Cześć dziewczynki i chłopcy

Ach, zniknęłam bo jechałam o 20 w piątek z meżem do Gdyni, tak na szybko wyszło i nawet nie zdążyłam się spokojnie spakować.
Nocowaliśmy u mojej przyjaciółki, a w sobotę rano Marcel został u niej a ja pojechałam do babci. Trochę nam tam zeszło na pogaduszkach

Zjadłyśmy obiadek i potem ja jechałam do szwagierki bo tam już czekał na mnie mąż. No i myslałam że pojedziemy do domu a on mówi że musi poczekać do 19 czy przyślą sms że ma wolne czy nie bo jakby miał iść do
pracy to bez sensu jechać i zaraz by wracał. No i po 19 przyszedł sms że ma wolne to Finlandia stała już na stole no i się zaczęło.... Jeszcze była dziewczyna chrześniaka którą bardzo lubię i tak sobie razem drinkowałyśmy. I tak w sumie poszliśmy spać o 2.30 a już przed 9 z Marcelem wstaliśmy. Mój mąż to oczywiście nie byłby w stanie nas zawieźć do domu a dziś na pewno do pracy pójdzie więc musiałam kombinować jak dostać się do domu.
No ale od czego jest internet

I tak o 9.35 wyszliśmy od nich, zjechaliśmy autobusem na dworzec skm, chwilkę czekaliśmy na kolejkę, wtedy nią jechaliśmy ok 35 minut i mieliśmy ponad pół godziny na PKS więc poszliśmy na frytki to nam czas minął szybko i w ciepłym. Bo mimo iż termometr na dworcu pokazywał 9,5 stopnia to chyba jednak wiał zimny wiatr. Potem PKS-em godzinę drogi i to jeszcze nie do mojej wioski tylko tam gdzie miałam kwiaciarnię więc już z drogi zamówiłam sobie "taksówkę" w postaci teścia i już na nas czekał. I tak od 9.35 do 12.15 w drodze, gdzie autem jedzie się niecałą godzinę.
No ale dla nas to była przygoda bo skm nie jechaliśmy już chyba z 5 lat. Marcel tylko narzekał że ona co chwilę ma przystanek

A za to PKS tak się wlókł że masarka. Ja ostatnio tą samą trasę z zusu pokonałam w 20 minut szybciej a też nie jechałam aż tak szybko bo było ślisko.....
Lobelia, już zaakceptowałam Cię na fb

No, ale mamie zrobiłaś niespodziankę tym posprzątaniem, na pewno się ucieszyła że ma taką córeczkę
Zanna, to teściowie jeszcze wysyłają kasę do Anglii? Przecież właśnie ludzie tam wyjeżdżają bo tam są lepsze zarobki i to oni powinni przysyłać kasę do Polski a nie odwrotnie....
Kay, no ruskie pierogi to moje najukochańsze więc jakby coś zostało jak rozeslesz innym dziewczynkom to ja też poproszę
Halinko i co, ta choroba Cię rozkłada dalej czy już zapobiegasz?
Marzenko, nie dziwię się że masz takie coś na tle nerwowym. Raz że
praca nauczyciela nie jest jakoś lightowa (zaraz dostanę od anglistki za takie spolszczanie angielskich słówek

) to jeszcze potem następny etat w domu przy dzieciach itd.
Kasiu, u nas to zawsze jednego dnia egzamin pratyczny i teoretyczny no ale pewnie zalezy od ilości zdajacych. Będę trzymala kciuki aby zdał ten praktyczny.
Myszka, jutro kolejny dzień w szkole Tomka, już chyba nie bedziesz się aż tak stresować?
Kris co u Ciebie? Zaginąłeś od tych buziaków?