Teraz taka pora, że różne wirusy łapią się ludzi. Jasiek nie ma dużo kontaktu z innymi ludźmi poza nami, więc nie ma skąd łapać chorób. Ale na wigilii jeden z gości był chory i pewnie Jasiek złapał... Usnął mi dzisiaj na rękach, a jak wstał to miał prawie 39 stopni... Nic poza tym mu nie jest. Nie kaszle, nie ma kataru... Nawet ma apetyt i bawi się, tylko troszkę spokojniej, częściej przychodzi się przytulać... Mam nadzieję, że szybko mu przejdzie, strasznie nie lubię jak mi dzieciaki chorują...
A z prezentami radocha była ogromna. Misiek dostał słodycze, grę karcianą UNO (bardzo fajna!!!!!!), lego technisc, zestaw do robienia różnych sztuczek matematycznych. A Jasiek dostał karetkę, która robi ijoijo, autko-lawetę takie grające, książeczkę i takie wielkie puzzle piankowe. Ja dostałam prostownicę i cudowne starpetki frotowe, a małż dostał wode Hugo Boss i spodnie. Mamie kupiliśmy książkę i balsam do ciała. Misiek był troche zmartwiony, bo listu do gwiazdki nie napisał, ale utrafiliśmy z prezentami.
A jak Halinko u Ciebie? Gwiazdka się spisała? Tak pobieżnie czytałam, że jeszcze wszystkich prezentów nie rozdaliście
