Agnieszko i jak tam te skarbonki , bo też do nich się przymierzam , super spędziłaś sobotę i niedzielę na tym wyjeździe , ale tego kaca to ci nie zazdroszczę
Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Witam
. U nas dzisiaj pięknie świeci słoneczko ,
można więc wybrać się na spacerek , planów za dużo nie mam co wyjdzie to będzie bo co zaplanuję to nie zawsze dojdzie do skutku , piję kawkę i zaraz będę się szykować do wyjścia .
Agnieszko i jak tam te skarbonki , bo też do nich się przymierzam , super spędziłaś sobotę i niedzielę na tym wyjeździe , ale tego kaca to ci nie zazdroszczę
chyba dzisiaj już jest dobrze ??? taki relaks to ci dobrze zrobił , po tych utarczkach z teściową , dziwnie to ona się zachowywała , trudno to zrozumieć , no ale cóż i tacy są na świecie
Tylko ci współczuć , no i ten wydatek z zębem , teraz to koszty u stomatologa są znaczne ,
Czekam na odpowiedź od ciebie 
Agnieszko i jak tam te skarbonki , bo też do nich się przymierzam , super spędziłaś sobotę i niedzielę na tym wyjeździe , ale tego kaca to ci nie zazdroszczę
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hejka
Halinko, no właśnie zapomniałam Ci wczoraj odpisać, że skarbonki jeszcze nie doszły.Niby były wysłane kurierem w czwartek więc myślałam że w piątek już będą no ale niestety. Może dziś przyjdą to wtedy wieczorem napiszę.
A ja jak tylko wstałam dzisiaj o 9 to umyłam głowę, wstawiłam pranie i zabrałam się za mycie łazienki, ale nie w sensie umywalka itd tylko ściany i fugi szczoteczką. Matko, ale się zmachałam... Potem jak mąż wrócił z pracy i robił sobie śniadanie to zjadłam z nim i dalej do łazienki. Dobrze że jest mała bo zajęło mi to 3 godziny. A jak byłaby duża? Cały dzień bym szorowała.
Na razie w kafelkach można się przejrzeć, ciekawe jak długo....
Miłego dnia
Halinko, no właśnie zapomniałam Ci wczoraj odpisać, że skarbonki jeszcze nie doszły.Niby były wysłane kurierem w czwartek więc myślałam że w piątek już będą no ale niestety. Może dziś przyjdą to wtedy wieczorem napiszę.
A ja jak tylko wstałam dzisiaj o 9 to umyłam głowę, wstawiłam pranie i zabrałam się za mycie łazienki, ale nie w sensie umywalka itd tylko ściany i fugi szczoteczką. Matko, ale się zmachałam... Potem jak mąż wrócił z pracy i robił sobie śniadanie to zjadłam z nim i dalej do łazienki. Dobrze że jest mała bo zajęło mi to 3 godziny. A jak byłaby duża? Cały dzień bym szorowała.
Na razie w kafelkach można się przejrzeć, ciekawe jak długo....
Miłego dnia
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Dzień dobry wieczór:-)
Dzionek-szalonek pomału zmierza ku końcowi, jeszcze tylko podszykuję obiad na jutro i twardo zalegam w poziomie!
W pracy jak zwykle Sajgon na najwyższych obrotach, ale na szczęście pan Kier zajęty był jakąś kontrolą ppoż i nie miał czasu żeby nas wkur....
Ale, co ludzi dzisiaj było!!!! O matko Polko wieloródko! Dawno takiej kolejki przed biurkiem nie miałam!
Gulusiu! podziwiam Twoją pracowitość! oraz cierpliwość w stosunku do teściowej!
Halinko! a jak dzisiaj Twój kręgosłup? Po zabiegowe bóle odpuszczają?
Dzionek-szalonek pomału zmierza ku końcowi, jeszcze tylko podszykuję obiad na jutro i twardo zalegam w poziomie!
W pracy jak zwykle Sajgon na najwyższych obrotach, ale na szczęście pan Kier zajęty był jakąś kontrolą ppoż i nie miał czasu żeby nas wkur....
Gulusiu! podziwiam Twoją pracowitość! oraz cierpliwość w stosunku do teściowej!
Halinko! a jak dzisiaj Twój kręgosłup? Po zabiegowe bóle odpuszczają?

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Halinko, skarbonki przyszły, co prawda są małe bo mają bok długości 7cm ale tak to fajnie wygląda, tak przestrzennie.
Powrzucałam każdemu po groszu i zapakowałam już paczki.
Małgosiu, moją pracowitość? Gdybyś rozmawiała z teściową to by Ci powiedziała, że ja nic nie robię, ona wszystko robi sama
Nawet jak coś zrobię to ona tego i tak nie widzi. Zresztą jak to było gdy pomyłam szafki a ona pyta czy okna na zewnątrz też umyłam. Patrzy na brudne okna i myśli że są umyte
To jak umyję to i tak nie zauważy.
A cierpliwość.... oj mam wielką do niej, uwierz mi że ogromną...
Kasiu to nie tak, że jak Ty się pojawiasz to ja znikam... wiesz że weekendy to ja często w Gdyni a w sumie już dawno nie jeździłam i się odzwyczaiłaś
Za tydzień znów będę w Gdyni bo Justyny córka a Tomka chrześniaczka ma urodziny i w sobotę mamy przyjechać. A że oni będą w piątek na męża urodzinach to chyba mnie zabiorą żebym jej w sobotę pomogła.
W tym tygodniu to mi zostały okna do mycia, chyba w środę zrobię pierogi bo jeszcze Marcelowi do szkoły na Wigilię muszę dać. I się zastanawiam czy nie zrobić z samą kapustą bo też dobre a dzieci z kapustą i grzybami nie chcą.
Jeszcze w czwartek muszę upiec ciasto jak goście mają być, pierogi też dostaną na kolację, może jeszcze krokiety zrobię bo to piątek... i sałatkę tylko jaką bo kurcze w tych moich najlepszych to jak nie szynka to kurczak.... hmmmm....
Powrzucałam każdemu po groszu i zapakowałam już paczki.
Małgosiu, moją pracowitość? Gdybyś rozmawiała z teściową to by Ci powiedziała, że ja nic nie robię, ona wszystko robi sama
Nawet jak coś zrobię to ona tego i tak nie widzi. Zresztą jak to było gdy pomyłam szafki a ona pyta czy okna na zewnątrz też umyłam. Patrzy na brudne okna i myśli że są umyte
A cierpliwość.... oj mam wielką do niej, uwierz mi że ogromną...
Kasiu to nie tak, że jak Ty się pojawiasz to ja znikam... wiesz że weekendy to ja często w Gdyni a w sumie już dawno nie jeździłam i się odzwyczaiłaś
W tym tygodniu to mi zostały okna do mycia, chyba w środę zrobię pierogi bo jeszcze Marcelowi do szkoły na Wigilię muszę dać. I się zastanawiam czy nie zrobić z samą kapustą bo też dobre a dzieci z kapustą i grzybami nie chcą.
Jeszcze w czwartek muszę upiec ciasto jak goście mają być, pierogi też dostaną na kolację, może jeszcze krokiety zrobię bo to piątek... i sałatkę tylko jaką bo kurcze w tych moich najlepszych to jak nie szynka to kurczak.... hmmmm....
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Aga! to zrób sałatkę z pierożków tortellini:-)
1 op. pierożków tortellini z serem albo grzybami
1/2 świeżego ogórka
2 ogórki konserwowe
mała puszka kukurydzy
garść natki pietruszki albo koperku
majonez
sól, pieprz do smaku
Pierożki ugotować, odcedzić i ostudzić. Ogóry pokroić w kosteczkę,dodać pozostałe składniki, doprawić do smaku. Jak ktoś lubi można dodać jajko na twardo:-)
1 op. pierożków tortellini z serem albo grzybami
1/2 świeżego ogórka
2 ogórki konserwowe
mała puszka kukurydzy
garść natki pietruszki albo koperku
majonez
sól, pieprz do smaku
Pierożki ugotować, odcedzić i ostudzić. Ogóry pokroić w kosteczkę,dodać pozostałe składniki, doprawić do smaku. Jak ktoś lubi można dodać jajko na twardo:-)

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Ano widzisz, zapomniałam o tych tortellini...
Myślałam nad sałatką z brukułem i fetą, jajko, ogórek, pomidor.... uwielbiam brokuły.
Ale jeszcze zobaczę, najgorsze jest to, że nie mogę męża o kasę poprosić bo przecież on nie wie że gości będzie miał...
Myślałam nad sałatką z brukułem i fetą, jajko, ogórek, pomidor.... uwielbiam brokuły.
Ale jeszcze zobaczę, najgorsze jest to, że nie mogę męża o kasę poprosić bo przecież on nie wie że gości będzie miał...
