To ja Wam powiem że to nie Agatka miała urodziny tylko jej córka

Oj, Wy nic na suwaczki nie patrzycie

Naczytałam, wiedziałam co chciałam odpisać a teraz muszę się cofnąć i podejrzeć....
Goście już pojechali, ta moja teściowa to najlepiej jej wódkę kupować to zaraz prezent otworzy... Dostała 2 noże ale postanowiła od razu ich nie otwierać. Schowała do garderoby gdzie ma dużo różności fajnych do kuchni, np rok temu na Walentynki zażyczyła sobie od męża takie młynki do soli i pieprzu z Lidla, oczywiście stoją i czekają na lepsze czasy. Patelnię też tam można znaleźć a teraz doszły noże. Żeby w domu faktycznie było takich dużych ostrych pod dostatkiem, ale gdzie tam, jest jeden porządny a drugi będzie leżał w garderobie. Tej kobiecie nie warto prezentów kupować bo to nie ma sensu wydawanie pieniedzy.
Postawiła wino takie samorobne, ja takiego nie chciałam, napomniałam że wolałabym to Martini z barku ale udawała że nie słyszy.... Też dostała to Martini ale go nie otworzy...
Jakieś kremy teraz też dostała i też będą leżały...... ach......
Gosiu śmiać mi się chciało jak mówisz kolacja wcześnie a potem..... paluszki.... a to najbardziej tuczące tak siedzieć i zajadać paluszki na serialu wieczorem....
U nas obiad teść musi mieć o 12, a ja jem tak jak Marcel wróci ze szkoły czyli najprędzej o 12.30 a najpóźniej o 14. Niedziela to jak o 12 nie ma obiadu, mogą się już nawet ziemniaki gotować a teść kroi sobie chleb...
Kolacje to też każdy sobie robi sam co chce i kiedy chce.
Kasiu, ładniutki staniczek

Chyba dużo ich masz co? Bo na początku istnienia tego wątku czyli w październiku też kupiłaś...
Ja dostałam ten biały na Gwiazdkę i w nich chodzę non stop. Co do wieczorem przepiorę, położę na kaloryferze to rano mam suchy. Ja tak mam, że jak wejdę w jedną rzecz to chodzę bez przerwy.... Spodnie tak samo... aż muszę wyprać i na rano nie wyschną to wtedy zakładam inne i wtedy w nich chodzę tyle aż do prania. A przecież spodni codziennie nie muszę prać jak majtek czy skarpetek
Marta, ja z moim miałam bardzo podobnie, nauczyłam go zasypiać w dzień w wózku, zresztą sam się nauczył bo zasypiał na spacerze. A jak w domu to nosiłam go na rękach dopóki nie zasnął i dopóki był malutki to było fajnie ale jak miał 2 latka to już nie było tak fajnie. Dlatego jestem teraz mądrzejsza i przy drugim dziecku kładłabym od razu do łóżeczka i zasypiaj sam/a. Ale się namęczyłam... Potem kładłam się z nim do łózka i tak leżeliśmy aż zasnął.... a ile razy ja spałam razem z nim bo zasnęłam....
Kay, przypomniałaś mi o steperku.... miałam kiedyś i chyba został w moim rodzinnym domu... a to fajne bo oglądasz sobie serial i "idziesz". Musiałabym go jakoś sprowadzi. Ja mam rower stacjonarny ale stoi w salonie, tam nie ma tv bo każdy ma w swojej sypialni i ogląda co chce i ja muszę z nim jechać aż do mnie do pokoju a i żeby mi się chciało na nim jeździć.. Chociaż jak go dostałam to przez miesiąc schudłam 4kg. Ale codziennie jeździłam, nie było zmiłuj się. A teraz mi się nie chce, ze steperkiem może byłoby lepiej.... a przynajmniej na początku.
Halinko, może my się jakoś zmobilizujemy i znów zaczniemy się odchudzać.... Już myślalam żeby wprowadzić sobie jakieś zasady z dukana, ale jakoś nie mogę się przemóc. Chociaż jak pamiętam jak leciała waga i cm to bym chciała tak znowu...