Ale naskrobałyście....
Byłam dziś na paznokciach u koleżanki, która mieszka prawie naprzeciwko tego spalonego domu.
Już ekipa fachowców robi tam porządki, oj calusi dom w środku czarny...
Jutro chętne panie z wioski mają przyjść pomóc sprzątać a ksiądz zapowiedział, że w niedzielę będą zbierać pieniążki dla nich. U nas ludzie bardzo chętnie pomagają więc na pewno dużo uzbierają. Gmina obiecała kupić im meble. Ale wiadomo, że potrzeba dosłownie wszystko.
No i co nowego się dowiedziałam:
dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci spały jeszcze w pokoju, ona siedziała w kuchni z teściową to drzwi od dzieci pokoju były zamknięte.
I właśnie w tym pokoju wybuchł pożar.
Skoro drzwi zamknięte to matka ani babcia nie widziały że coś się dzieje.
Jak już ogień szalał to pobiegły, ten 4-latek siedział skulony gdzieś w rogu pokoju.
A wiecie jak ogień dostanie powietrze, jak wtedy się rozprzestrzenia. Jak ona otworzyła drzwi to tak się właśnie stało.
Jakoś dostała się do okna, zbiła go ręką przy okazji ją łamiąc.
Łóżeczko musiało być zajęte ogniem, skoro ani ona ani babcia nie dały rady wziąć tego najmłodszego.
Ten 4-latek ma całą stronę ciała poparzoną, nie wiem czy prawą czy lewą, ale zaczynając od głowy, ręce, tułów i nogi z którejś strony. Podobno jest w śpiaczce farmakologicznej ale wcale się nie dziwię bo to przecież ból ogromny.
Dziś dyrektorka mówiła dzieciom, aby na jutro przyniosły jakiś słodycz z kartką, że życzą mu szybkiego powrotu do zdrowia to ja jeszcze zrobiłam z quillingu dżdżownicę z balonikami, może dziecko choć się uśmiechnie. Będę szczęśliwa, jeśli choć jeden mały uśmiech wywoła to na jego twarzy.
Ta matka już wyszła ze szpitala, gmina dała im lokal zastępczy, jej mąż sprząta razem z ekipą w tym domu.
Najgorsze jest to, że ją obwinia, gdzie ona była, czemu pożaru nie widziała.
Jezu, no przecież dzieci spały to miała im drzwi zamknięte, no kto mógł się tego spodziewać.
Ona jako matka przeżywa prawdziwe katusze, na pewno sama się obwinia a jeszcze on jej dowala....
Muszą ją pilnować bo ona chce się zabić.
Byłam jeszcze po paznokciach u tej mojej sąsiadki i tak o tym rozmawiałyśmy to powiem Wam, cała wioska tu jest taka od siebie.... Każdy pomaga jak może, a najwięcej radny który akurat naprzeciwko mieszka. On jako pierwszy wszedł do domu ratować maleństwo.
Tak o tym rozmawiałyśmy i normalnie jeszcze chwila a byśmy obie płakały.
Aż nie chce mi się jutro iść na imprezę i bawić się.....
Kasia, daj mi linka do tych rajtek

Szkoda że nie mam ich na jutro bo ma być ukrop a gdzie tu rajstopy zakładać..... No ale nogi mam (mimo że i tak już opalone) to jednak jeszcze za blade żeby iść bez rajstop. Co najwyżej to później zdejmę gdyby było za ciepło ale na wejście to będę miała.
Agatka, a jakiś dokument chcesz przetłumaczyć? Bo mam kuzynkę w Niemczech i mogłabym jej na fb podesłać coś do przetłumaczenia.
Aga, dla mnie też roboty ręczne w ogrodzie to katorga. Mogę siać i zbierać plony ale pielić to nie ma mowy.
No co innego krzaczki, własnie porzeczka czy agrest, maliny to można mieć nawet przy płocie ale dla młodych ludzi to najlepsza działka po to, aby tam odpocząć, zrobić grilla itp.
Tamirko, mówisz że u nas nie upał? Toż to jak wracałam o 17 z paznokci to normalnie aż ciężko mi się oddychało.... Jakieś takie ciężkie to powietrze. Nie jak przed burzą, jakoś inaczej.
Lemoniada brzmi smakowicie, dla mnie bez mięty bo w napojach nie cierpię....
dziś dostałam do picia sok jablkowy z miętą... soku jabłkowego nie lubię i miętowego nic do picia też nie. Wypiłam jednym duszkiem bo pić mi się chciało ale potem bleeee, okropne.....
Halinko, będą mówisz sprawdzać czy jeszcze żyjesz? No dobre.... Widzisz, z nogą coraz lepiej, już się nawet do zabiegów przyzwyczaiła....
Gosiu, jak grillowo - urodzinowo u koleżanki?