Dobry wieczór Babonki Kochane:-)
Iście "szewski poniedziałek" dzisiaj miałam!!! Młody zgodnie z planem zadzwonił o 7.35 z informacją, że bierze urlop na żądanie i pan Kier podobno wpadł w szał ( pisze "podobno", bo mnie przy tym nie było). Za dwadzieścia ósma zadzwonił do mnie z głupim pytaniem czy raczę pojawić się w
pracy. Uprzejmie przypomniałam, że mój dzień roboczy zaczyna się punktualnie o godz. 8.00 i o tej porze zawsze jestem przy biurku, więc nie musi się martwić aż tak straszliwie...

A ludzi dzisiaj było łomatkojedynajózefieświętymaryjajezus!!! zadzwoniłam po pana Kier żeby zechciał ruszyć dupsko i zszedł na dół mi pomóc, a tu niespodzianka! Pan Kier pojechał sobie na jakieś spotkanie i nie wiadomo, kiedy wróci. Nie, to nie! Łaski bzzz... zdecydowałam za niego i przy drugim biurku posadziłam dziewczynę z orzecznictwa, a jej kierowniczce powiedziałam, że może poskarżyć się mojemu pan Kier jak tylko wróci...

Ale nie wrócił skubany i jutro pewnie będzie afera, ale mam to w rzyci!

O 12.00 idę na USG piersi i jak się wkurzę, to w ogóle nie wrócę i pójdę na L4. Pierś ciągle mnie boli, nawet jak nie ruszam ręką, kręgosłup też stęka i kwiczy, że o głowie nie wspomnę i mogę się założyć, o co tylko chcecie, że zwolnienie dostanę bez "nikakich"
Monia! ciocia-babcia póki, co trzyma się twardo, ale Ty dbaj o siebie! z powodu Twojego "stanu", ja zaczynam mieć zachcianki..

naszło mnie na łazanki z kapustą i oczywiście zamiast leżeć, zwarłam poślady i tańczyłam z rondlami..
gdyby ktoś miał ochotę, to zapraszam!
Saszka! błonnik teraz spożywaj! po takiej "jelitówce" trzeba zrobić dobrze jelitom i nie tylko im:-) i tez uważaj na siebie!
Aga! w temacie koleżanki, która koniecznie chce za gwiazdę na robić na
Twojej imprezie mam tylko jedną radę: OLEJ TO! ciepłym moczem i dużym łukiem! szpanowanie szpileczkami za 400 złoty jest delikatnie mówiąc...prostackie i takie zachowania najlepiej ignorować.
Halinko! dasz wiarę, że kazałam Misiowi sprawdzić w jakiej kondycji jest mój rower, marki stary składak, bo chociaż dzisiaj pogoda była pod psem, to jednak wiosnę już czuć w powietrzu..

wczoraj widziałam przebiśniegi w przydomowych ogródkach!
Gosiu! a co wypożyczyłaś??? ostatnio czystym przypadkiem wpadłam w internecie na "Oddział chorych na raka" Sołżenicyna i przepadłam z kretesem, chociaż "Stalin" i "Bracia" czekają w kolejce.
Gusiu! trochę mnie uspokoiłaś:-) skoro w planach masz spotkanie w większym gronie, to znak, że samopoczucie nie jest złe..

a leń??? cóż! kocham lenia!
gdzie ta
Kasia??
i
Marta??
Informacja z ostatniej chwili: Misiek wrócił ze strzelnicy, tym razem bez żadnej nagrody ale za to z papryczką
habanero i zaś będe miała wesoły wieczór...
![]:-) ]:-)](./images/smilies/elvis.gif)
Miśkowe oczy na szypułkach, zianie ogniem i prysznic od środka - bezcenne..
A nie mówiłam!!! Misiek zjadł 2 papryczki habanero i stwierdził, że poziom serotoniny wzrósł mu ponad normę, do tego stopnia, że mógłby pokochać nawet Kaczyńskiego. Zaproponowałam żeby swój paprykowy afekt przeniósł na Anne Grodzką, bo chociaż z nazwy przypomina kobietę, a o ile się orientuję, to orientacja płciowa póki co nie zeszła mojemu małżowi na manowce. Misio objął mnie swych ócz błękitem i rzecze:
- chyba musiałbym zjeść nie dwie ale cały kilogram! - po czym popatrzył nad wyraz znacząco..
