cześć Dziewuszki:-)
Obrzydliwy ten poniedziałek i to pod każdym względem!
Mam ochotę strzelić ekstra focha tylko nie wiem w jakim kierunku i co to miało by zmienić...
W
pracy totalny kipisz i nie wiadomo, w co najpierw ręce wsadzić, a pan Kier ma kolejne zarąbiste pomysły. Dzisiaj chciał nas ubrać w jakiś nowy projekt konkursowy, ale zanim zdążyłam otworzyć ust swoich korale, Młody tak wyskoczył z pyskiem, że aż oniemiałam z zachwytu!!! Wyrabia się chłopak, jak nie przymierzając g... w betoniarce i jeszcze trochę, a po grzecznym i układnym chłopaczku nawet wspomnienia nie będzie, hi,hi...
Dobrze, że udało się nam wyhaczyć stażystkę, co prawda nie wiemy na jak długo, ale zawsze to jakaś pomoc, tym bardziej że dziewczyna całkiem bystra i gramotna, co nie ukrywam przyjęłam z dużą ulgą, bo następnego gamonia chyba bym nie zniosła.
Halinko! ta Twoja wnusia urodna bardzo ! będzie miała wzięcie, oj będzie!:-)
Jeżeli chodzi o kwestie Twojego orzeczenia, to zaraz wyślę Ci PW.
Kasiu! o tej myjce słyszałam same dobre rzeczy, podobno rewelacja! Od dawna namawiam Miśka na kupno, ale on dzikus uparty i woli jechać ręcznie "na szmacie", a ponieważ ja okien nie myję, więc co się będę z koniem kopać?
Co do obecnego wychowania
dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci, to masz dużo racji. Teraz takie "nowomody" na bezstresowe wychowanie, a potem rosną same snoby i egoiści. Podobnie było z moją pasierbicą, tatuś, babcia i cała rodzina chcąc zrekompensować jej brak matki każdy pyłek usuwali z drogi, każde marzenie zgadywali i ptasim mlekiem poili. I nikomu jakoś nie przyszło do głowy, że takim postępowaniem jeszcze większą krzywdę jej robią. Niby jakieś zasady starali się wpoić, ale konsekwencji w tym nie było żadnej. Wystarczyło kilka łez, odmowa zjedzenia posiłku i nic już nie było ważne, byleby tylko dziecko nie płakało, bo i tak sierotka taka nieszczęśliwa. Teściowa dopiero teraz to widzi i sama przyznaje, że raroga wychowała. Nie będę opisywać jakie miałam z nią jazdy, ile nerwów, stresu, zaciskania zębów, tłumaczenia do bólu, lekarzy, terapeutów, psychologów...ech, szkoda słów. Jedno trzeba jej przyznać, że nigdy, ale to nigdy nie było problemów z nauką i teraz na studiach też radzi sobie całkiem nieźle i wszystkie egzaminy zdaje w pierwszym terminie, średnio na 4. Poza tym nie ma ekstra wymagań materialnych. Może dlatego, że jak kiedyś ubzdurała sobie żeby kupić jej gitarę elektryczną, to powiedziałam OK, ale ty idziesz w wakacje do pracy i własnymi rączkami sobie zarobisz na takie kaprysy. Bo to była klasyczna "zachciewajka", koleżance rodzice kupili, to ona tez chciała. I co?? I zasuwała 1,5 miesiąca zbierając truskawki, na gitarę zarobiła i nawet ją kupiła. A po dwóch tygodniach zabaweczka się znudziła i poszła w kąt! I tak było z wieloma innymi rzeczami, typu markowe szpilki za 400 zł, które założyła jeden raz na pół godziny, czy koszatniczki, które po tygodniu trzeba było oddać, bo zwierzę to obowiązek i odpowiedzialność, a to już Małej nie pasowało żeby koło inwentarza chodzić i klatkę sprzątać...
I tak ją to zniechęciło, że teraz na samą myśl o pracy z obrzydzenia ma drgawki i woli zrezygnować z wielu rzeczy żeby nie musieć na nie samej zarobić. I tak się zastanawiam, co nasza gwiazda zrobi po skończeniu studiów, a to już niedługo...