Porzucona

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.

Porzucona

Postprzez Porzucona » 22 paź 2017, o 17:52

Witam Was, jestem tu nowa i chciałabym się poradzić, zwierzyć i w ogóle.
Miesiąc temu zostawił mnie chłopak, mamy po 21 lat, a razem byłyśmy od 6.
Zostawił mnie, bo miał dosyć, nie widział sensu żeby dalej to ciągnąć. Nie byłam dobrą dziewczyną, można powiedzieć, że nawet beznajdziejną. Od około 2 lat mieliśmy stały kryzys, często się kłóciliśmy (najczęściej o te same rzeczy, niektórych niestety nie potrafię zmienić). Dawaliśmy sobie kilka ostatnich szans, staraliśmy się na nowo, później przestawaliśmy. Ja się nie starałam, bo on się nie starał, a on się nie starał, bo ja się nie starałam. Błędne koło. Praktycznie w ogóle się nie widywaliśmy w ostatnim czasie, ja nie chciałam, on nie ma czasu. Nie chciałam się widywac, zawsze coś wymyślałam, bo mimo wieku ojciec każe mi wracać do domu przed 23:30 (nie wiem dlaczego, próbowałam z nim rozmawiać, ale nie i już. On mnie utrzymuje, więc się stosuje do tego). Stwierdziłam, że wolę nie wychodzić w ogóle, niż za każdym razem tłumaczyć się dlaczego tak szybko muszę iść, było mi wstyd. Nasze życie intymne prawie w ogóle nie istniało (jeśli ktoś jest ciekawy dlaczego to proszę pytać). Dopiero teraz, gdy mnie zostawił zrozumiałam jaka byłam beznadziejna, trochę mu się nie dziwię, bo kto by to wytrzymał. Nie radzę sobie z tym rozstaniem. On chce się przyjaźnić, twierdzi że "jestem dla niego bardzo ważna, nie może beze mnie żyć. Przekreślił nasz związek, ale nie znajomość". Dopiero teraz zrozumiałam, że to ten jedyny facet, z którym chciałabym spędzić resztę życia (pewnie śmiesznie to brzmi w tym wieku), teraz zrozumiałam jak bardzo go kocham, jaka byłam głupia tak go traktując. Chciałabym cofnąć czas, wiem że możemy być szczęśliwi. Nie potrafię się z nim tylko przyjaźnić. Chciałabym zrobić coś, żebyśmy do siebie wrócili, bo naprawdę bardzo go kocham i ciągle mi zależy. On mnie chyba już nie chce..nie wiem co robić, nie potrafię się z tym pogodzić.
Porzucona
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 6
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 17:36

Re: Porzucona

Postprzez Misiuu » 23 paź 2017, o 15:51

Porzucona napisał(a): Nasze życie intymne prawie w ogóle nie istniało


Dlaczego?
Misiuu
Miła Kobietka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 15 lut 2017, o 20:38

Re: Porzucona

Postprzez unka » 23 paź 2017, o 17:39

Najczęściej jest tak, że doceniamy coś dopiero, jak to stracimy. Taka już nasza ludzka natura. Pokaż mu, że się zmieniłaś, wyjdź z jakąś inicjatywą, postaraj się.
unka
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 11
Dołączył(a): 6 paź 2017, o 11:53

Re: Porzucona

Postprzez Porzucona » 24 paź 2017, o 08:11

unka napisał(a):Najczęściej jest tak, że doceniamy coś dopiero, jak to stracimy. Taka już nasza ludzka natura. Pokaż mu, że się zmieniłaś, wyjdź z jakąś inicjatywą, postaraj się.

Staram się, wychodzę częściej (co prawda sama), ale jednak staram się proponować spotkania, kina czy spacery. Niestety on teraz nie ma czasu, się przeprowadza, piszę pracę dyplomową, a za tydzień ma sesję, więc w tym momencie nie wskóram za wiele :(
Porzucona
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 6
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 17:36

Re: Porzucona

Postprzez Porzucona » 24 paź 2017, o 08:29

Misiuu napisał(a):
Porzucona napisał(a): Nasze życie intymne prawie w ogóle nie istniało


Dlaczego?

