Hejka
Kasiu, to kup mi dwie pary u tej swojej pani Wiesi i jeszcze na przesyłkę starczy.... tylko weź paragon i upewnij się że mogłabym zwrócić, tzn wymienić na większe jak mi za małe kupisz.
Ale swoją drogą dżinsy za 40zł to co to jest? Te moje ja kupuję w C&A mam sprawdzone od kilku lat bo wszędzie takie małe rozmiary i biodrówki i rurki. No sorry,a starsze panie też chodzą w biodrówkach i rurkach? Chyba nie....
Kasiu, męża nie mogę kusić bo jak ja jestem w łóżku pachnąca to on jest w drodze do
pracy...
Ale wiecie jak jest inaczej między nami jak on pracuje? Jak wraca ok 11-12 to pokręci się po domu albo jedzie w las, potem wróci, wykąpie się i śpi do ok 20, a jak się wyśpi to za niedługo jedzie do pracy. I nie ma czasu na dogryzanie, wkurzanie... sielanka normalnie....
Tamirko, ale Ty przeszłaś chorób w swoim życiu.... matko,tętniak to tylko jedna z nich.... to Cię podziwiam że po tym wszystkim tryskasz takim optymizmem. Wielki szacunek dla Ciebie
A co do mojego zusu to dzięki za chęć pomocy ale sprawa wygląda tak, że rok temu zamknęłam swoją kwiaciarnię a 3 ostatnie miesiace były tak kiepskie że nie miałam na zus więc miałam zaległość. I po zamknięciu pojechałam do nich aby rozłożyli mi na raty no i rozłożyli i teraz spłacam co miesiąc. A że od tamtej pory nie mogę znaleźć pracy to ciężko nawet te 130zł skombinować. Ale zostały jeszcze dwie i będzie spokój.
To Ty masz sędziego w domu???? Gratuluję, dobrze wiedzieć
Halinko, no właśnie, z tym czerwonym laptopem to też mi coś świta... a i myszka też chyba czerwona była?
A ja Wam opowiem ranną akcję z teściową....
Bo ona ma wiecznie jakieś wąty, pretensje, żale no ale to już wiecie....
A zacznę od tego,że we wtorek jadąc po Marcela na trening wjechałam do sklepu po chleb i takie tam
zakupy i kupiłam pasztetową. Nie było takiej co my lubimy więc wzięłam inną, nieznaną mi do tej pory.
No i szczerze mówiąc jakiś dziwny smak miała ale z pół kilo dziś został tylko mały kawałek.
I dziś idę do kuchni umyć szklankę po kawie i teść akurat smarował sobie chleba tą pasztetową i pyta mnie co to za pasztetowa. A ja mu na to, że nie wiem, pierwszy raz taką jadłam.
Oczywiście teściowa nie byłaby sobą gdyby się nie wtraciła i swoim tonem pełnym pretensji powiedziała: "A kto ją kupił? Pewnie T?" (T to mój mąż)
A ja jej na to, że ja ją kupiłam a w sklepie nie próbowałam więc skąd miałam wiedzieć jak smakuje.
Ona, że ta ze szczypiorkiem jest najlepsza a ja jej na to, że jej nie było a gdyby była to bym kupiła tamtą.
I dodałam że taka ona niedobra a pół kilo prawie zjedzone.
I poszłam do pokoju a ona cicho (ale na tyle że ja w pokoju słyszałam) mówi do teścia: Co to jest za zachowanie?
No myślałam że mnie szlag trafi. Ona może mieć do mnie pretensje że kupiłam niedobrą pasztetową a ja nie mogę się bronić? Czy ona próbuje w sklepie tego co kupuje? Co innego gdyby te pół kilo miała wyrzucić bo nikt nie chce jeść ale skoro jest zjedzona to o co ona miała pretensje?
I właśnie dlatego ja się do niej odzywam tylko wtedy gdy muszę bo gadka z nią i tak nie ma sensu a tylko się denerwuję.
Najlepiej jakbym spuściła nisko głowę i powiedziała: przepraszam mamusiu że kupiłam taką niedobrą pasztetową, na drugi raz będę próbowała w sklepie żeby kupić taką która będzie ci smakowała...