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Oj dzień mi minął i nic w domu nie zrobiłam , pojechaliśmy na zakupy , wreszcie zaspokoiłam swoją ciekawość i byłam w sklepie Aldi , i nic ciekawego tam nie ma , myślałam że jakieś fajne cukiersy tam będą a tam to gorzej niż w Biedronce , wyszliśmy zniesmaczeni i pojechaliśmy u nas do pogodnego centrum, zaglądnęłam do Peppko i kupiłam sobie taki koszyczek na drobiazgi , nową zmiotkę , Uli bo chciała takie poszeweczki cudaczne na poduszeczki ,później do zabawkowego , i tam dla Natalki puzzle 1500 , i grę edukacyjną Wehikół czasu, bo 2 stycznia ona będzie miała urodzinki więc dwa prezenty musimy mieć , trochę wędliny a w drodze powrotnej do domu oczywiście o Biedronę zahaczyliśmy, niby po pierniczki Norymberskie ale i na oczy weszły nam inne drobiazgi i koszyk nam się zapełnił
no i jak mnie z domu wypuścić ,
Agnieszko, to jak te skarbonki są takie maciupcie to może ten zakup sobie odpuszczę ,
Ja u naszej Moniczki jadłam tą sałatkę z brokułem, oj ale dobra , a tej z pierożkami to nie znam muszę dziewczyną podpowiedzieć ,
Tamirko , mój kręgosłup dzisiaj jest bezbolesny , nawet noc dobrze przespałam
To ty masz kontakt z klientami ??? to ci współczuję , moja synowa pracuje w przychodni i niekiedy siedzi w rejestracji , ale ona ma przeprawy z ludźmi
aż się człowiek dziwi, że tacy upierdliwi mogą być
a jak ty dzisiaj się czujesz , jak twoje ciśnienie ???
Agnieszko, to jak te skarbonki są takie maciupcie to może ten zakup sobie odpuszczę ,
Tamirko , mój kręgosłup dzisiaj jest bezbolesny , nawet noc dobrze przespałam
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


- chochlik70
- Super Gaduła
- Posty: 1465
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:29 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hejka
U mnie też dziś słonecznie pogoda jak w marcu,normalnie cieplutko i słonecznie.
A ja dziś ciut porobiłam,mimo ogromnej niechęci do roboty.
Ale córka mnie poganiała więc robiłam,przebrałysmy u nich pościel,potem popakowałam bigos w słoiki i zagotowałam.
Umyłam górne szafki tzn fronty kuchenne,bo środki mam zrobione i upekłyśmy drożdżowe paluchy do mężowskich makiełek,które mogą leżeć.
Na koniec wysmarowałam piekarnik zazarejem po,którym ma być jak nowy ,ano zobaczymy jutro.
Jak któraś ma szklaną kabinę prysznicową to mogę polecić dobry środek do mycia jak dla mnie rewelacja a dwie ściany kabiny mam z czarnego szkła
Matko ślinka mi pociekla jak tak piszecie o tych sałatkach.
A swoją drogą to tak kijowo mieć urodziny ciut przed świętami.
Mojej znajomej córka kończy w tym tygodniu 18 lat i też mają zagrychę,bo nie robi imprezy,tylko chciala torta zrobić i kawę,ale to znów nie wszystkim pasuje w ten dzień.
Wiecie jakie pytanie zadała jej młoda czy jak ma teraz 18 lat to jej chłopak może u niej nocowac
Aga no teściowa nie do podrobienia,najpierw chce jechać a potem sloiki wyciera.
Jak ja już dawno fug szczoteczką nie czyścilam
Halinko u nas Aldika nie ma ale moja kuzynka kupuje tam plantę i nutellę
U mnie też dziś słonecznie pogoda jak w marcu,normalnie cieplutko i słonecznie.
A ja dziś ciut porobiłam,mimo ogromnej niechęci do roboty.
Ale córka mnie poganiała więc robiłam,przebrałysmy u nich pościel,potem popakowałam bigos w słoiki i zagotowałam.
Umyłam górne szafki tzn fronty kuchenne,bo środki mam zrobione i upekłyśmy drożdżowe paluchy do mężowskich makiełek,które mogą leżeć.
Na koniec wysmarowałam piekarnik zazarejem po,którym ma być jak nowy ,ano zobaczymy jutro.
Jak któraś ma szklaną kabinę prysznicową to mogę polecić dobry środek do mycia jak dla mnie rewelacja a dwie ściany kabiny mam z czarnego szkła
Matko ślinka mi pociekla jak tak piszecie o tych sałatkach.
A swoją drogą to tak kijowo mieć urodziny ciut przed świętami.
Mojej znajomej córka kończy w tym tygodniu 18 lat i też mają zagrychę,bo nie robi imprezy,tylko chciala torta zrobić i kawę,ale to znów nie wszystkim pasuje w ten dzień.
Wiecie jakie pytanie zadała jej młoda czy jak ma teraz 18 lat to jej chłopak może u niej nocowac
Aga no teściowa nie do podrobienia,najpierw chce jechać a potem sloiki wyciera.
Jak ja już dawno fug szczoteczką nie czyścilam
Halinko u nas Aldika nie ma ale moja kuzynka kupuje tam plantę i nutellę
Sarkazm mym ojcem,ironia mą matką.Z mym charakterem nie ma tak gładko
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Halinko! Moja praca przede wszystkim polega na kontaktach z ludźmi..
To prawda, że ludziska potrafią być wredni i upierdliwi do bólu, ale przecież nie wszyscy są tacy:-) Poza tym zawsze coś się dzieje i często jest wesoło, a tak na prawdę, to jedynym stresujący czynnikiem w mojej pracy jest pan Kier!
Dzisiaj też miałam takich klientów, że ho,ho,ho! Aż muszę Wam opowiedzieć, bo do tej pory nie mogę wyjść ze zdumionego podziwu..
W ogóle poniedziałek był z tych bardziej "szalonych", bo wyskoczyło kilka dodatkowych, ale pilnych spraw i trzeba było to jakoś ogarnąć logistycznie.Spokojnie, tylko spokojnie - tak sobie powtarzałam w duchu - wrzucimy wsteczny i wszystko da się ładnie naprostować. To siorbnęłam sobie herbatki, to wykonałam telefon, siorbnęłam i kolejna sprawa zleciała z długiej listy tych „do załatwienia na wczoraj”. Młody co prawda próbował wrzucać swoje kamyczki do mojego ogródka ale w krótkich budowlanych słowach ustaliłam zasady pracowniczej koegzystencji, przynajmniej na najbliższe kilka godzin. Dopóki nie wrócę z Biura Rachunkowego ma się odpalantować na trzy kije w bok,a potem proszę bardzo! Cała jestem jego i może po mnie jeździć jak po łysej kobyle. Byle obroku nie zapomniał podsypać.
Biuro Rachunkowe okazało się nie dość, że urodziwe, przemiłe i dowcipne to jeszcze cholernie kompetentne i chętne bardzo. Do współpracy ma się rozumieć, co nawet w pierwszej chwili zdziwiło mnie trochę, bo Biuro wyglądało na osobę, która lekko 4 litry w płuca bierze, a reszta wymiarów też tak bardziej na miss Uniwersum się nadawała. W każdym razie sprawy załatwiłyśmy miło, szybko i bez bólu.Wracałam do pracy w radosnych podrygach układając w myślach „gry plan” na resztę dnia, po czym szlag trafił psa budę i pięć metrów nowego łańcucha!
Ledwo weszłam, a Młody - myk! i już go nie było, bo podobno w tzw. międzyczasie rzecz pilna niesłychanie wyskoczyła zza węgła, więc poleciał załatwiać. A wrotki mu na drogę, przynajmniej w ciszy i spokoju zrobię, co mam do zrobienia, a jak się uda to może i więcej.
Taaa.. nie ma to jak pobożne życzenia…Ledwo zdążyłam załatwić kilku klientów, zrobić listy wypłat i wstępną grafikę w temacie otyłości, kiedy drzwi otworzyły się gwałtownie i do środka wtargnęła malownicza grupa: madama w sile wieku, madmłazela z dzieciątkiem i łysy z karkiem. Wszyscy wystrojeni jak na odpust, obwieszeni złotem niczym wielkanocne choinki ( u dziecka kolczyki wielkości samochodowych felg!), panie dodatkowo demonstrowały światu make up-y w pełnym serwisie plus sztuczne rzęsy na pół metra oraz sztuczne paznokcie tej samej długości.Dziecko najwyraźniej wychowywane było bezstresowo, bo robiło co chciało i darło słodki dziubek na cały regulator. Do tego stopnia, że własnych myśli nie słyszałam i jakakolwiek rozmowa w takich warunkach była absolutnie niemożliwa. W końcu łysy z karkiem zarządził stanowczo:
-daj mnie małą na bicepsa, pójdę ją przewietrzyć, a ty wyłuskaj pani w czym rzecz . Mamusia też swoje powie!
No i mamusia powiedziała… a jakże!
- pani rozumie, córka jest po złamaniu – seria z „kałacha” to było nic w porównaniu z prędkością wypowiedzi mamusi – złamała sobie! Nooo.. już jest dobrze ale zawsze złamanie to złamanie…
Odruchowo spojrzałam na długie pazury madmłazeli, bo skojarzenie złamania z takimi paznokciami nasunęło się jakby samo…
- Oooo..pani, to się widzę zna na rzeczy i od razu wie o co chodzi – karabin maszynowy odezwał się długą serią – no, więc córka jest po złamaniu, co wycierpiała, to wycierpiała ale teraz za te cierpienia coś się jej należy i trzeba żeby pani załatwiła, bo pani rozumie! Córka jest stratna na zdrowiu i potrzebna jest ryskompa* i mówili, że pani takie rzeczy załatwia…..
-chwila! – niestety musiałam krzyknąć, bo inaczej nie dopuściłaby mnie do głosu – a co pani sobie złamała? – zwróciłam się bezpośrednio do madmłazeli
- No przecież mówię – mamusia była nie do zdarcia – złamała sobie i teraz my przyszli po ryskompe, bo mówili że się jej należy, a co wycierpiała to już trudno, niech będzie moja strata….
Madama rozkręcała się coraz bardziej i głośniej, a ja czułam, że za chwilę zwątpię we własne władze umysłowe.