Wiesz jak to w tym wieku, nie ma okazji. Rodzice w domu jednym i drugim, a z nimi za ścianą no nie wypada robić takich rzeczy. Jak była okazja, to w sumie ja prawie zawsze odmawiałam. Mam jakiś problem, nie wiem czy to psychiczna blokada czy co, ale nie potrafię osiągnąć orgazmu, mimo że odczuwam przyjemność (i czasami ból :( ). Było mi głupio, że on się tak stara, a nie może mnie zadowolić do końca, próbowaliśmy różnych rzeczy, lubimy w łóżku te same rodzaje zabaw i w ogóle. No po prostu mi wstyd, że ja tak nie umiem i bałam się, że będzie mu przykro jak mu powiem, że w ciągu tyłu lat udało mi się dojść 2-3 razy..tłumiłam to w sobie do takiego stopnia, że potrafiłam się z nim poklocic, że nie chce się bawić, ale już nie mówiłam dlaczego. On mi o swoich problemach powiedział, ja się wstydziłam..to był błąd.
Porzucona
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 6
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 17:36

Re: Porzucona

Postprzez Porzucona » 25 paź 2017, o 16:46

Up
Porzucona
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 6
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 17:36

Re: Porzucona

Postprzez Fredka » 26 paź 2017, o 13:08

Porzucona napisał(a):
Misiuu napisał(a):
Porzucona napisał(a): Nasze życie intymne prawie w ogóle nie istniało


Dlaczego?

Wiesz jak to w tym wieku, nie ma okazji. Rodzice w domu jednym i drugim, a z nimi za ścianą no nie wypada robić takich rzeczy. Jak była okazja, to w sumie ja prawie zawsze odmawiałam. Mam jakiś problem, nie wiem czy to psychiczna blokada czy co, ale nie potrafię osiągnąć orgazmu, mimo że odczuwam przyjemność (i czasami ból :( ). Było mi głupio, że on się tak stara, a nie może mnie zadowolić do końca, próbowaliśmy różnych rzeczy, lubimy w łóżku te same rodzaje zabaw i w ogóle. No po prostu mi wstyd, że ja tak nie umiem i bałam się, że będzie mu przykro jak mu powiem, że w ciągu tyłu lat udało mi się dojść 2-3 razy..tłumiłam to w sobie do takiego stopnia, że potrafiłam się z nim poklocic, że nie chce się bawić, ale już nie mówiłam dlaczego. On mi o swoich problemach powiedział, ja się wstydziłam..to był błąd.



Tu juz jest pierwszy problem... Moze tez odsuneliscie sie od sbie z powodu seksu takze? Nie linczujcie, nie mowie ze tylko dlatego ok? Chodzi mi o to ze dla faceta to wazne... Nawet bardzo... ja sama jestem kobieta i to cenie ale raz: nie przejmuj sie! Ja sama nigdy nie doszłam z facetem podczas seksu - musialam albo sie piescic albo on mnie - nigdy nie doszlam w trakcie wspolzycia - to raz, dwa - skoro go odracalas fizycznie moze dalas mu opowoid by rozumial wasza realcje jako przyjazn i nic wiecej? To moze byc mylace po 6 latach?
Fredka
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 4
Dołączył(a): 26 paź 2017, o 12:57

Re: Porzucona

Postprzez Porzucona » 27 paź 2017, o 09:04

Fredka napisał(a): Ja sama nigdy nie doszłam z facetem podczas seksu - musialam albo sie piescic albo on mnie - nigdy nie doszlam w trakcie wspolzycia - to raz, dwa - skoro go odracalas fizycznie moze dalas mu opowoid by rozumial wasza realcje jako przyjazn i nic wiecej? To moze byc mylace po 6 latach?


