Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
elzbieta45 pisze:chcesz ratować wasze małzenstwo , sprobój namowic go na terapie . bo naprawdę niwma co się meczyc jeśli tylko tobie będzie zalezec na tym aby było tak jak dawniej . wtedy naprawdę lepiej jest odejść niż zyc w toksycznym zwiazku
Wiesz życie w takim związku jest bardzo męczące czasami brak sił na cokolwiek , ale jakos mam jeszcze siły tylko nie wiem jak długo.
właśnie jak długo wystarczy ci sił , a potem z ciebie zostanie wrak . a jesteś piekna kobieta i naprawdę to jedno zycie które mamy powinnismy przezyc tak abyśmy my sami byli szczęśliwi zadowoleni
elzbieta45 pisze:właśnie jak długo wystarczy ci sił , a potem z ciebie zostanie wrak . a jesteś piekna kobieta i naprawdę to jedno zycie które mamy powinnismy przezyc tak abyśmy my sami byli szczęśliwi zadowoleni
Staram się brac zycie jakim jest , najgorsze jest to ze mieszkam z dala od rodziny do domu mam 300 km i jestem tu sama z tym wszystkim , mam kolezanke ale oa niestety nie potrafi mi doradzić co mam robic w takiej sytuacji jest neutralna nie mogę na nia liczyc pod tym względem.Wszystko staram rozwiazywac sobie sama ale czasami potrzebuje się wygadać stłumić swoje zle emocje.Poki co na razie mu przeszlo i jest spokoj .
tak masz racje . Każdy potrzebuje wygadania się , to mamy my wszyscy . A wiesz jak to jest gdy ktoś wtraca się w czyjes zycie , wiec każdy woli być właśnie neutrealny . mimo , ze my oczekujemy rady , czy pomocy . mi się wydaje , ze nieraz poprost dla nas jest dobre to , ze możemy się wygadać komus a ta druga strona nas wysłucha i to jest sukces .
Wiesz ja jestem po związku z alkoholikiem już po rozstaniu jesteśmy 13 lat i powiem nieraz zastanawiam się czemu dawałam szanse , ze się zmieni i tez sobie tłumaczyłam . Ale dzisiaj wiem , ze nic by się nie zmieniło to były tylko moje złudne nadzieje i powinnam zaraz odejść .
Oj... jak czytam, to tym bardziej psycholog byłby wskazany... Dzieciństwo, to co przeżywamy, a taka misja na pewno, odbijają się na naszej psychice...
Spróbuj mu przetłumaczyć że to dla Waszego dobra.. może nawet mały szantaż, że jeżeli nic się nie zmieni, on z sobą nic nie zrobi, to odejdziesz....
Mam wrażenie, że Twój mąż bardzo Tobą manipuluje. To on zrobił błąd pisząc z tamtą kobietą a ostatecznie to Ty go przepraszasz. Nie daj się, on widzi, że cokolwiek nie zrobi to Ty ciągle o to małżeństwo będziesz walczyć. Nawet jak Cię zdradzi, to pokrzyczysz a potem znowu będziesz starała się to uratować. Pomyśl tylko czy warto żyć z mężczyzną, który nie ma szacunku dla Ciebie.
Moim zdaniem usprawiedliwienie go misją, przeszłością nie ma sensu. Rozumiem, że miał nieciekawą przeszłość, misja też mogła się jakoś odbić na jego psychice jednak wtedy człowiek raczej ma problem z emocjami niż zaczyna szukać flircików w sieci czy luki na skok w bok. To co on robi w ogóle nie ma powiązania z tym co przeszedł. Ma kochającą żonę u swego boku, ma w niej oparcie i na pewno gdyby go wszystko przerastało zachowywałby się inaczej a nie szukał np. pocieszenia w innej "babie", bo co ona by mu zapewniła? A później żeby swoje grzeszki zatuszować wykorzystał okazję i obarczył winą partnerkę. Nie tędy droga.
Dostał szansę, więc mam nadzieję, że ją wykorzysta i wszystko będzie jak powinno. Trzymam kciuki żeby się wam ułożyło i żeby więcej takich błędów nie popełniał.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Wiesz ja zawsze staram się jego tlumaczyc jego sytuacja rodzinna nie wiem czemu chyba go bardzo kocham i bardzo mi zależy na naszym malzenstwie jesteśmy razem już 8 lat mamy 7 letnia córke . Naprawde się staram żeby było dobrze ale czasem mi to chyba nie wychodzi.Bo starac się musza dwie osoby sama nic nie zdziałam .
Rozumiem Cię, tylko zastanów się czasem czy aby nie za bardzo go tłumaczysz. On może to wykorzystywać, bo może wiedzieć, że jego nieodpowiednie zachowanie ujdzie płazem, bo wszystko zrzuci się na przeszłość. Przeszłość jest przeszłością, on jest teraz dorosłym mężczyzną, sam za siebie decyduje, sam kieruje swoim życiem, dokonuje wyborów.
