Kasia, no o warzywniaku to pisałam Ci już dawno, że kuzyn dał w rozliczeniu boks i chcemy otworzyć warzywniak.
Co do
pracy to bez sensu żebym szla gdzie indziej a T zatrudnił kobietę do pracy i płacił jej 1000 zusu i jeszcze wypłatę. Skoro utargujemy na to, to lepiej samemu robić i mieć to dla siebie. Tym bardziej że mi zostało jeszcze 9 miesięcy malego zusu to zawsze jest trochę kasy w kieszeni.
A z pracą to ani widu ani słychu, oni mają miejsca obsadzone więc raczej nikogo nie zwolnią żeby mnie przyjąć.
To ja już wolę się tym warzywniakiem zająć... no choć nie jestem tym zachwycona bo już znam co to znaczy mieć swoją działalność.
No wiem że to będzie co innego bo warzywa raczej bardziej chodliwy towar niż kwiaty, no i w mieście to też mnóstwo ludzi ale i tak mam stracha.
No i razem z mężem będziemy tam oboje to też nie będę sama.
Tu na pracę nie ma co liczyć, jak nie otworzymy tego to będę dalej siedzieć w domu.
Facet co wynajmował ten boks chciał na dwa lata ale teść mówi nie po to on kupował ten boks (nie będzie mu tłumaczył że dostał go w rozliczeniu zamiast kasy) żeby teraz ktoś na nim sobie zarabiał. Skoro on płaci opłaty, ma ekspedientkę i żonę za ladą i na tym zarabia to my sami nie zarobimy? Czynsz nam odpada, męża zus też bo on płaci krus to wychodzi dużo taniej. Ja jeszcze 9 miesiecy mały zus no to chyba coś utargujemy?
Kasiu zazdroszczę Ci tego balu.... ja namawiam męża na ten koncert, nawet ten znajomy do niego dziś dzwonił ale na razie nic nie wiem. On mi powie jutro o 18: ubierajcie się.
Z jednej strony chcę tam jechać bo ta atmosfera na żywo, te fajerwerki, ale z drugiej czy my coś tam zobaczymy? Będziemy na pewno bardzo daleko od sceny i może na jakimś telebimie coś zobaczymy... Auto to nie wiadomo gdzie zostawić żeby czasem ktoś czegoś nam nie zbił. Autobusy niby będą ale weź się do niego dopchaj. Zresztą koncert ma się skończyć o 2 a my po fajerwerkach byśmy jechali a czy wtedy już będą autobusy?
Ach nie wiem....
Od mojej babci z okna byłoby cudownie widać fajerwerki bo babcia mieszka na górze i zawsze ogląda z Gdyni pokaz. Muzyki już by nie było słychać bo za daleko ale fajerwerki widać super.
Nie pamietam kiedy ja byłam na balu sylwestrowym.... jedyny który pamiętam to ten, na którym mój mąż umówił się ze mną... i od tamtej pory jesteśmy razem.... czyli jakieś 11 lat temu. Potem najwyżej byliśmy na zabawie karnawalowej ale to nie to samo.
Co do Waszej rozmowy o wieku to dziadek męża zmarł mając 93 (chyba) lata i to przez to że się przewrócił i zlamał biodro, w szpitalu nie chciał leżeć bo w zyciu w nim nie leżał i coś było że dostał zator i od tego zmarł. A normalnie funkcjonował, nic mu nie było. Jego brat jeszcze żyje ale nie wiem ile ma lat, niedawno miał 90-tkę, może w tym roku, może w zeszłym...
Moja prababcia zmarła 8 lat temu a 2 tygodnie brakowały jej do 101 lat. Ale ona już rozum miala jak niemowlę. Siedziała na łóżku i drapała w prześcieradło tak długo aż wydrapala dziurę. Ale i tak bardzo dlugo mieszkała sama. Potem taka babka wzięła ją do siebie bo kiedyś prababcia bardzo jej pomagała. Ona mieszkała pod Kaliszem więc nikt z nas nie mógł jej wziąć, zresztą dziadek był chory (zmarł 2 tygodnie przed nią). Ze swoją córką która tam mieszkała blisko to jakoś nie mialy kontaktu. Wiem że mój tata odziedziczył mieszkanie po tej swojej babci i zrzekł się go na rzecz tej babki co wzięła prababcię do siebie. Zresztą to mieszkanie to było w takim bardzo starym bloku gdzie lazienki nie było w ogóle, kibelek na klatce schodowej.
Halinko, Ty to w ogóle jesteś złoty czlowiek... mówisz że od teściowej doznałaś wiele złego a jednak chętnie jeździsz do niej żeby ją odwiedzić... Takiej kobiecie jak Ty to powinno się pomniki stawiać. Chcialabym mieć Ciebie za teściową....
Ja zaraz idę do moich sąsiadek na kawkę, ostatni raz w tym roku. Muszę wyściskać małą Zosię bo ona za szybko rośnie

Już za tydzień skończy 5 miesięcy.... a dopiero co się urodziła....
Wiecie o której dziś się obudziłam? O 10.30!!!!! tak długo to jeszcze nie spałam. Ale wczoraj oglądaliśmy film na TVN7, tytuł chyba P2 o jakimś psychopacie co zakochal się w kobiecie i ją w Wigilię uwięził na parkingu, żeby spedzila z nim Święta a ona uciekala i nie mogla.... Ogólnie film taki sobie ale trzymał w napieciu, aż mi serce szybciej biło. Skończył się o 1 a ja zasnąć nie mogłam.... a potem spałam do poludnia