No nie wiem, ale nigdy nie miałam problemu by jego zadowolić, lubiłam patrzeć jak mu dobrze. Nie czujesz się gorsza przez to, że nie możesz dojść podczas współżycia? Mnie strasznie dobijało to pytanie "czy już?", uczucie jakbym dostała po r*ju...masz rację, dla niego seks jest bardzo ważny, a dla mnie mogłoby go wcale nie być..jeszcze to moje zerowe libido..pewnie częściowo przez ten problem..
Porzucona
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 6
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 17:36

Re: Porzucona

Postprzez Fredka » 27 paź 2017, o 15:13

No nie wiem, ale nigdy nie miałam problemu by jego zadowolić, lubiłam patrzeć jak mu dobrze. Nie czujesz się gorsza przez to, że nie możesz dojść podczas współżycia? Mnie strasznie dobijało to pytanie "czy już?", uczucie jakbym dostała po r*ju...masz rację, dla niego seks jest bardzo ważny, a dla mnie mogłoby go wcale nie być..jeszcze to moje zerowe libido..pewnie częściowo przez ten problem..


Kiedyś myślałam , ze jestem gorsza, że co ze mnie za kobieta, a co sie stanie jak on będzie zły na siebie i stwierdzi, że to przez niego i odejdzie bo męskie ego mu to podpowie?
Za dużo kobiecych gazet, filmów porno i tanich komedii romantycznych - serio:)
Ucza Nas tylko jak powinno być, a nie jak to osiągnąć - i chodzi tu o realizm, psychike, tu i teraz a nie kamasutre dla zaawansowanych...

Miałam nawet czas, ze unikałam seksu - bo i tak nie dojde... Ale wszystko zrobił czas. Dowiedziałam sie, ze moje ciało to masa przyjemności, sam orgazm - to aż i TYLKO orgazm - to była podstawa. Potem doszła odwaga - przyznałam sie pratnerowi i wspólnie zaczelismy kombinowac no i kombinujemy do dziś mimo, że znalazłam już kilka sposobów na satysfakcje seksualną;)

Do tego czemu uważasz, ze masz zerowe libido? Przecież lubisz sprawiać przyjemnośc partnerowi - lubisz seks :) Ja to powtarzam za dużo kobiecych gazet itp... Ja aktualnie kocham się z moim mężczyzną różnie... Raz na tydzien, miesiac, a czasem nawet 3 razy dziennie... Nie ma na to reguły. Jaka jest przecietna "dobrego" libido? Kazdy jest indywidualnym przypadkiem. Jezeli wcale nie masz ochoty na seks i nie sprawiało Ci przyjemnosci "robienie tego" z byłym to okej, ale stres bo nie wiesz jak wypadasz w jego oczach to nie libido tylko wciaz stres i presja.
Fredka
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 4
Dołączył(a): 26 paź 2017, o 12:57

Re: Porzucona

Postprzez Porzucona » 28 paź 2017, o 21:30

Fredka napisał(a):
Miałam nawet czas, ze unikałam seksu - bo i tak nie dojde..

Do tego czemu uważasz, ze masz zerowe libido? Przecież lubisz sprawiać przyjemnośc partnerowi - lubisz seks :)

No to już wiesz skąd się wzięło moje ciągłe odmawianie.. Uważam tak, bo dla mnie seks w sumie nie jest jakoś super ważny (powód wiadomy) i mogłoby go prawie wcale nie być, aczkolwiek czasem się zdarza, że mam szczerą ochotę. Bardzo rzadko, ale jednak. Tzw kłodą w łóżku raczej nie byłam, najgorzej było zacząć, ale jak już się zaczęło to było fajnie
Porzucona
Jestem tu nowa :)
 
Posty: 6
Dołączył(a): 22 paź 2017, o 17:36


Zidentyfikowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot]