Adidasowa pisze:Black ja już nie wiem co robić, czuję się coraz częściej jak 5te koło u wozu. Czasem mnie to przerasta. Nie radzę sobie sama z tym wszystkim, nie mam się komu wygadać, to wszystko mnie boli. Płakać mi się chce coraz częściej... On nie zwraca uwagi na moje uczucia, kiedy płaczę on jest nieugięty i mówi: "żebyś Ty Pati wiedziała ile ja się upłakałem przez Ciebie" i kompletnie nic więcje, jego obojętna mina...
Dokładnie wiem co czujesz, bo mam identycznie.
Nie czuję się ważna dla niego, czuję się potrzebna kiedy on ma ochotę się kochać... (...)
Otóż to...
on czasem robi tak, że ściska mi twarz bardzo mocno ręk ą i daje mi takiego mocnego buziaka, że nieraz mi już przeciął wargę. Mówię wtedy, że zachowuje się jak psychopata, ale on się uśmiecha i mówi, że im mocniej mnie ściśnie czy pocałuje czy ugryzie tym bardziej pokazuje mi, jak bardzo mnie kocha. On nie rozumie tego, że to boli. Ile razy już zrobił mi "krzywdę". Przyciął mi palca w bramie, uderzył mnie w udo, że miesiąc miałam ogromnego siniaka, rozciął mi wargę, wybił mi palca serdecznego, dzisiaj np jak trzymał mnie za rękę to przejechał mi łokciem po oparciu od łóżka i łokieć mam zdarty. Możesz powiedzieć, że takie wypadki się zdarzają, ale u nas jest to zbyt często... co chwile coś mi zrobi.
Wypadki wypadkami, ale on to robi specjalnie, niby niechcący. Tak to wygląda, bo mój co prawda nie zachowywał się w ten sposób, ale za to dostawał szału -dosłownie, gdy coś mu strąciłam. Zamiast pozorować wypadki szukał najmniejszego powodu aby wyładować złość i agresję. Nie wiem co jest lepsze. Czy takie "wypadki" czy psychiczny terror. Obydwa przykłady są tak samo porąbane.
Nie rozumiem go w wielu momentach, nie wiem co mówić, co robić... On nawet nie chce słyszec o psychologu, uważa, że jest wszystko ok i że dla mnie się zmieni, ale pytam KIEDY ta zmiana nastąpi, jeśli w ogóle.
Moim zdaniem odreagowuje robiąc Ci krzywdę. To już nie jest normalne...
On też całował inną. To było w sierpniu w tamtym roku, rozstaliśmy się na 3 dni i on już zdążył się spotkac z inną i się z nią lizać... więc po częście to to samo. Jednak on powtarza: NIE BYLIŚMY WTEDY RAZEM i tak się usprawiedliwia...
No właśnie to nie jest usprawiedliwienie. Niestety nic z tym nie zrobisz, nie przetłumaczysz. Faceci czują inaczej.
On kiedyś mi powiedział, że ja tą zdradą zniszczyłam mu charakter i nasz związek.
Wiesz... Coś Ci powiem. Nie wierz w takie słowa. Nie wierz, bo nie ty kierujesz jego rękami, nie sterujesz myślami. Nie karzesz mu "zrób mi po złości, bądź obojętny". To takie ciche wyżywanie się na Tobie i chęć abyś czuła się winna.
Wiele razy mu mówiłam: "zapomnijmy o przeszłości, to się nigdy nie powtórzy", ale przy pierwszej lepszej kłótni jest znowu wypominanie, że się "zajebiście bawiłam jak go nie było". To, że spiszemy na kartce co nas boli i spalimy to nic nie da. On i tak będzie robił dalej to samo, bo obiecwyał mi jakieś 3 miesiące temu na KOLANACH, że nigdy więcej nie będzie wracał do przeszłości, a nadal to robi, niemal codziennie.. Rozmawiam z nim ciągle... Nic to nie daje, jest dobrze na chwilę, a potem znów to samo.
Obawiam się, że skoro nic nie daje... To nie zmieni się nigdy.
Nie wyobrażam sobie życia bez niego, boję się, że już nigdy nie bedę szczęśliwa, rodzice już dawno mi mówili, żebym go zostawiła, że on nie jest dla mnie, że to tyran, psychopata, że on się nie nadaje do życia, ale ja go naprawdę kocham, ja mogę wejść za nim w ogień... nie umiem bez niego... Z drugiej strony przeraża mnie myśl, że do końca życia będzie wypominanie co się stało w tym gówniarskim wieku.
Trampkowa to Twoje
życie,Ty za nie decydujesz... Jeżeli masz siły to zawalcz jeszcze, jeżeli nic nie będzie się zmieniało to odpuść... W sumie to obydwoje musicie coś zadecydować. Próbowałaś go postawić pod ścianą? Powiedzieć, że kochasz ale nie potrafisz dłużej znieść jego zachowania? Bo to co on robi to nie jest żal, nie są to pretensje za coś co zrobiłaś tylko inteligentne wyżywanie się na drugiej osobie.
Najgorsze jest właśnie to, że faceci raz są chamami a raz potrafią przytulić itp. Jakby udawana czułość.
Ja powoli daje sobie siana.