Witajcie

Nie było mnie przez dwa dni, niestety nie czuje się najlepiej ( to łagodnie powiedziane). W środę miałam tragiczny dzień w
pracy, mdłości wymioty i niesamowity ból głowy, zadzwoniłam po zmienniczkę i przyszła na 16:00 mnie zmienić. Jak już prawie byłam przygotowana do wyjścia przyjechała kontrola od szefa, nowy manager, wytłumaczyłam mu co i jak powiedziałam o ciąży, a jego pierwsze pytanie było kiedy chce iść na chorobowe

i że nawet dziś może być mój ostatni dzień pracy żebym się nie męczyła. Chyba wyglądałam na prawdę źle.. Powiedziałam mu, że mam osobę na swoje miejsce tzn siostrę, więc kazał mi albo zmienniczce ją przeszkolić i może zaczynać praktycznie od zaraz tylko w marcu będzie pracować na moje nazwisko a od kwietnia już na swoje, bo ja wtedy legalnie pójdę na chorobowe. No takiej firmy jak moja to ze świecą szukać, obiecał mi przedłużenie umowy w czerwcu żebym spokojnie mogła dalej chorować a potem mieć macierzyńskie. Także sprawa rozwiązała się po mojej myśli. Póki co wysłałam dane siostry i oświadczenia do firmy i czekamy na jej umowę, jak tylko ją dostanie to ja rezygnuje.
Aga, teściową to masz na prawdę nie do pozazdroszczenia, nie znoszę złośliwych ludzi, jakby zazdrosnych.. o zupę ?? Trzymam kciuki mocno za Twoje
odchudzanie a Ty trzymaj za moje tycie hehe

, 2 kg szybciutko straciłaś, więc z resztą też sobie poradzisz i spódniczki będą w sam raz
Halinko, dziękuję za przepis, ja póki co robię sok z pomarańczy kiwi jabłka i wychodzi bardzo dobry. Tego Twojego też kiedyś spróbuję jak mi smaki wrócą

bo na razie to przez godzinę mam na coś ochotę a potem już nie. Jak kolano? Dokucza Ci?
Tamirko, podziwiam, że dałaś rad,ę przez tyle godzin siedzieć i liczyć samochody, faktycznie
praca bardzo monotonna. Trzymaj się tam kochana i kuruj, wygrzewaj żebyś tylko wyzdrowiała, niestety marzec to bardzo zdradliwy miesiąc, wydaje się, że jest cieplutko a tu niestety przewieje.
Avis, pisz co u Ciebie, już dawno Cię nie było
Carina, i jak była wróżka zębuszka w nocy? Mały zadowolony?
Kasiaaa??? masz już neta?
Sasza, Ty też zrzucasz zbędne kilogramy

my też kiedyś z mężem ćwiczyliśmy z Mel B, no ładny wycisk daje, twarz płonęła ale fajnie był spędzony razem czas. Jak tam córeczka?
Miłego dnia :*
You never know how strong you are, until being strong is the only choice you have.