hejka dziewczynki i chłopcy

Kris, super ten kredyt, faktycznie jak na 17 lat to jeszcze długo w nim pożyjesz a już będzie spłacony. 1200 na
życie już po opłatach to też nie jest aż tak mało bo ile Ty sam zjesz... Ugotujesz sobie zupy to koszt mały a masz obiad na dwa dni, mięsko z zupki też zjesz ugotowane to i dla zdrowia lepsze. A jak inne mięso to wiadomo nie kupisz całego kilograma tylko mniej, no chyba żebyś mroził. Zostaje kolacja i kanapki do
pracy to wędlinę, ser też sobie kupisz co kilka dni. A jak zostanie z miesiąca to sobie odkładaj i będzie jak znalazł na jakiś ciuch czy prezent na jakąś okazję. A i na piwko z kumplami

Z Twojej babci to się uśmiałam

Ale aparatka

No mogę podejrzewać jak Twój tata lubi teściową

Chociaż niby teściowe z zięciami żyją lepiej niż z synowymi
No ja też podejrzewam że babka specjalnie dala taką cenę żeby bylo z czego negocjować. Ja sama tak sprzedawałam np meble po kwiaciarni. I tak jeszcze na nich zarobiłam 50zł

Kupiłam za 950, wystawiłam za 1100 a sprzedałam za 1000

Sprzedawcy tak robią, żeby nie być stratnymi to dają cenę wyższą a potem schodzą do takiej która im odpowiada a kupujący szczęśliwy że zbi z ceny...
No u nas w Gdyni też są ładne ceny mieszkań a zwlaszcza w centrum. Zaraz za Trójmiastem jest tak zwane małe Trójmiasto czyli następne 3 miasta właściwie połączone ze sobą. No, między tabliczką Gdynia a tabliczką Rumia jest kilkanaście metrów

I ja właśnie z tej Rumi pochodzę i tam już są dużo tańsze mieszkania. Za malutkie w Gdyni można kupić 3 pokojowe z Rumi. Jak brat wyceniał kawalerkę po babci, miała 32m to chciał 200 tys. To wychodzi ponad 6tys za metr. A w Rumi mają 3-pokojowe w nowiutkim bloku za tą cenę.
U nas też ślisko było, teść jechał rano do Gdyni a ja miałam zaraz za nimi jechać do zusu ale teść dzwonił żebym poczekała bo jest szklanka i jedno auto leżało na dachu w rowie, straż akurat babkę wyciągała jak przejeżdżali.
A że mąż zadzwonił że wraca do domu to mogłam spokojnie jechać później bo wiedziałam że ktoś będzie w domu jak Marcel wróci.
No i pojechałam, już lód stopniał ale i tak najwięcej na liczniku pokazało 70km/h, inne auta mnie wyprzedzały ale co tam, niech wyprzedzają.
W zusie załatwiłam dosłownie w ciagu 5 minut. Rozłożyli mi te 3 miesiące na 12 rat, czyli mam ratę ok 130zł miesięcznie. A jak pójdę do pracy to spłacę szybciej, np po dwie raty. Cieszę się ogromnie bo skąd bym wzięła kwotę 1500zł.... A 130 jakoś wykombinuję...
Potem zadzwonił mąż i powiedział żebym pochodziła sobie po mieście bo na 14 mam odebrać pewnego faceta i przywieźć go do domu. A ja miałam ponad godzinę do chodzenia.... To powiedział że z jego kasy mogę wziąć 30zł i sobie coś kupić.... Taaa.. tylko co ja kupię za 30zł.... Poszłam sobie do Biedronki, były fajne pojemniki plastikowe na płatki, 25zł za kilogram to wyszedł niecałe 10zł więc kupiłam.
Potem poszłam na rynek i kupiłam mężowi bokserki na Walentynki z napisem "100% maczo". A co, niech ma... chociaż powiedział że Walentynki go nie obchodzą ale na pewno z czymś przyjedzie do mnie
Miałam już dość tego chodzenia więc wsiadlam w auto i jazda... Na miejscu byłam o 13.40 więc do 14 zostało 20 minut a on nie wiedział że ja już jestem i dopiero po telefonach do męża i teścia dowiedziałam się że muszę iść do niego bo on w lesie brzózki ścinał. Matko, po jakim błocie ja musiałam iść, normalnie ruchome piaski... auto upaćkane jak po rajdzie, o butach nie wspomnę... I dopiero o 14.50 byłam w domu. Głodna, do łazienki mi się chciało.... Myślalam że najdlużej w 2 godziny obrócę a tu 4 wyszły

Z czego 2 czekania....
A jeszcze się dowiedzieliśmy że w Dzien Kobiet mamy dwa bierzmowania... I to w dodatku jedno u siostrzeńca męża a drugie u bratanicy męża. I każde z nich robi osobno. I co teraz? Tu brat, tu siostra i gdzie mamy iść? A teściowie? Tu wnuk tu wnuczka... że też musieli mieć
dzieci w tym samym wieku...
W kościele mają razem ale potem szwagierka robi chłopakowi na sali na 80 osób bo tak miał też rok temu starszy syn. No pogłupieli żeby robić taką imprezę na bierzmowanie... a i tak część gości będzie u nich a część u tego brata a potem się wymienią.
Pewnie na obiad pojedziemy do jednych, kawa i na drugą kawę i kolację do drugich. Drudzy robią w domu skromnie tak jak powinno być. Zresztą my chyba na obiad pojedziemy do brata bo mieszkają zaraz przy kościele a na kolację na salę bo nam po drodze do domu. A razem nie zrobią bo brat zbiera na wesele starszej córki i nie będzie robił bierzmowania na sali. I ma rację.
No ale ta siostra musi pokazać że ją stać na taaką imprezę.....