Na szczęście, a raczej nieszczęście wrócił łysy z karkiem. Bez dziecka. Możliwe, że uwiązał niesforną córeczkę na krótkiej smyczy przy którymś płocie i niech sobie bryka. W każdym razie łysy wparował i z punktu wypalił:
- Wyłuskałaś sprawę? Nie?! To ja wyłuskam, a mamusia się zamknie! Białka jest po złamaniu i pani nam tu da te papiery na niepełnosprawność, bo jej się należy, co nie? Ja wiem, że jak będzie niepełnosprawność, to dacie „pieniędze” na laptopa, a białka swoje wycierpiała i się jej należy! Za każdą niepełnosprawność ryskompa się należy! – stwierdził autorytatywnie
- A co PANI sobie złamała? – uparcie próbowałam się tego dowiedzieć, bo młoda kobieta na „połamańca” w żadnym razie nie wyglądała ale jak wiadomo pozory mogą mylić.
- Palec… - po raz pierwszy madmłazela wydała z siebie głos – ten palec…
I zademonstrowała mi skądinąd dobrze znany gest wysuwając w moim kierunku środkowy palec prawej ręki.
Czy wiecie ile kosztowało mnie zachowanie powagi??? Oraz ile się nagimnastykowałam umysłowo zanim zgadłam, co znaczy ryskompa? Za niepełnosprawność w dodatku?
Dobrze, że "temuja" dzisiaj nie było:-)
A ciśnienie chyba wystraszyło się ryskompy, bo grzeczne jak rzadko!![]:-) ]:-)](./images/smilies/elvis.gif)
O! Kasia! cześć!:-)
wpędzicie mnie w kompleksy tą Waszą pracowitością..
Dzisiaj też miałam takich klientów, że ho,ho,ho! Aż muszę Wam opowiedzieć, bo do tej pory nie mogę wyjść ze zdumionego podziwu..
W ogóle poniedziałek był z tych bardziej "szalonych", bo wyskoczyło kilka dodatkowych, ale pilnych spraw i trzeba było to jakoś ogarnąć logistycznie.Spokojnie, tylko spokojnie - tak sobie powtarzałam w duchu - wrzucimy wsteczny i wszystko da się ładnie naprostować. To siorbnęłam sobie herbatki, to wykonałam telefon, siorbnęłam i kolejna sprawa zleciała z długiej listy tych „do załatwienia na wczoraj”. Młody co prawda próbował wrzucać swoje kamyczki do mojego ogródka ale w krótkich budowlanych słowach ustaliłam zasady pracowniczej koegzystencji, przynajmniej na najbliższe kilka godzin. Dopóki nie wrócę z Biura Rachunkowego ma się odpalantować na trzy kije w bok,a potem proszę bardzo! Cała jestem jego i może po mnie jeździć jak po łysej kobyle. Byle obroku nie zapomniał podsypać.
Biuro Rachunkowe okazało się nie dość, że urodziwe, przemiłe i dowcipne to jeszcze cholernie kompetentne i chętne bardzo. Do współpracy ma się rozumieć, co nawet w pierwszej chwili zdziwiło mnie trochę, bo Biuro wyglądało na osobę, która lekko 4 litry w płuca bierze, a reszta wymiarów też tak bardziej na miss Uniwersum się nadawała. W każdym razie sprawy załatwiłyśmy miło, szybko i bez bólu.Wracałam do pracy w radosnych podrygach układając w myślach „gry plan” na resztę dnia, po czym szlag trafił psa budę i pięć metrów nowego łańcucha!
Ledwo weszłam, a Młody - myk! i już go nie było, bo podobno w tzw. międzyczasie rzecz pilna niesłychanie wyskoczyła zza węgła, więc poleciał załatwiać. A wrotki mu na drogę, przynajmniej w ciszy i spokoju zrobię, co mam do zrobienia, a jak się uda to może i więcej.
Taaa.. nie ma to jak pobożne życzenia…Ledwo zdążyłam załatwić kilku klientów, zrobić listy wypłat i wstępną grafikę w temacie otyłości, kiedy drzwi otworzyły się gwałtownie i do środka wtargnęła malownicza grupa: madama w sile wieku, madmłazela z dzieciątkiem i łysy z karkiem. Wszyscy wystrojeni jak na odpust, obwieszeni złotem niczym wielkanocne choinki ( u dziecka kolczyki wielkości samochodowych felg!), panie dodatkowo demonstrowały światu make up-y w pełnym serwisie plus sztuczne rzęsy na pół metra oraz sztuczne paznokcie tej samej długości.Dziecko najwyraźniej wychowywane było bezstresowo, bo robiło co chciało i darło słodki dziubek na cały regulator. Do tego stopnia, że własnych myśli nie słyszałam i jakakolwiek rozmowa w takich warunkach była absolutnie niemożliwa. W końcu łysy z karkiem zarządził stanowczo:
-daj mnie małą na bicepsa, pójdę ją przewietrzyć, a ty wyłuskaj pani w czym rzecz . Mamusia też swoje powie!
No i mamusia powiedziała… a jakże!
- pani rozumie, córka jest po złamaniu – seria z „kałacha” to było nic w porównaniu z prędkością wypowiedzi mamusi – złamała sobie! Nooo.. już jest dobrze ale zawsze złamanie to złamanie…
Odruchowo spojrzałam na długie pazury madmłazeli, bo skojarzenie złamania z takimi paznokciami nasunęło się jakby samo…
- Oooo..pani, to się widzę zna na rzeczy i od razu wie o co chodzi – karabin maszynowy odezwał się długą serią – no, więc córka jest po złamaniu, co wycierpiała, to wycierpiała ale teraz za te cierpienia coś się jej należy i trzeba żeby pani załatwiła, bo pani rozumie! Córka jest stratna na zdrowiu i potrzebna jest ryskompa* i mówili, że pani takie rzeczy załatwia…..
-chwila! – niestety musiałam krzyknąć, bo inaczej nie dopuściłaby mnie do głosu – a co pani sobie złamała? – zwróciłam się bezpośrednio do madmłazeli
- No przecież mówię – mamusia była nie do zdarcia – złamała sobie i teraz my przyszli po ryskompe, bo mówili że się jej należy, a co wycierpiała to już trudno, niech będzie moja strata….
Madama rozkręcała się coraz bardziej i głośniej, a ja czułam, że za chwilę zwątpię we własne władze umysłowe.
Na szczęście, a raczej nieszczęście wrócił łysy z karkiem. Bez dziecka. Możliwe, że uwiązał niesforną córeczkę na krótkiej smyczy przy którymś płocie i niech sobie bryka. W każdym razie łysy wparował i z punktu wypalił:
- Wyłuskałaś sprawę? Nie?! To ja wyłuskam, a mamusia się zamknie! Białka jest po złamaniu i pani nam tu da te papiery na niepełnosprawność, bo jej się należy, co nie? Ja wiem, że jak będzie niepełnosprawność, to dacie „pieniędze” na laptopa, a białka swoje wycierpiała i się jej należy! Za każdą niepełnosprawność ryskompa się należy! – stwierdził autorytatywnie
- A co PANI sobie złamała? – uparcie próbowałam się tego dowiedzieć, bo młoda kobieta na „połamańca” w żadnym razie nie wyglądała ale jak wiadomo pozory mogą mylić.
- Palec… - po raz pierwszy madmłazela wydała z siebie głos – ten palec…
I zademonstrowała mi skądinąd dobrze znany gest wysuwając w moim kierunku środkowy palec prawej ręki.
Czy wiecie ile kosztowało mnie zachowanie powagi??? Oraz ile się nagimnastykowałam umysłowo zanim zgadłam, co znaczy ryskompa? Za niepełnosprawność w dodatku?
Dobrze, że "temuja" dzisiaj nie było:-)
A ciśnienie chyba wystraszyło się ryskompy, bo grzeczne jak rzadko!
O! Kasia! cześć!:-)
wpędzicie mnie w kompleksy tą Waszą pracowitością..

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Tamirko i Ty mówisz że ja mam cierpliwość do teściowej? Kurcze, ona jest malutka w stosunku do tej Twojej do klientów.
Ale się uśmiałam z tej ryskompy i złamanego paluszka
No faktycznie wycierpiała się bidulka, ale jak ona chce komputer skoro ma złamany palec?
Kasia, to już nie muszę przyjeżdżać myć szafek?
No, my mamy plastikowe drzwi kabiny,ale to lipa...
No kijowo mieć urodziny przed świętami, mąż ma 19, jego chrześniaczka 22 a oboje to wcześniaki, mieli w styczniu-lutym się urodzić to by było inaczej. A szwagierka ma 29 grudnia.
Ja za to mam w okolicy Wielkanocy, zawsze to różnie przypada ale czasem i w Świeta się trafiło. A urodziłam się w Wielką Środę i na święconkę wróciliśmy do domu
Halinko, ja pepco lubię, chociaż jakość tam czasem zostawia do życzenia ale jak coś na szybko to i tanio.
Na jesień kupiłam Marcelowi bluzkę to jak ją wieszam to się zastanawiam jakim cudem ona się tak skręciła? Bo przeważnie do suszenia łapie się za boki czyli szwy a tam to te szwy tak skręcają na boki.
A np na 30-tkę potrzebowałam większej ilości szklaneczek do soków i kupiłyśmy z teściową każda po 15 więc w domu było ich 30. Minęło 5 lat, no prawie 6, używane raz od wielkiego dzwonu gdy goście przyjadą a ja nie wiem czy ich 5 zostało. Normalnie sypały się w rękach.
Może tylko ja tak trafiłam... bo jak szwagierka kupiła kurtkę Marcelowi to dlugo trzymała, aż z niej wyrósł.
Skarbonki faktycznie małe, za dużo kasy tam się nie uzbiera, to tak bardziej dla iluzji jest niż do oszczędzania. Ale faktycznie super jest ta iluzja że środek jest pusty a tylko kula wisi. Dużo lepiej wygląda niż na zdjęciu.
Ale się uśmiałam z tej ryskompy i złamanego paluszka
No faktycznie wycierpiała się bidulka, ale jak ona chce komputer skoro ma złamany palec?
Kasia, to już nie muszę przyjeżdżać myć szafek?
No, my mamy plastikowe drzwi kabiny,ale to lipa...
No kijowo mieć urodziny przed świętami, mąż ma 19, jego chrześniaczka 22 a oboje to wcześniaki, mieli w styczniu-lutym się urodzić to by było inaczej. A szwagierka ma 29 grudnia.
Ja za to mam w okolicy Wielkanocy, zawsze to różnie przypada ale czasem i w Świeta się trafiło. A urodziłam się w Wielką Środę i na święconkę wróciliśmy do domu
Halinko, ja pepco lubię, chociaż jakość tam czasem zostawia do życzenia ale jak coś na szybko to i tanio.
Na jesień kupiłam Marcelowi bluzkę to jak ją wieszam to się zastanawiam jakim cudem ona się tak skręciła? Bo przeważnie do suszenia łapie się za boki czyli szwy a tam to te szwy tak skręcają na boki.
A np na 30-tkę potrzebowałam większej ilości szklaneczek do soków i kupiłyśmy z teściową każda po 15 więc w domu było ich 30. Minęło 5 lat, no prawie 6, używane raz od wielkiego dzwonu gdy goście przyjadą a ja nie wiem czy ich 5 zostało. Normalnie sypały się w rękach.
Może tylko ja tak trafiłam... bo jak szwagierka kupiła kurtkę Marcelowi to dlugo trzymała, aż z niej wyrósł.
Skarbonki faktycznie małe, za dużo kasy tam się nie uzbiera, to tak bardziej dla iluzji jest niż do oszczędzania. Ale faktycznie super jest ta iluzja że środek jest pusty a tylko kula wisi. Dużo lepiej wygląda niż na zdjęciu.
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hej!Hej!Hej!
Wtorek niechętnie otwiera "zapluszczone" snem oczy i ziewa zaraźliwie..
Plany na dzisiaj napięte, jak gumka w starych majtach, więc zwieram poślady i lecę orać pracownicze poletko!
Sztuka życia polega na tym, by cieszyć się małym, a wytrzymywać najgorsze. (William Hazlitt)
Luzacko radosnego dnia!
Wtorek niechętnie otwiera "zapluszczone" snem oczy i ziewa zaraźliwie..
Plany na dzisiaj napięte, jak gumka w starych majtach, więc zwieram poślady i lecę orać pracownicze poletko!
Sztuka życia polega na tym, by cieszyć się małym, a wytrzymywać najgorsze. (William Hazlitt)
Luzacko radosnego dnia!

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Witam .
Spać mi się chce , w nocy przed 4 zbudziłam się i za diabła nie mogłam zasnąć a kiedy trzeba wstać to oko mi się dopiero zamyka ,Zjadłam śniadanko a teraz popijam sobie kawusie i was podczytuję , co popisałyście kiedy ja ju byłam w łóżeczku
U nas pochmurnie
Kasiu , no to mnie pogoniłaś do pracy , co sobie zaplanuję to nie zrobię i tak czytając co ty już zrobiłaś to dostałam takiego kopniaka że zaraz zabieram się do pomycia szkła w witrynce ,Kabiny w łazience takiej luksusowej nie mam ,mam zwykłą , już zmieniać nie będę, bo marzy mi się na nowo wanna, ale ten remont mnie przeraża
Agnieszko i ty pracuś wielki , oj młodość to i siła inna i prędkość wielka , u mnie nogi to jakby do tyłu chodziły , czas ucieka a pracy nie widać
Ja w Pepko to jeszcze tak nie znam bo ten sklep mamy dopiero od niedawna , ale tam kupuję książki dla dzieci , i takie drobiazgi z gospodarstwa domowego ,
Tamirko , no to przeprawę z tymi krzepkimi klientami miałaś i to na wesoło , ty ze swoim super humorem zawsze sobie poradzisz , uśmiałam się, jak zwykle ty to pięknie opisujesz , tylko musisz bardzo uważać i brać to na luzie , żeby ciśnienie ci nie skakało ,bo ty masz tą pracę stresującą , a jak te fotele czy już siedzisz na nowym , ???
No biorę się za pracę bo dzień mi minie i nic nie zrobię
Kasiu , no to mnie pogoniłaś do pracy , co sobie zaplanuję to nie zrobię i tak czytając co ty już zrobiłaś to dostałam takiego kopniaka że zaraz zabieram się do pomycia szkła w witrynce ,Kabiny w łazience takiej luksusowej nie mam ,mam zwykłą , już zmieniać nie będę, bo marzy mi się na nowo wanna, ale ten remont mnie przeraża
Agnieszko i ty pracuś wielki , oj młodość to i siła inna i prędkość wielka , u mnie nogi to jakby do tyłu chodziły , czas ucieka a pracy nie widać
Tamirko , no to przeprawę z tymi krzepkimi klientami miałaś i to na wesoło , ty ze swoim super humorem zawsze sobie poradzisz , uśmiałam się, jak zwykle ty to pięknie opisujesz , tylko musisz bardzo uważać i brać to na luzie , żeby ciśnienie ci nie skakało ,bo ty masz tą pracę stresującą , a jak te fotele czy już siedzisz na nowym , ???
No biorę się za pracę bo dzień mi minie i nic nie zrobię
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hejka
A ze mnie pracuś uleciał bo dziś mnie jakieś przeziębienie wzieło i powaliło. Niby nic mi nie jest ale zimno i głowa ciężka że aż boli. Czasem zacznę kichać to końca nie widać i taka ogólnie jestem tylko do łóżka...
Obiad miałam w sumie mielony do usmażenia bo od wczoraj zostawiłam, tylko ziemniaki ugotowałam i gotowe.
I tak się dziś lenię.....
Ciekawe jak porządki u Halinki
A ze mnie pracuś uleciał bo dziś mnie jakieś przeziębienie wzieło i powaliło. Niby nic mi nie jest ale zimno i głowa ciężka że aż boli. Czasem zacznę kichać to końca nie widać i taka ogólnie jestem tylko do łóżka...
Obiad miałam w sumie mielony do usmażenia bo od wczoraj zostawiłam, tylko ziemniaki ugotowałam i gotowe.
I tak się dziś lenię.....
Ciekawe jak porządki u Halinki
- chochlik70
- Super Gaduła
- Posty: 1465
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:29 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hejka
Ja też sprzątam zrywami.
Dziś tylko wyszorowałam piekarnik i wyprasowałam pościel i nic więcej nie robie.
Zaraz zawożę młoda na tańce i wiadomo jak to jest,jak się lata nic się nie zrobi.
Po pochwałach dnia wczorajszego jaki słoneczny dziś jest buro szaro i ponuro.
A i atrakcji u mnie nie brakło mój mąż dogrzewa garaż jak coś robi dewastem i wyobraźcie sobie dziś nie włączone się zapaliło jakieś zwarcie czy coś.
Miałam taka akcję,że szok,przyjedzie śłubny to
Halinko kasa jak woda ucieka,ja pepco lubie mają fajne rzeczy do domu,niezłe ciuchy dla dzieci no ale trzeba uważać bo i szajs się trafi jak wszędzie.
Jutro mam w planach jechać do poprawki
ale nasz ksiądz cwaniak zrobił spowiedź tylko w parafialnym,jak on mnie wkurza swój kościół mam po drodze do roboty a tu muszę w drugi koniec parafii naginać
Aga połóż się i wygrzej
Tamirko znów się uśmiałam tak plastycznie opisałaś ta rodzinkę,że ją ujrzałam a zresztą o takie panny nie trudnio pełno tego na ulicach,czasem się zastanawiam jak to się ubiera albo tyłek wyciera tymi pazurami.
Halinko nawet mi nie mów ja moja nowoczesną kabine przeklinam średnio raz w tygodniu
Mykam małą wywieź
Ja też sprzątam zrywami.
Dziś tylko wyszorowałam piekarnik i wyprasowałam pościel i nic więcej nie robie.
Zaraz zawożę młoda na tańce i wiadomo jak to jest,jak się lata nic się nie zrobi.
Po pochwałach dnia wczorajszego jaki słoneczny dziś jest buro szaro i ponuro.
A i atrakcji u mnie nie brakło mój mąż dogrzewa garaż jak coś robi dewastem i wyobraźcie sobie dziś nie włączone się zapaliło jakieś zwarcie czy coś.
Miałam taka akcję,że szok,przyjedzie śłubny to
Halinko kasa jak woda ucieka,ja pepco lubie mają fajne rzeczy do domu,niezłe ciuchy dla dzieci no ale trzeba uważać bo i szajs się trafi jak wszędzie.
Jutro mam w planach jechać do poprawki
Aga połóż się i wygrzej
Tamirko znów się uśmiałam tak plastycznie opisałaś ta rodzinkę,że ją ujrzałam a zresztą o takie panny nie trudnio pełno tego na ulicach,czasem się zastanawiam jak to się ubiera albo tyłek wyciera tymi pazurami.
