Witam, witam...
Trochę zaginęłam bo w piątek właściwie trochę latania miałam, nie miałam z kim zostawić Marcela, wydzwaniałam po koleżankach, a to długi weekend był i nikomu nie pasowało no i w końcu jechał z nami. No i dzięki niemu długo nie byliśmy bo coś koło 23 wracaliśmy do domu, chyba coś 23.30.
W sobotę rano pobudka, jechaliśmy na turniej i powiem tym którzy na fb nie widzieli że znów 1 miejsce mieli

I Marcel gola strzelił

Bo ogólnie był na obronie a na jednym meczu wszedł na atak i strzelił gola, który właściwie aż dziwne że był bo z takiego kąta że aż nie do wiary. Ja patrzyłam z bliska (bo robiłam zdjecia) i myślę wejdzie czy nie wejdzie.... i ledwo, ledwo weszła i goooollllll

Wygrali wszystkie 3 mecze
Potem wieczorem pojechałam z nim do Decatlonu i kupił sobie piłkę.
A w niedzielę już przed 9 jechałam z Marcelem do mojej babci na imieniny, zrobiliśmy jej niespodziankę, kupiłam po drodze ciasta, wzięłam na obiad miseczkę mielonego i nawet ziemniaki i babcia mówiła że tak pysznego obiadu nie jadła już dawno. Bo zawsze sobie kupuje mielone drobiowe a tu takie z wiejskiej świni, nie żadne kupne to i smak inny. Z powrotem wjechaliśmy do McDonalda, ja sobie kupiłam te lody z bitą śmietaną co teraz reklamowali, a Marcel tortillę i to była nasza kolacja. Do domu wróciliśmy przed 19.
Dziś jeszcze ostatnie lekcje mieli, matematykę jeszcze kończyli, jutro skonczą polski. W środę idą tylko na 3 godziny, czwartek wolny a w piątek pożegnanie z wychowawczynią bo w 4 klasie już będzie pan...
Dostałam od babci parę grosza to taka ze mnie mama że sobie ich nie zatrzymałam tylko kupiłam dziś na allegro prezent za dobre świadectwo.... No kurcze, kończy z wyróżnieniem, 3 miejsce w klasie to mu się należy nagroda

No i kupiłam mu rękawice bramkarskie bo mówił że chciałby nowe bo stare już ledwo się trzymają. A co tam.... ja sobie nie kupię a dziecku dam. Zresztą czy któraś mama ma inaczej?
Teraz postaram się odświeżyć pamięć i odpisać tyle co pamiętam...
Hada.... przepraszam że dopiero teraz ale przyjmij moje najszczersze wyrazy współczucia.... [*] [*] [*]
Gosieńko, Tobie za to dziś najszczersze sto lat i wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek
Martusiu, no, częściej muszę Cię pogonić

Ale fajnie się czytało Twojego posta, normalnie sobie wyobraziłam Ciebie w piżamie przed Piotrkiem i jak z niej wyskakujesz

Ach, daj mu w końcu buziaka, niech ma większą ochotę to się będzie starał bardziej

I weź mi truskawek od niego przyślij

Weź go za chabety i niech teraz już zmądrzeje w końcu.
A jak remont?
Halinko, teraz od młodszej koleżanki szczere choć spóźnione życzenia dla męża

przede wszystkim dużo zdrówka i pociechy z żony

Wiesz jak się wczoraj najadłam czereśni u babci? mmm, pycha

Coś Ci miałam odpisać ale zapomniałam więc pewnie zaraz się cofnę i potem będę dopisywać....
Aha.... już wiem... gdzie oni nad to morze wyjechali? Bo u nas dziś pada przelotnie ale raczej więcej pada niż nie pada... i dopiero od piątku ma być ładna pogoda, taka idealna ok 24 stopni.
Kasia, chciałabym napisać pokaż się w okularach ale oczywiście wiem że to życzenie nie do zrealizowania

Owsianka mówisz? Nie wiem, ja bym chyba tego nie jadła. Za to jem płatki kukurydziane na zimnym mleku bo ciepłego bym nie ruszyła. I jak książki dla Julki? Będą za darmo?
Marcel przyniósł spis swoich, zaraz sprawdzę ile bym wydała za nowe, bo jak dziewczynka z 4 mi powie cenę ciut mniejszą to sobie kupię nowe...
O rany, właśnie podliczyłam książki... te co może odkupić to za nowe bym zapłaciła 150zł a nie wiem ile ona będzie chciała. Ćwiczenia muszę kupić nowe, do angielskiego też, muzyki i informatyki jest książka 4-6 więc też musi być nowa i te wszystkie nowe kosztują razem 200zł. To w sumie jakbym wszystkie nowe miała kupić to 350zł z internetu a nie wiem jak z księgarni... a gdzie reszta? Zeszyty, bloki, kredki, farby, plastelina, ołówki, bloki... niby drobiazgi a zawsze się tego uzbiera