Hejka
My na grobach byliśmy w sobotę bo to gdyńskie cmentarze, a czego jeden to ogromny a zaparkować nigdy nie ma gdzie. A w sobotę to tak w miarę było.
U babci i dziadka byliśmy po 17 więc już ciemno było i jak ładnie z góry wyglądały te wszystkie znicze.
Potem pojechałam do mojej babci w odwiedziny i zawieźć jej mojego konkursowego ciasta do zjedzenia i słuchajcie, wyszliśmy od niej ok godziny 19, chciałam już wsiadać do auta, nagle niebo się rozświetliło i wyglądało tak, jakby ktoś sztucznego ognia puścił. Jeszcze mówiłam do Marcela: spójrz, ktoś sztuczne ognie puszcza a Marcel na to, że to gwiazda spadła i musi pomyśleć życzenie.
A potem w tv patrzę i oczy szeroko otwieram że to był meteor!!!!
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Met ... 95922.html
Co do mojego ciasta to jestem na nich mega zła....
Najpierw spytałam ich z czystej ciekawości ile blach sprzedano tego pierwszego dnia skoro zostało hitem dnia?
A oni odpisali mi, że nagrodą jest zysk z 30-dniowej sprzedaży i że po tym czasie dowiem się jaka była sprzedaż. I że moją nagrodą jest zysk netto czyli dochód minus koszty.
No po prostu potraktowali mnie, jakbym wiedząc o ilości blach już obliczała sobie swoją wygraną.
Aha, napisali jeszcze, że mam się nie martwić, że nagroda będzie atrakcyjna.
A jakim cudem mając dane: cenę za kilo i ilość blach sprzedanych 1 dnia, ja obliczę ile dostanę kasy za miesiąc?
No chyba cenę znam za kilo a nie wiem ile blacha waży, ciasto jest ciężkie ale w życiu nie ważyłam go!!! I przecież nie znam też marży!!!!
Po drugie spytałam (a tak sobie) czy przypadkiem nie chcieliby zatrudnić zwyciężczyni u siebie w biurze?
A oni zamiast odpisać że proszę złożyć cv to odpisali, że nagrodą jest zysk ze sprzedaży ciasta a nie umowa o pracę.
Chamskie to było.
Po trzecie spytałam czy ciasto można kupić też w mieście Tamirki, bo znajoma na pewno by chciała go spróbować (oczywiście Tamirkę miałam tu na myśli) a oni mi odpisali, że uczestnicy konkursu zapoznali się z regulaminem, że ciasto będzie sprzedawane w firmowym sklepie.
No Jezu, pewnie że czytałam regulamin ale jak tylko ogłosili konkurs, myślą że czytałam go potem codziennie, że nie mogłam zapomnieć???
A dziś o godzinie 11 koleżanka do mnie napisała, że jechała do Sierakowic na
zakupy, chciała kupić ciasto i go nie było!!!!!
ekspedientka powiedziała, że jeszcze nie było, że będzie później!!!!
Ale się wkurzyłam
Poprosiłam ją aby napisała to publicznie w komentarzu i potem komentowałyśmy.
Oprócz tego napisałam do nich pw, czy można spytać czemu mojego ciasta nie ma w sprzedaży z rana, gdy przez sklep przewija się najwiecej ludzi po pieczywo? inne ciasta są a tego nie ma?
Już godzina minęła jak odczytali wiadomość i jak na razie zero odpowiedzi.
A koleżanka twierdzi, że widzą jak ono schodzi to specjalnie z rana go nie dają. Bo w sumie teraz sprzedają go jakby za darmo, cały zysk ma trafić do mnie a nie do nich.
Ale jestem wściekła jak diabli że inne ciasta są a tego nie ma i będzie później. A kto później specjalnie pójdzie do sklepu po nie? Bo ja bym nie szła....
I jeszcze chamy siedzą cicho, nic nie odpisują.