Halinko nawet mi nie mów ja moja nowoczesną kabine przeklinam średnio raz w tygodniu
Mykam małą wywieź
Sarkazm mym ojcem,ironia mą matką.Z mym charakterem nie ma tak gładko
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
UF!!!!!! teraz sobie odpoczywam , zrobiłam witrynkę , w sypialni kątki i w toaletce dół -2 szafki , teraz sobie ciut siadłam, późnej zrobię górę na toaletce , a tego jest ful, bo ja tak mam ponastawiane różne kosmetyki , muszę mieć wszystko pod ręką i na widoku
Obiadek zrobiłam taki ekspresowy , ugotowałam ryż i do tego dałam usmażone mięsko zmielone tak jak do gołąbków ,wymieszałam , do tego ogórek i do picia soczek i mąż zadowolony i ja , bo dużo pracy z tym nie było
teraz cierpliwie czekam na kawkę ,może za pół godziny ją dostanę ,bo teraz mój luby łupie orzechy do ciasta świątecznego .
Agnieszko szybko witaminkę C 1000 i do łóżka , bo smutne będą święta leżąc w łóżku
Kasiu , kurcze a co to było z tym ogrzewaczem ???czyżby się zapaliło czy tylko włączyło , trzeba wtyczkę zawsze wyłączać z gniazdka .A czym żeś tak nagrzeszyła że idziesz do poprawki , ????
U nas jakoś w tym roku też tak dziwnie jest bo rekolekcje zaczynają się dopiero w sobotę i są do wtorku , więc spowiedź będzie od niedzieli do wtorku , jakoś to dziwnie , 
Agnieszko szybko witaminkę C 1000 i do łóżka , bo smutne będą święta leżąc w łóżku
Kasiu , kurcze a co to było z tym ogrzewaczem ???czyżby się zapaliło czy tylko włączyło , trzeba wtyczkę zawsze wyłączać z gniazdka .A czym żeś tak nagrzeszyła że idziesz do poprawki , ????
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Ach, raz mi zimno i zakładam na siebie sweter, raz mi gorąco i sweter zdejmuję...
Zrobiłam sobie gorący sok malinowy, ale taki z naszych malin, żaden kupny.
Niby nie jestem chora, już chyba wolałabym mieć jakiś katar czy co to chociaż bym wiedziała co mi jest, a tak to tylko "rozbita" jestem. Głowa raz boli tak że muszę się położyć a raz wcale....
Dobrze, że teściowa mycie okien ma w planie dopiero w poniedziałek bo wiadomo, otwiera się okno czy wychodzi na taras do mycia to i przewieje. A ma padać to i tak okna zachlapie to nie ma sensu teraz myć.
W czwartek będę robić pierogi i ciasto więc muszę mieć siły do czwartku.
Halinko, gratulacje że Ci się udało sprzątnąć, bo wiesz jak to jest z tymi Twoimi planami
I jak nowy laptop się sprawia?
Kasiu, aż strach pomyśleć co by było gdyby się zapaliło gdy w domu nikogo by nie było. Noż przecież cały dom by się spalił. Aż mi ciary przeszły po plecach.
Tamirko, jak tam dzień? Jakieś ciekawe epizody dziś miałaś?
Gosiu, Majka zdrowsza? Widziałam zdjęcia na fb bo już na zdrową wygląda
Zrobiłam sobie gorący sok malinowy, ale taki z naszych malin, żaden kupny.
Niby nie jestem chora, już chyba wolałabym mieć jakiś katar czy co to chociaż bym wiedziała co mi jest, a tak to tylko "rozbita" jestem. Głowa raz boli tak że muszę się położyć a raz wcale....
Dobrze, że teściowa mycie okien ma w planie dopiero w poniedziałek bo wiadomo, otwiera się okno czy wychodzi na taras do mycia to i przewieje. A ma padać to i tak okna zachlapie to nie ma sensu teraz myć.
W czwartek będę robić pierogi i ciasto więc muszę mieć siły do czwartku.
Halinko, gratulacje że Ci się udało sprzątnąć, bo wiesz jak to jest z tymi Twoimi planami
I jak nowy laptop się sprawia?
Kasiu, aż strach pomyśleć co by było gdyby się zapaliło gdy w domu nikogo by nie było. Noż przecież cały dom by się spalił. Aż mi ciary przeszły po plecach.
Tamirko, jak tam dzień? Jakieś ciekawe epizody dziś miałaś?
Gosiu, Majka zdrowsza? Widziałam zdjęcia na fb bo już na zdrową wygląda
- chochlik70
- Super Gaduła
- Posty: 1465
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:29 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Brawo Halinko-dzielna z Ciebie dziewczynka,tyle pracy zrobiłaś.
Jak Twój kręgosłup????
Obiad też prosty i pyszny.
Gosiu ja też widziałam Majunię na fb i powiem Ci że wygląda zjawiskowo ,skąd Ty takie stroje miałaś???
No i te choroby się u was długo ciągną,zdrówka wam życzę
Aga Halinka ma rację zakupić wit c 1000,wydatek ok 5,40 a działa spektakularnie
Histori z zębem nie zazdroszczę,wiem ile to kosztuje nerwóœ i pieniędzy może zapisz się na kasę ,a z Marcelem już byłaś usunąć????
Podziwiam z tym myciem okien w poniedziałek mi by się już nie chciało,a w święta bym zdychała
Jak Twój kręgosłup????
Obiad też prosty i pyszny.
Gosiu ja też widziałam Majunię na fb i powiem Ci że wygląda zjawiskowo ,skąd Ty takie stroje miałaś???
No i te choroby się u was długo ciągną,zdrówka wam życzę
Aga Halinka ma rację zakupić wit c 1000,wydatek ok 5,40 a działa spektakularnie
Histori z zębem nie zazdroszczę,wiem ile to kosztuje nerwóœ i pieniędzy może zapisz się na kasę ,a z Marcelem już byłaś usunąć????
Podziwiam z tym myciem okien w poniedziałek mi by się już nie chciało,a w święta bym zdychała
Sarkazm mym ojcem,ironia mą matką.Z mym charakterem nie ma tak gładko
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Zrobiłam sobie kopytka , założyłam sobie na dwie godziny takie skarpetki z żelem złuszczającym , ciekawa jestem jaki będzie efekt , ponoć po czterech dniach coś się będzie działo ,
Ale wy mnie dziewczynki znacie ,
ja zawsze jak coś sobie zaplanuję to nie zawsze dochodzi to do skutku
, bo ja tak na luziku , pomalutku i do przodu
Kasiu , już dobrze z tym kręgosłupem , ale boję się żeby go znowu nie nadwyrężyć , najważniejsze że ręką mogę już ruszać ,
Agnieszko , no laptop jak na razie fajnie się sprawuje , tylko brakuje mi dużo danych , chociaż coś mam wgrane i czekam na zięcia żeby mi to wytłumaczył co ja tam mam
JA twoje samopoczucie ??? widzisz Kasia też ci radzi tą witaminę C
Tamira coś się nie pokazuje
Kasiu , już dobrze z tym kręgosłupem , ale boję się żeby go znowu nie nadwyrężyć , najważniejsze że ręką mogę już ruszać ,
Agnieszko , no laptop jak na razie fajnie się sprawuje , tylko brakuje mi dużo danych , chociaż coś mam wgrane i czekam na zięcia żeby mi to wytłumaczył co ja tam mam
Tamira coś się nie pokazuje
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Cześć "Kołbietki"..
Dopiero teraz usiadłam. Tfu! ale kłamię! Od dawna siedzę, ale dopiero teraz skończyłam machać rękami. Najpierw musiałam jedeną prezentację dopieścić na cito, a potem szybciutko skończyć szalik dla koleżanki.
Widzę, że bardzo pracowicie dzień Wam minął:-) To właściwie na święta macie prawie wszystko gotowe..
A ja prawie nic...
Dobrze, że chociaż wiem, co przygotować na Wigilię. Teściowa zadzwoniła dzisiaj z nieśmiałym pytaniem w tej kwestii i już mamy ustalone. Telefonicznie i wcale nie musiałam specjalnie do niej lecieć.
Raczej się nie nakucharzę, bo tylko ryby mam do zrobienia. Po grecku, w śmietanie, oleju i w occie. Luzik:-)
Gorzej, że jakieś choróbsko mnie łapie, kicham, prycham, to zimno, to gorąco i dreszcze po mnie latają.
Aga! Trzymaj się jakoś Dziewczynko..
Halinko! mam nadzieję, że nie przeciążyłaś kręgosłupa?
Kasiu! dobrze, że skończyło się na strachu! Słusznie boję się elektryki...
Bardzo się cieszę, że u Gosi zdrowotnie lepiej:-)
W ogólności to mój wtorek wyglądał nad wyraz nieciekawie:
7.40 – Podpisując listę obecności wyraźnie czułam jak powietrze za moimi plecami z każdą sekundą gęstnieje i zaczyna wydawać z siebie coraz bardziej nerwowe piski i pojękiwania.
Chyba było to mocno zaraźliwe, bo popiskiwania i ciche jojczenia udzieliły się również wszystkim jednostkom ludzkim i sprzętom biurowym przebywającym w tejże atmosferze okalającej niewielki w gruncie rzeczy kawałek podłogi.