Tak, związek to dwie osoby a nie jedna. To dwie osoby muszą się starać żeby się układało. Jedna nie da rady wszystkiego naprawić i to jeszcze za kogoś.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Blackfox pisze:Rozumiem Cię, tylko zastanów się czasem czy aby nie za bardzo go tłumaczysz. On może to wykorzystywać, bo może wiedzieć, że jego nieodpowiednie zachowanie ujdzie płazem, bo wszystko zrzuci się na przeszłość. Przeszłość jest przeszłością, on jest teraz dorosłym mężczyzną, sam za siebie decyduje, sam kieruje swoim życiem, dokonuje wyborów.
Tak, związek to dwie osoby a nie jedna. To dwie osoby muszą się starać żeby się układało. Jedna nie da rady wszystkiego naprawić i to jeszcze za kogoś.
Tak masz racje, ech on strasznie nerwowy jest nie mogę isc z nim gdzies w gości bo boje się ze jak się napije to mi szopki będzie odwalał już nieraz tak było.
[/bNo i jestem tu z powrotem... Znow problemy z mezem i wogole, jak zwykle urlop spędzamy urlop osobno od dwóch dni nawet do mnie nie zadzwonil miał wrocic dzisiaj do moich rodzicow bo obecnie tu jestem ani slychu ani widu.Ma nas po prostu gdzies.Spedza czas z braciszkiem i hleje . ]
ech dziewczyny szkoda slow zaczelo sie psuc coraz gorzej dobija mnie to wszystko jego szkola i ciagla nauka bardziej mnie obija jest totalnym egoista jak mu napisalam smsa dzie=s ze chce isc na spacer to on ze zobaczymy bo on moze byc zmeczony. wczoraj moja kotka ugryzla nasza corke to ponoc ja walil o sciane 5 razy a potem rzucil na balkon.
Twoj maz to psychopata. Tacy ludzie nie sa zdolni do milosci wiec nie ludz sie, ze Cie kocha. Jest z Toba zeby zaspokoic swoje portzeby, zeby miec sie nad kim znecac, to daje mu poczucie wladzy. Uciekaj od niego bo Cie niszczy, tym bardziej, ze macie corke, powinnas ja przede wszystkim chronic, to Twoj obowiazek. Naprawde chcesz zeby taki model rodziny w ktorym maz zneca sie nad zona wryl sie jej w psychike jako cos naturalnego i w przyszlosci bedzie szukac podobnego partnera? Albo zeby kiedys pod wplywem alkoholu pobil Ciebie albo corke bo werbalna przemoc to bedzie dla niego za malo? Jesli masz jakikolwiek szacunek do siebie to odejdz. nie pozwol mu dalej traktowac sie w ten sposob. Nie licz na to, ze on sie zmieni, tacy ludzie nie zmieniaja sie, z czasem sa tylko coraz gorsi. Jestes jeszcze taka mloda i sliczna, mozesz ulozyc sobie zycie z kims kto bedzie Cie kochal i szanowal, z kim bedziesz szczesliwa i bezpieczna. Jednak to zalezy od Ciebie, sama decydujesz o swoim zyciu.
Ani z Toba ani bez Ciebie
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
Dziewczyny dziekuje za słowa otuchy , teraz to tylko potrzebuje isc do psychologa zeby mnie nastawila i dala sile zeby z tego jakos wybrnąc .Obecnie z mezem zyjemy na dwa pokoje ja jestem u córki i z nia spie . Nie jest ze mna szczery okłamał mnie.Pewnego wieczora zaczal dzwonic telefon odrzucił połaczenie , zastanowił mnie ten fakt dlaczego? Zapytałam? Odpowiedział ze to Ojciec jego i nie ma ochoty z nim dyskutowac , cos mi tu nie pasowało, ta jego mina mowiła ze cos ukrywa.Po chwili znow telefon rozłaczył.....Wiec pytam sie kto to dalej mowi ze to ojciec.Po chwili sms.... pytam sie kto to??? a on odpowiada ze kochanka po czym ze zartuje ze kolezanka z klasy sie pyta dlaczego go w szkole nie było....HMM... Moja reakcja była straszna wpadłam w szał ze mnie okłamał nie powiedział mi prawdy miałam ochote rzucic sie do niego z łapami ale tylko zaszarpnelam kołdra i wyzwałąm go nie pamietam juz jak . Ale mogl powiedziec prawde. Potem ustawil sobie kolege zeby dzwonil do niego codziennie i zeby pisal smsy zebym ja myslala ze to ta kolezanka. Robił po złosci.Na drugi dzien wrocilam z pracy wziełą córke od niego z łożka do siebie wpadl w szal zaczal mnie wyzywac zebym zostawila to dziecko w spokoju bo sie jej zapytalam czy lekcje odrobila .Wyzwał mnie od suki zjebanej genetycznie.Masakra jak to usłyszalam to az mi tchu brakło.
