie wiele się zwojuje. A ten siedzi,kwęka, stęka i narzeka, ale palcem w bucie nie kiwnie. Pomijam już drobny fakt, że jest ledwo po zawodówce..
Gosiu! powodzenia i jak najmniej stresu!
Mam nadzieję, że ze zdrowiem u was lepiej..
Gusiu! no, co z tym lasem??!!
Ile go posadziłaś?
A jak tam Twój ogródek?