W pierwszej chwili pomyślałam, że ma to związek z moim zaginionym onegdaj wnioskiem urlopowym, który wcięło skutecznie i nieodwołalnie, lub też innym nie mniej ważnym dokumentem, bo panienki w sekretariacie mają burdel nieziemski i gubienie różnych dokumentów stanowi niejako normę i wyznacznik ich pracy.
Dwie chwile później okazało się, że wcale nie o mój urlop chodzi, a o sprawy dużo ważniejsze, bo Młody wypadł z gabinetu Szefowej na ostrym wizgu i poślizgu białą pianę z ust swych korali tocząc wokół bez żadnej kontroli i zastanowienia.
Z jego chaotycznych wypowiedzi zrozumiałam tylko, że właśnie szlag trafił psa, budę i pięć metrów nowego łańcucha i Młody zamiast wespół zespół tarzać się ze mną w projektach systemowych został oddelegowany gdzieś tam na koniec powiatu , a cały ten systemowo- projektowy syf spada na mnie i łeb mój siwy krótko strzyżony, bo konspekty mają być gotowe na jutro i nie ma zmiłuj!
Więc mogę sobie robić co chcę ale on wyjeżdża świecić oczami na bliżej nieskonkretyzowanej konferencji dotyczącej wpływu przyrostu naturalnego na coś tam…
Twardo postanowiłam, że nie będę się denerwować….przyrostem zwłaszcza…niechby i naturalnym. Nie mój przyrost, nie moje pchły…tfu! potomstwo!
7.50 – zimowego chałata z grzbietu zdjąć nie zdążyłam, a już telefon rozdzwonił się natarczywie…. Na szczęście klient rzeczowy i niezbyt marudny. No, to mam jeszcze chwilę do rozpoczęcia właściwych godzin swojego urzędowania, więc zdążę wypić kawę, myśli i uczucia odrobinę uładzić oraz z grubsza nakreślić nowy „gry plan” na dzisiejszy dzień skoro Szefowa była łaskawa wywrócić dotychczasowy na nice i do góry nogami.
Czajnik zaszumiał, kawa zapachniała rozkosznie, a w otwartych drzwiach stanęła nobliwie wyglądająca pani, która nie mówiąc ani dzień dobry ani pocałuj mnie w dupę energicznie usiadła na krześle i pizgnęła mi jakimś wyśmodruchanym papierem po oczach…..
Acha!…pani chce tylko wiedzieć, jakie prawa i przywileje ma osoba niepełnosprawna…
Hmm.. może być ciężko, bo u pani na orzeczeniu jak byk 02-P tłustym drukiem wypisane…
No, nic.. będziemy mówić wolno, dokładnie i dużymi literami…
8.20 – ciągle tłumaczę i wyjaśniam różne rzeczy nobliwie wyglądającej pani, która z każdym moim słowem zaczyna wyglądać coraz mniej nobliwie, a coraz bardziej jędzowato…
Dzwoni telefon… chwila wytchnienia od nobliwej jędzy, ale telefoniczny interesant okazuje się być naszym dyżurnym pieniaczem i tym razem oberwałam za Urząd Marszałkowski czy też może wojewódzki..?
Drzwi otwierają się z hukiem i na moim biurku ląduje pojemnik z moczem z impetem umieszczony przez jakiegoś młodego chłoptasia, który absolutnie ignorując starszą panią obwieścił radośnie:
-No, to jestem na te badania…
- lekarz medycyny pracy, po drugiej stronie ulicy, schodami do góry…- odruchowo wypowiadam formułkę zakodowaną we mnie na amen
- a to kurwa nie tu? – młodzieniec rozejrzał się wokół lekko tylko speszony
- nie, kurwa! Nie tu! Nie widzisz suczy synu……….. wyp……laj - tak oto nobliwa jędza subtelnie pouczyła młodzieniaszka o zaistniałej pomyłce…
Dzwoni telefon…. Jędza na moich oczach przemienia się w rozjuszoną harpię….
- pani! A w dupę se wsadź takie orzeczenie, żebym nawet na bana ulgi nie miała?!To po kutasa ludziom głowę zawracacie, jak nic z tego nie ma?
Na moją uwagę, że przecież wniosek na orzeczenie stopnia niepełnosprawności składa się dobrowolnie i żadnego przymusu tu nie ma, ręka harpii uzbrojona w ortopedyczną laskę zaczęła kręcić młynki niepokojąco blisko mojej głowy…
Spokój i luzik w ramionkach:-)
Dzwoni teściowa i pyta czy dzisiaj do niej przyjdę
- przyjdę jutro
- a dlaczego nie dzisiaj? – Babusia zaczyna marudzić – o Wigilii trzeba pogadać
Nie, nie będę się denerwować……
9.40 – zimna kawa nie jest zła…dzwoni Szefowa z pytaniem czy już coś tam mam w wiadomej sprawie. Różne cusie mam ale akurat temat najbardziej ją interesujący jest jeszcze dziewiczo niepokalany i ciągle leży odłogiem…
Następny klient, tym razem z wnioskiem na AS-a. Dobra! Załatwi się chłopaczka w trymiga i będę mogła spokojnie zająć się systemowym wrzodem na tyłku.
Z niepokojem patrzę na zegarek, czas leci, a chłopaczek ciągle prezentuje czoło myślą nieskażone i bezdenną pustkę w ślicznych oczętach
- czy pan czytał ten wniosek?
- a jakże! Czytałem!
- a ze zrozumieniem?
- z czym?! – zdumienie chłopaczka wcale nie było udawane…
Dzwoni pan Kier i już zaraz, natychmiast mam mu przygotować statystykę za III półrocze…Jasne! zadzieram kiecę i lecę ze statystyką w zębach i w radosnych podrygach!
W otwartych drzwiach grupa robotników z kwitami w dłoniach:
- lekarz medycyny pracy po drugiej stronie ulicy, schodami do góry….- wewnętrzna taśma uruchamia się samoczynnie
Dzwoni teść:
- przyjdziesz dzisiaj do babci?
- nie!
- dlaczego nie? – teraz dziadek zaczyna marudzić…
Ciągle jestem spokojna…..
10.40 – dwie babeczki i jeden facet załatwieni ekspresowo! Kilka telefonów w granicach normy i nawet zrobiłam wstępny zarys kalendarium na przyszły rok. Pochylona nad papierami kątem oka widzę jak otwierają się drzwi i owłosiona męska ręka dzierżąca słoik z uryną zbliża się do mojego biurka…
- do lekarza na druga stronę ulicy, schodami do góry….
Chyba zrobię sobie kawę…dzwoni pan Kier w sprawie statystyki. Twardo stanęłam całą ławicą okoni, niech stażystka przyjdzie i grzebie w cyferkach, ja mam tylko dwie ręce, a właściwie to jedną sprawną i coraz bardziej bolący łeb i drzwi mi się tu nie zamykają, a telefon dzwoni jak wściekły...
- a Młody gdzie jest? – nie ma to jak sprawny przepływ informacji w firmie
- na ryby pojechał! I w przyrostach naturalnych grzebie !
Szurnięcie drzwiami:
- lekarz po drugiej stronie ulicy, schodami do góry….
Telefon….
Klient….
Telefon…telefon…klient…
- lekarz po drugiej stronie ….
Telefon…klient… schodami do góry…klient….telefon…klient…
Dzwoni szwagierka z pytaniem czy przyjdę dzisiaj do teściowej…..delikatnie wyłączam komórkę…
Nie denerwuję się nic, a nic….
11.25 – wykonuję telefon do Szefowej z uprzejmą informacją, że o ile cały ten systemowo-projektowy miszmasz ma być gotowy na przedwczoraj, to wywieszam kartkę, że „jezdem w terenie” i zamykam budę na cztery spusty . Szefowa wyraża niechętną zgodę i w rewanżu dokłada małe „conieco” do zrobienia oczywiście na cito..
Żadnego zdenerwowania, kamienna maska i spokój….spokój…spokój….
14.05 – przez ponad dwie godziny z jęzorem na brodzie i obłędem w oku zmuszałam swój rozumek do intensywnego pomyślunku, co wcale łatwe nie było jako, że w te unijne bierki i klocki aż tak dobra nie jestem. To raczej działka Młodego, a ja tak bardziej od logistyki, grafiki, upiększania i czarnej roboty. W tak zwanym międzyczasie odebrałam kilka „dopingujących” telefonów od „naczalstwa”, a kiedy dumna oraz blada postawiłam już ostatnią kropkę, wypieściłam wszystkie przecinki, marginesy i nawiasy zadzwonił telefon:
- wiesz…. nie musisz się tak z tym spieszyć…terminy się nam pomyliły….mamy jeszcze czas….- głos w słuchawce ociekał miodem fałszywego żalu i niechcianych przeprosin....
o żesz nać urwana! Chyba się zirytowałam. W dodatku tuż przed 15.00 dostałam pracę domową, w sensie zrobienia prezentacji, ale to już pryszcz!
Ot, taki zwykły, do bólu nudny dzień..
Dopiero teraz usiadłam. Tfu! ale kłamię! Od dawna siedzę, ale dopiero teraz skończyłam machać rękami. Najpierw musiałam jedeną prezentację dopieścić na cito, a potem szybciutko skończyć szalik dla koleżanki.
Widzę, że bardzo pracowicie dzień Wam minął:-) To właściwie na święta macie prawie wszystko gotowe..
Dobrze, że chociaż wiem, co przygotować na Wigilię. Teściowa zadzwoniła dzisiaj z nieśmiałym pytaniem w tej kwestii i już mamy ustalone. Telefonicznie i wcale nie musiałam specjalnie do niej lecieć.