Kolejny dzien tez byl pod wysokim cisnieniem bo jak wrocilam do domu zastalam go pijącego alkochol w towarzystwie kolegi.Przyszla ta sasiadka tego kolegi i zasugerowala zebym sie u niej przesala z dzieckie a niech oni sobie siedza i pija.Po chwili zaczal moj maz konwersacje ze jego kolega mnie widzial jak paliłam papierosa( moj maz jest wrogiem nikotyny) wiec ja jemu odpowiedzialam ze ja ma 18 lat skonczone ze sama decyduje o tym czy palę czy nie i mowie ze ja na to pracuje:(pod wplywem alkocholu wpadl w szal zaczal krzyczec ze ze smierdzielem zyc pod jednym dachem nie bedzie az ten kolega musial go uspokoic bo sie zaczal rzycac i stal sie agresywny.Kolezanka stwierdzila ze to nie ma sensu i ze mam sie z dzieckiem u niej przespac to jak wyszlam za drzwi to zamknal mi je przed nosem masakra.On doszedl do wniosku ze juz go to nie boli ze nie jestesmy razem....Gdyby nie bylo tego klamstwa z tym telefonem moze inaczej by to sie wszystko potoczylo moze by takiej klotni by nie bylo...No ale coz to nie jedna akcja z jego strony.
agape84 pisze:Twoj maz to psychopata. Tacy ludzie nie sa zdolni do milosci wiec nie ludz sie, ze Cie kocha. Jest z Toba zeby zaspokoic swoje portzeby, zeby miec sie nad kim znecac, to daje mu poczucie wladzy. Uciekaj od niego bo Cie niszczy, tym bardziej, ze macie corke, powinnas ja przede wszystkim chronic, to Twoj obowiazek. Naprawde chcesz zeby taki model rodziny w ktorym maz zneca sie nad zona wryl sie jej w psychike jako cos naturalnego i w przyszlosci bedzie szukac podobnego partnera? Albo zeby kiedys pod wplywem alkoholu pobil Ciebie albo corke bo werbalna przemoc to bedzie dla niego za malo? Jesli masz jakikolwiek szacunek do siebie to odejdz. nie pozwol mu dalej traktowac sie w ten sposob. Nie licz na to, ze on sie zmieni, tacy ludzie nie zmieniaja sie, z czasem sa tylko coraz gorsi. Jestes jeszcze taka mloda i sliczna, mozesz ulozyc sobie zycie z kims kto bedzie Cie kochal i szanowal, z kim bedziesz szczesliwa i bezpieczna. Jednak to zalezy od Ciebie, sama decydujesz o swoim zyciu.
Nie jedna osoba mi juz mowila ze to psychopata ze ma dziwne odchyły i zachowania a po alkocholu jeszcze wieksze.Dobrze mowisz ze on tylko wtedy kocha gdy mu sie chce pobzykac a potem znow zachowuje sie tak samo.I nie jestem szczesliwa.Juz nie pamietam kiedy sie tak czułam.
Dokladnie, moze nie masz sie gdzie podziac z coreczka i musisz z mezem pod jednym dachem zyc, ale moze na pewien czas dopoki formalnie swoich spraw nie rozwiazecie rodzice by Ci pomogli, albo ktos inny z rodziny? Moze moglabys cos niedrogiego wynajac albo starac sie o mieszkanie z gminy, miasta? W kazdym razie ja tez 3 lata temu jak moj synek mial 2 latka uwolnilam sie z toksycznego zwiazku, bo moj partner pil i zaczelo robic sie niebezpiecznie, chodzilo mi glownie o to zeby synek nie musial ogladac tatusia w takim stanie i scen w domu ktorych moglby sie wystraszyc, nie chodzi mi o przemoc fizyczna bo nigdy mnie nie uderzyl ale o to, wiadomo jak alkoholik wyglada i zachowuje sie, nic przyjemnego. Teraz jestem sama, jestem szczesliwa ja i moj synek, dobrze mi tak jak jest, czuje, ze jestem silna, znam swoja wartosc i wiem, ze poradze sobie ze wszystkim. Korzystam z zycia:-) zycze Ci wszystkiego dobrego i odzywaj sie jak sytuacja:-)
Ani z Toba ani bez Ciebie
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
agape84 pisze:Dokladnie, moze nie masz sie gdzie podziac z coreczka i musisz z mezem pod jednym dachem zyc, ale moze na pewien czas dopoki formalnie swoich spraw nie rozwiazecie rodzice by Ci pomogli, albo ktos inny z rodziny? Moze moglabys cos niedrogiego wynajac albo starac sie o mieszkanie z gminy, miasta? W kazdym razie ja tez 3 lata temu jak moj synek mial 2 latka uwolnilam sie z toksycznego zwiazku, bo moj partner pil i zaczelo robic sie niebezpiecznie, chodzilo mi glownie o to zeby synek nie musial ogladac tatusia w takim stanie i scen w domu ktorych moglby sie wystraszyc, nie chodzi mi o przemoc fizyczna bo nigdy mnie nie uderzyl ale o to, wiadomo jak alkoholik wyglada i zachowuje sie, nic przyjemnego. Teraz jestem sama, jestem szczesliwa ja i moj synek, dobrze mi tak jak jest, czuje, ze jestem silna, znam swoja wartosc i wiem, ze poradze sobie ze wszystkim. Korzystam z zycia:-) zycze Ci wszystkiego dobrego i odzywaj sie jak sytuacja:-)
a ciezko ci bylo podjąc decyzje ? czy radzilas sie psychologa?