Hej hej hej!!!!!
Na początek wytłumaczę się ze swojej nieobecności

Otóż miałam problemy z logowaniem....Zwyczajnie wywalało mnie z netu, jak już tu wlazłam....No ale w końcu się udało

U mnie trochę lepiej:)
Byłam w sobotę u lekarza i powiedział, że ze mną wszystko w porządku, tylko nerwy mnie zżerają i coś tam w kręgosłupie mam uszkodzone -stąd te zawroty głowy. Aha, i jeszcze się okazało, że mam za wysokie ciśnienie w mózgu

Ogólnie, będę żyć i to jest pocieszające
Ostatnio zalatana jestem. Miałam trochę załatwiania z rodzinnym w OPSie, bo oczywiście mój były mąż zabrał mi odpisy aktu urodzenia Małej i musiałam wszystko od nowa wyciągać

Podobno jeszcze mi się jakaś zapomoga należy, to wniosek tez złożyłam. Ja to bardzo anty za takimi prośbami o kasę jestem, ale w sumie, jak się należy...
Ostatnio nawet K. był u Małej, bo miała imieniny. Nie powiem, bo się postarał. Nakupił jej full zabawek, jedzenia trochę, kosmetyki jakieś. Całkiem fajna ta jego wizyta była. Pobawiliśmy się z Mała, pospacerowaliśmy. Na koniec Roksanka powiedziała mu, żeby już jechał do domu
Moja pannica już bez pampa chodzi zupełnie. Nakupiłam jej fajnych majteczek i teraz wszystkim pokazuje

Na noc jej jeszcze pampa zakładam, ale i tak już w nocy też woła, także jeszcze kilka dni i też jej już nie będę zakładać
W domu róóóóóóżnie....Nadal często kłócę się z mamą....Jeszcze babcia dochodzi ze swoimi życiowymi m mądrościami, to już w ogóle....
Wszystko mnie gdzieś boli...plecy, stawy...kurcze może to gdzie starość już albo jaki reumatyzm? mam ochotę zacząć ćwiczyć, ale samej to motywacji brak....
Aaaaaa, znalazłam dzisiaj u siebie pierwszy siwy włos!!!!!! Wyrwałam dziada od razu
Halinko, to ode mnie też ucałuj męża i zięcia

trochę późno, ale co tam

Super, że zięciu już lepiej, że te wyniki dobre. Cieszę się razem z Wami. No i o siebie też dbaj, żeby się co nie przyplątało złego, bo o to nie trudno...Ło matko, to żeś się tych buraków narobiła!!!! My w tym roku nic nie kładziemy, bo nie ma kto jeść, wszystko jeszcze z ubiegłego roku zostało. Dawniej ( na początku swojego małżeństwa) to też zaprawiałam jak dzika. Wszystkie przepisy, co w necie wyszperałam od razu wypróbowywałam a teraz nie ma komu....
Kasiu, pogłupieli z tą religia????No i w ogóle, że taka
szkoła nieprzygotowana po wakacjach, to ja nie wiem... A to Ci się z tym zębem narobiło. Niedawno mojej koleżance tez ząb się złamał, tylko, że ona zdrowego normalnie miała i była na takim festynie u nas i kupiła sobie hamburgera. No i oczywiście jak się w niego wgryzła, to zęba pół prawie zjadła, taki ten hamburger chrupiący był. No ale na dobrego dentystę trafiła i jakoś jej nadlał tego zęba czy cuś, także nic nie widać
Aga, ale się uśmiałam z tej Twojej teściowej, że taki duch rywalizacji ją naszedł

No i Tobie plany pokrzyżowała, ehhhh.....Może gdzie razem zaczniemy ćwiczyć, to będzie raźniej- Ty schudniesz a ja rozruszam swoje rozleniwione dupsko

Ty to widzę wielka kibicka jesteś- ja żadnego meczu nie ogladałam, jakoś
sport mnie nie interesuje....No ale oczywiście wielkie brawa dla Marcela drużyny- widać zdolne chłopaki

Drzewo genealogiczne dobra rzecz. Ja też na studiach musiałam robić, to trochę też ściemniłam, bo gdzie by tam kto pamiętał, ale potem już zrobiłam tak dla siebie na porządnie i mam

Będzie na pamiątkę

No to teraz wam Martunia epopeję strzeliła- a czytajcie a nie się obijac, hehehhehehe

Buziaki dla Was wszystkich!!!!!