Gorzej, że jakieś choróbsko mnie łapie, kicham, prycham, to zimno, to gorąco i dreszcze po mnie latają.
Aga! Trzymaj się jakoś Dziewczynko..
Halinko! mam nadzieję, że nie przeciążyłaś kręgosłupa?
Kasiu! dobrze, że skończyło się na strachu! Słusznie boję się elektryki...
Bardzo się cieszę, że u Gosi zdrowotnie lepiej:-)
W ogólności to mój wtorek wyglądał nad wyraz nieciekawie:
7.40 – Podpisując listę obecności wyraźnie czułam jak powietrze za moimi plecami z każdą sekundą gęstnieje i zaczyna wydawać z siebie coraz bardziej nerwowe piski i pojękiwania.
Chyba było to mocno zaraźliwe, bo popiskiwania i ciche jojczenia udzieliły się również wszystkim jednostkom ludzkim i sprzętom biurowym przebywającym w tejże atmosferze okalającej niewielki w gruncie rzeczy kawałek podłogi.
W pierwszej chwili pomyślałam, że ma to związek z moim zaginionym onegdaj wnioskiem urlopowym, który wcięło skutecznie i nieodwołalnie, lub też innym nie mniej ważnym dokumentem, bo panienki w sekretariacie mają burdel nieziemski i gubienie różnych dokumentów stanowi niejako normę i wyznacznik ich pracy.
Dwie chwile później okazało się, że wcale nie o mój urlop chodzi, a o sprawy dużo ważniejsze, bo Młody wypadł z gabinetu Szefowej na ostrym wizgu i poślizgu białą pianę z ust swych korali tocząc wokół bez żadnej kontroli i zastanowienia.
Z jego chaotycznych wypowiedzi zrozumiałam tylko, że właśnie szlag trafił psa, budę i pięć metrów nowego łańcucha i Młody zamiast wespół zespół tarzać się ze mną w projektach systemowych został oddelegowany gdzieś tam na koniec powiatu , a cały ten systemowo- projektowy syf spada na mnie i łeb mój siwy krótko strzyżony, bo konspekty mają być gotowe na jutro i nie ma zmiłuj!
Więc mogę sobie robić co chcę ale on wyjeżdża świecić oczami na bliżej nieskonkretyzowanej konferencji dotyczącej wpływu przyrostu naturalnego na coś tam…
Twardo postanowiłam, że nie będę się denerwować….przyrostem zwłaszcza…niechby i naturalnym. Nie mój przyrost, nie moje pchły…tfu! potomstwo!
7.50 – zimowego chałata z grzbietu zdjąć nie zdążyłam, a już telefon rozdzwonił się natarczywie…. Na szczęście klient rzeczowy i niezbyt marudny. No, to mam jeszcze chwilę do rozpoczęcia właściwych godzin swojego urzędowania, więc zdążę wypić kawę, myśli i uczucia odrobinę uładzić oraz z grubsza nakreślić nowy „gry plan” na dzisiejszy dzień skoro Szefowa była łaskawa wywrócić dotychczasowy na nice i do góry nogami.
Czajnik zaszumiał, kawa zapachniała rozkosznie, a w otwartych drzwiach stanęła nobliwie wyglądająca pani, która nie mówiąc ani dzień dobry ani pocałuj mnie w dupę energicznie usiadła na krześle i pizgnęła mi jakimś wyśmodruchanym papierem po oczach…..
Acha!…pani chce tylko wiedzieć, jakie prawa i przywileje ma osoba niepełnosprawna…
Hmm.. może być ciężko, bo u pani na orzeczeniu jak byk 02-P tłustym drukiem wypisane…
No, nic.. będziemy mówić wolno, dokładnie i dużymi literami…
8.20 – ciągle tłumaczę i wyjaśniam różne rzeczy nobliwie wyglądającej pani, która z każdym moim słowem zaczyna wyglądać coraz mniej nobliwie, a coraz bardziej jędzowato…
Dzwoni telefon… chwila wytchnienia od nobliwej jędzy, ale telefoniczny interesant okazuje się być naszym dyżurnym pieniaczem i tym razem oberwałam za Urząd Marszałkowski czy też może wojewódzki..?
Drzwi otwierają się z hukiem i na moim biurku ląduje pojemnik z moczem z impetem umieszczony przez jakiegoś młodego chłoptasia, który absolutnie ignorując starszą panią obwieścił radośnie:
-No, to jestem na te badania…
- lekarz medycyny pracy, po drugiej stronie ulicy, schodami do góry…- odruchowo wypowiadam formułkę zakodowaną we mnie na amen
- a to kurwa nie tu? – młodzieniec rozejrzał się wokół lekko tylko speszony
- nie, kurwa! Nie tu! Nie widzisz suczy synu……….. wyp……laj - tak oto nobliwa jędza subtelnie pouczyła młodzieniaszka o zaistniałej pomyłce…
Dzwoni telefon…. Jędza na moich oczach przemienia się w rozjuszoną harpię….
- pani! A w dupę se wsadź takie orzeczenie, żebym nawet na bana ulgi nie miała?!To po kutasa ludziom głowę zawracacie, jak nic z tego nie ma?
Na moją uwagę, że przecież wniosek na orzeczenie stopnia niepełnosprawności składa się dobrowolnie i żadnego przymusu tu nie ma, ręka harpii uzbrojona w ortopedyczną laskę zaczęła kręcić młynki niepokojąco blisko mojej głowy…
Spokój i luzik w ramionkach:-)
Dzwoni teściowa i pyta czy dzisiaj do niej przyjdę
- przyjdę jutro
- a dlaczego nie dzisiaj? – Babusia zaczyna marudzić – o Wigilii trzeba pogadać
Nie, nie będę się denerwować……
9.40 – zimna kawa nie jest zła…dzwoni Szefowa z pytaniem czy już coś tam mam w wiadomej sprawie. Różne cusie mam ale akurat temat najbardziej ją interesujący jest jeszcze dziewiczo niepokalany i ciągle leży odłogiem…
Następny klient, tym razem z wnioskiem na AS-a. Dobra! Załatwi się chłopaczka w trymiga i będę mogła spokojnie zająć się systemowym wrzodem na tyłku.
Z niepokojem patrzę na zegarek, czas leci, a chłopaczek ciągle prezentuje czoło myślą nieskażone i bezdenną pustkę w ślicznych oczętach
- czy pan czytał ten wniosek?
- a jakże! Czytałem!
- a ze zrozumieniem?
- z czym?! – zdumienie chłopaczka wcale nie było udawane…
Dzwoni pan Kier i już zaraz, natychmiast mam mu przygotować statystykę za III półrocze…Jasne! zadzieram kiecę i lecę ze statystyką w zębach i w radosnych podrygach!
W otwartych drzwiach grupa robotników z kwitami w dłoniach:
- lekarz medycyny pracy po drugiej stronie ulicy, schodami do góry….- wewnętrzna taśma uruchamia się samoczynnie
Dzwoni teść:
- przyjdziesz dzisiaj do babci?
- nie!
- dlaczego nie? – teraz dziadek zaczyna marudzić…
Ciągle jestem spokojna…..
10.40 – dwie babeczki i jeden facet załatwieni ekspresowo! Kilka telefonów w granicach normy i nawet zrobiłam wstępny zarys kalendarium na przyszły rok. Pochylona nad papierami kątem oka widzę jak otwierają się drzwi i owłosiona męska ręka dzierżąca słoik z uryną zbliża się do mojego biurka…
- do lekarza na druga stronę ulicy, schodami do góry….
Chyba zrobię sobie kawę…dzwoni pan Kier w sprawie statystyki. Twardo stanęłam całą ławicą okoni, niech stażystka przyjdzie i grzebie w cyferkach, ja mam tylko dwie ręce, a właściwie to jedną sprawną i coraz bardziej bolący łeb i drzwi mi się tu nie zamykają, a telefon dzwoni jak wściekły...
- a Młody gdzie jest? – nie ma to jak sprawny przepływ informacji w firmie
- na ryby pojechał! I w przyrostach naturalnych grzebie !
Szurnięcie drzwiami:
- lekarz po drugiej stronie ulicy, schodami do góry….
Telefon….
Klient….
Telefon…telefon…klient…
- lekarz po drugiej stronie ….
Telefon…klient… schodami do góry…klient….telefon…klient…
Dzwoni szwagierka z pytaniem czy przyjdę dzisiaj do teściowej…..delikatnie wyłączam komórkę…
Nie denerwuję się nic, a nic….
11.25 – wykonuję telefon do Szefowej z uprzejmą informacją, że o ile cały ten systemowo-projektowy miszmasz ma być gotowy na przedwczoraj, to wywieszam kartkę, że „jezdem w terenie” i zamykam budę na cztery spusty . Szefowa wyraża niechętną zgodę i w rewanżu dokłada małe „conieco” do zrobienia oczywiście na cito..
Żadnego zdenerwowania, kamienna maska i spokój….spokój…spokój….
14.05 – przez ponad dwie godziny z jęzorem na brodzie i obłędem w oku zmuszałam swój rozumek do intensywnego pomyślunku, co wcale łatwe nie było jako, że w te unijne bierki i klocki aż tak dobra nie jestem. To raczej działka Młodego, a ja tak bardziej od logistyki, grafiki, upiększania i czarnej roboty. W tak zwanym międzyczasie odebrałam kilka „dopingujących” telefonów od „naczalstwa”, a kiedy dumna oraz blada postawiłam już ostatnią kropkę, wypieściłam wszystkie przecinki, marginesy i nawiasy zadzwonił telefon:
- wiesz…. nie musisz się tak z tym spieszyć…terminy się nam pomyliły….mamy jeszcze czas….- głos w słuchawce ociekał miodem fałszywego żalu i niechcianych przeprosin....
o żesz nać urwana! Chyba się zirytowałam. W dodatku tuż przed 15.00 dostałam pracę domową, w sensie zrobienia prezentacji, ale to już pryszcz!
