Hejka
Halinko, ano haft nie za duży i nie sądziłam że w ogóle coś wygra, ale może właśnie o to chodziło, że jak nie duży to większe prawdopodobieństwo, że to
dziecko robiło samo. A Marcel pół lekcji mordował się aby zrobić supełek na końcu nitki

Zaraz zobaczę czy mam to na kompie i pokażę.
A co do planów wakacyjnych to już 1 lipca Marcel jedzie na obóz z drużyną piłkarską, na całe 5 dni.
I super fajnie wyszło że mieli dużo sponsorów i my dopłacaliśmy tylko 240zł. No wiadomo że trzeba też jakiś grosz dać mu na wyjazd bo na pewno do kina pojadą to też jakiś popcorn i colę będą chcieli kupić a tak to wszystko dostaną na miejscu. Nie jadą daleko bo jakieś 20 minut drogi samochodem ale zawsze to nie w domu

Jeszcze jedne plany nam wczoraj wyszły ale nie wiem czy pojedziemy i coraz bardziej sądzę że jednak nie....
Bo ta moja kumpela z Gdyni jest właśnie w Zakopanem z córką w jakimś szpitalu ortopedycznym, ona ma coś z kręgosłupem i były na konsultacjach no i okazało się że 23 sierpnia ma znów jechać tym razem będą ją operować.
I tak gadka - szmatka, że może ja z Marcelem byśmy pojechali z nimi do tego Zakopca na kilka dni bo żeśmy nigdy w górach nie byli.
No i fajnie, napaleni oboje ale jak zaczęłyśmy podliczać koszta to nie wiem czy będę miała za co jechać. Bo sama podróż 500zł, nocleg drugie 500 to już tysiak a gdzie reszta? Jedzenie to pikuś bo nawet na kanapkach wytrzymamy te 5 dni ale wszelkie wejścia, wjazdy..... Na Gubałówkę 55zł od osoby.... Dziadek mówi że jedźcie, ale na kilka dni, te 5 co najmniej a ja do niego, że jak nam noclegi zasponsoruje to możemy jechać nawet i na 2 tygodnie

Pendolino jak się zamówi 30 dni wcześniej (tzn kupi bilety) to jest zniżka 30% czyli dla mnie 132zł. A to tylko do Krakowa, potem busem do Zakopanego. No 500zł jak nic w obie strony, jeszcze przy zniżce Marcela.
Bardzo bym chciała jechać ale bym wolała z mężem bo we dwojkę tak chodzić to przecież nawet nie mam pojęcia co i gdzie. Ta kumpela będzie siedzieć w szpitalu więc zostalibyśmy sami. A z mężem to byśmy jechali autem i wszędzie można podjechać.
Ano nie wiem, zobaczymy jak finanse pozwolą.
Do 21 lipca musimy czekać aby sprzedać działkę, jak się uda ją sprzedać to pojedziemy sobie we trójkę.
Halinko, ja miałam we wtorek i środę młode ziemniaczki z koperkiem i jajkiem sadzonym, bardzo lubię, choć te ziemniaki to jeszcze tak smaku nie mają....
Kasiu, mówiłaś coś ostatnio że mamy dużą zamrażarkę.... Oj mamy i to dwie duże, takie w sensie otwierasz i jest duża komora, trzecia mniejsza z 3 półkami i jeszcze taka mała w lodówce.
I powiem Ci że we wszystkich coś jest....
A to mięso od świni, a to kiełbasy, na pewno jeszcze grzyby i nie wiem co jeszcze.....
Jak oceniasz te skarpetki? Pomagają coś? A drogie są? Też myślałam żeby sobie zakupić....
Monia, ale Igorek słodki

Dwa ząbki ma na dole? Czy u góry też już coś się świeci?
Co do imprezki to nie wiem jak w Twojej rodzinie wyglądają takie, ale u nas to są co najmniej 3 rodzaje mięsa, przeważnie zrazy, devolaje, kaczka, czasem kotlety schabowe.
Takich desek z wędlinami my nie dajemy bo u nas kazdy to ma kiełbasy takie swojskie więc jest przejedzony. Na zimno robimy sałatki i ryby w galarecie.
No ale mówię, zależy co kto lubi, bo u Was może akurat z chęcią zjedzą takie rzeczy jak sery czy wędliny.
Gosia, jak tam balkon, nadal nie widać końca?
Tamirka, nie chcesz przysłać mi na maila choć kilku zdjęć z wizyty u Halinki?