Hejka,
dzięki Bogu, że tylko dwie strony miałam do nadrobienia.
Ano w sobotę na 10 fryzjer,wróciłyśmy o 11.30,na 14 zbiórka (Kasiu mąż akurat nie mógł go zawieźć ale ja i tak chciałam jechać bo jestem drużynowym fotografem).
Jeszcze przebrałam bluzkę na taką na ramiączkach,usiadłam sobie na ławce a tu jakiś wiatr się zerwał,chłodno się zrobiło i zaczęło delikatnie padać. Schowałam się pod dach bo przecież fryzura już była gotowa. Za chwilę znów wyszło słonce, ale tylko na chwilę bo znów się wiatr zerwał i ochłodziło się. Stwierdziłam że skoczę do domu przebrać się. I wzięłam parasolkę żeby nawet przy lekkim deszczyku nie popsuć fryzury.
Zaczął się pierwszy mecz, zaczęło lekko padać, coraz mocniej i mocniej a oni grali w tym deszczu. No zła byłam bo Marcel jakąś chrypę miał, teraz jeszcze w tym deszczu....
Lało już tak że miałam całe spodnie kompletnie mokre z tyłu, w końcu sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy i chłopcy uciekli pod dach. No i się zaczęło...
Ściana wody dosłownie...a burza taka nad nami przeszła że sama miałam stracha. Waliło okropnie. No i staliśmy tam uwięzieni.
Był grill i kiełbaski, chłopcy zjedli i pojechali do domów bo nie było sensu czekać aż przestanie padać.
A wygrywali 1:0 w tej pierwszej połowie....
No i teraz turniej musi się odbyć od nowa.
A w sobotę mają grać mecz z Lęborkiem.
Przyjechałam,przebrałam się, wymalowałam i zaraz jechaliśmy na imprezę.
Impreza powiem Wam do dupy... na sali było tak gorąco że ze wszystkich się lało, w końcu ktoś mądry włączył klimę ale nie zamknęli drzwi więc i tak nic to nie dało.
Orkiestra taka sobie.... a mąż wolał na dworze gadać z kuzynami niż tańczyć ze mną, a wszyscy inni byli zajęci. A jak potem mąż chciał tańczyć to miałam tak
humor spieprzony że nie szłam z nim.
A w niedzielę mieliśmy gości na grillu,teściowie byli na chrzcinach więc chata wolna
Hainko, zdrówka dla Adasia.....
Kasiu co ja czytam....wczoraj rozmawiałyśmy i nic nie wspominałaś o tym rowerze. No co za palant, dobrze że auto charakterystyczne to go może namierzysz...
A jak Julka? Dalej gorączkuje?
Gosiu, miałaś w szkole dziś Dzień Matki?
Ja byłam na występach, kawie i cieście.
Jam,nie krzycz na Krzysia tylko wejdź tu i poczytaj u nas
Krzysiu,jak humorek? Lepiej już?
