Hej hej hej!!!!
Halinko, mój dziadek będzie miał 74 lata pod koniec marca....W sumie zdrowiutki człowiek był do końca, sprzątał, prał, jeździł rowerkiem na
zakupy, bo babcia ma rok temu wstawioną endoprotezę i jeszcze wadę wrodzoną kolana, to ciężko jej chodzić a nie chcieli nic, żebyśmy im coś załatwiali. No i dziadek zwyczajnie się przewrócił w łazience. Dobrze, że głową gdzie nie uderzył o wannę, czy coś, bo zabiłby się na bank. Tak się zaczął trząść, jak przy padaczce i mu prawą stronę sparaliżowało. W szpitalu początkowo powiedzieli, ze to udar. A było to 15 grudnia. Porobili tam badania wszystkie i wyszło, że ma guza mózgu, raka się znaczy....No i niby chcieli operować, do Zgierza go zabrać, ale powiedzieli jednocześnie, że ten guz odrasta,że nigdy się go do końca nie usunie, bo jest wrośnięty i do tego można uszkodzić inne części w mózgu. No i się nie zgodziliśmy na tę operację, tylko wzięliśmy go do domu we Wigilię....Na początku to nawet dobrze z nim było, ruszał trochę tą prawa ręka i nogą, kupiliśmy mu nawet balkonik, żeby sobie chodził jeszcze. No ale już coraz gorzej jest. Już nawet załatwić się nie wstaje, brudzi się strasznie, do tego mowę stracił już, tylko się uśmiecha co najwyżej i łzy mu z oczu płyną...Chyba jeszcze rozumie, ale już nie daje rady nic powiedzieć ani zrobić...No masakra normalnie... W tym roku świętowali 50 rocznice ślubu
Co do tych lekarzy, to ja nawet nie wiem, co powiedziec...najwyraxniej jaja sobie robią z ludzi i tyle
Culagula, ja wybrałam spokojniejsza opcje i pogadałam sobie dzisiaj z sąsiadka i z przyjaciółka na fejsie

co będę łazic po dworze
Zana, to tak, jak u mnie się podzieliliście, tylko, że mąż przyszedł do mnie. Dostalismy połowę piętra, zrobiliśmy sobie kuchnie swoją, no ale i tak nie mogłam się z nim porozumieć...No i kilka jeszcze innych spraw wyszło
Myszka, ja mam rozmiar 35, góra 36, także też komunijne