Ot, taki zwykły, do bólu nudny dzień..

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
O rany, aż się zmęczyłam wyobrażaniem sobie Tamirki dniem....
masakra... Jak Ty kochana to wytrzymujesz? Cierpliwości zazdroszczę...
Ciebie też choróbsko bierze? Oj chyba u nas na tych Kaszubach jakiś wirus panuje
Kasiu, z Marcelem to mam datę 4 luty do dentysty bo mama Zosi umówiła mnie tam gdzie jej Kamil chodzi i ponoć jest bardzo fajna dentystka, taka dla dzieci. A że dorosłych też leczy to ja będąc w lutym z Marcelem umówię się też do niej.
No to mycie okien to w sumie albo jutro albo w poniedziałek. Bo w czwartek jestem sama a muszę robić pierogi na piątek do szkoły aby były na świeżo. W piątek będą goście,no właściwie to dopiero ok 16-17 ale po sprzątaniu to nie wiem czy jeszcze chciałoby mi się siedzieć z gośćmi. W sobotę to może będę w Gdyni pomóc Justynie, choć jeszcze nic pewnego. No to zostaje poniedziałek ale przecież my dwie jesteśmy to sprawnie pójdzie.
Halinko,no jasne że my z Kasią Cię znamy jak łyse konie
Ja to prawie 4 lata a Kasia nie wiem ile dłuzej.
Skarpetki złuszczające mówisz? Dasz znać jak one działają bo sama jestem ciekawa.
Moje samopoczucie to różnie... są momenty że czuję się jak zdrowa a są momenty kiedy bym się walnęła do łóżka.
A mój mężulek dał mi dziś 3 skrzynki butelek po piwach do sprzedania, dostałam za nie 20zł to kupiłam mu na urodziny bombonierkę i dwie Kasie do ciasta.
Prezent dostanie pod choinkę, czyli ten zestaw woda + dezodorant.
I mówi że w piwnicy są jeszcze skrzynki to muszę do innego sklepu podjechać czy ona chce kupić
A kaska moja 
masakra... Jak Ty kochana to wytrzymujesz? Cierpliwości zazdroszczę...
Ciebie też choróbsko bierze? Oj chyba u nas na tych Kaszubach jakiś wirus panuje
Kasiu, z Marcelem to mam datę 4 luty do dentysty bo mama Zosi umówiła mnie tam gdzie jej Kamil chodzi i ponoć jest bardzo fajna dentystka, taka dla dzieci. A że dorosłych też leczy to ja będąc w lutym z Marcelem umówię się też do niej.
No to mycie okien to w sumie albo jutro albo w poniedziałek. Bo w czwartek jestem sama a muszę robić pierogi na piątek do szkoły aby były na świeżo. W piątek będą goście,no właściwie to dopiero ok 16-17 ale po sprzątaniu to nie wiem czy jeszcze chciałoby mi się siedzieć z gośćmi. W sobotę to może będę w Gdyni pomóc Justynie, choć jeszcze nic pewnego. No to zostaje poniedziałek ale przecież my dwie jesteśmy to sprawnie pójdzie.
Halinko,no jasne że my z Kasią Cię znamy jak łyse konie
Skarpetki złuszczające mówisz? Dasz znać jak one działają bo sama jestem ciekawa.
Moje samopoczucie to różnie... są momenty że czuję się jak zdrowa a są momenty kiedy bym się walnęła do łóżka.
A mój mężulek dał mi dziś 3 skrzynki butelek po piwach do sprzedania, dostałam za nie 20zł to kupiłam mu na urodziny bombonierkę i dwie Kasie do ciasta.
Prezent dostanie pod choinkę, czyli ten zestaw woda + dezodorant.
I mówi że w piwnicy są jeszcze skrzynki to muszę do innego sklepu podjechać czy ona chce kupić
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Dzień dobry w tfu! środę:-)
Imbir+czosnek+ tabcin dały oczekiwany rezultat i mam nadzieję, że tak już pozostanie.
Lecę sprawdzić czy mnie w pracy nie ma, z cichą nadzieją że tym razem środa żadnego numeru nie wywinie..
Słońce świeci jedynie tym, którzy mają podniesioną głowę. (Platon)
Uśmiechniętego dnia!
Imbir+czosnek+ tabcin dały oczekiwany rezultat i mam nadzieję, że tak już pozostanie.
Lecę sprawdzić czy mnie w pracy nie ma, z cichą nadzieją że tym razem środa żadnego numeru nie wywinie..
Słońce świeci jedynie tym, którzy mają podniesioną głowę. (Platon)
Uśmiechniętego dnia!

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hej ją jak zwykle z wyskoku. Przez te dwie operacje leze plackiem tak mam organizm osłabiony.i do tego wredna grypa mnie dopadła katastrofa.mały chodzi do szkoły co raz lepiej mu idzie do tego raz w tyg ma ergoterapie i logopede .w piątek wyjde z domu 1raz od miesiąca strach się bać żeby powietrze mnie nie zabiło świeże pp takim czasie.
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
ej no laski, Majka to już zdrowa jest, od poniedziałku chodzi do szkoły.
Alergisa tylko daje nam w kość, ale tego juz nie uniknę
Stroje z wypozyczalni wziełam
Lecę Małą do szkoły zaprowadzić!
Trzymajcie się!
Alergisa tylko daje nam w kość, ale tego juz nie uniknę
Stroje z wypozyczalni wziełam
Lecę Małą do szkoły zaprowadzić!
Trzymajcie się!
- chochlik70
- Super Gaduła
- Posty: 1465
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:29 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hejka
Wszelki duch pana Boga chwali
Myszka zawitała
i Gosia.
No Mycha ale na tak rzadkie bywanie mogłabyś skrobnąć parę słów więcej.
Bardzo się cieszę,że małemu idzie coraz lepiej i mam nadzieję,że mu się podoba
No te Twoje operacje przerażające,ale już po i będzie lepiej
Gosiu no z alergią trzeba się pogodzić,a odczulacie się???
Stroje super
Tamirko no toś się wykpiła z prac wigilijnych rybkami,ja musze w necie poszukać może bym jakieś w oleju zrobiła hmmm
a może ma któraś przepis to się podzielcie.
I roszyfrowałam gdzie pracujesz no takie mam wrażenie w Centrum Pomocy Rodzinie???
Należało by chyba dodac w Powiatowym???
Wesoło masz nie powiem,ale praca z ludźmi ma plusy i minusy.
Gdzie wyście się z Agą szlajały kichacie,źle się czujecie podejrzane to podejrzane
Ja dzis poprawkę zaliczyłam.
Niby Halinko mówię sobie po co?? nikogo nie zabiłam,nie kradnę aże pyskata jestem no cóż,jak to mówił taki ksiądz co mnie uczył po co panu Bogu głowę zawracać i tak się na mszy spowiadamy.
No ale siła przyzwyczajenia robi swoje,wjechałam do teściowej na kawkę,pogadałam i poleciałam dalej.
No na pewno wam lżej jak jesteście we dwie,ale i tak podziwiam.
Ja dzis mam w planach zrobienie pierogów i zamrożenie farsze zrobiłam tzn z pieczarek i kapustę z grzybami ,tylko jeszcze śliwki w rumie się moczą

No i na roraty
Aga dobra żona z Ciebie,rozpieszczasz męża.
Długi termin do dentysty ale niestety tak jest.
Do Juli do szkoły na wigilię słodycze + owoce
A u młodego się składali po 3 zł uffff cdn
Nie pamiętam ile znam Halinkę z 5lat
Wszelki duch pana Boga chwali
No Mycha ale na tak rzadkie bywanie mogłabyś skrobnąć parę słów więcej.
Bardzo się cieszę,że małemu idzie coraz lepiej i mam nadzieję,że mu się podoba
No te Twoje operacje przerażające,ale już po i będzie lepiej
Gosiu no z alergią trzeba się pogodzić,a odczulacie się???
Stroje super
Tamirko no toś się wykpiła z prac wigilijnych rybkami,ja musze w necie poszukać może bym jakieś w oleju zrobiła hmmm
a może ma któraś przepis to się podzielcie.
I roszyfrowałam gdzie pracujesz no takie mam wrażenie w Centrum Pomocy Rodzinie???
Należało by chyba dodac w Powiatowym???
Wesoło masz nie powiem,ale praca z ludźmi ma plusy i minusy.
Gdzie wyście się z Agą szlajały kichacie,źle się czujecie podejrzane to podejrzane
Ja dzis poprawkę zaliczyłam.
Niby Halinko mówię sobie po co?? nikogo nie zabiłam,nie kradnę aże pyskata jestem no cóż,jak to mówił taki ksiądz co mnie uczył po co panu Bogu głowę zawracać i tak się na mszy spowiadamy.
No ale siła przyzwyczajenia robi swoje,wjechałam do teściowej na kawkę,pogadałam i poleciałam dalej.
No na pewno wam lżej jak jesteście we dwie,ale i tak podziwiam.
Ja dzis mam w planach zrobienie pierogów i zamrożenie farsze zrobiłam tzn z pieczarek i kapustę z grzybami ,tylko jeszcze śliwki w rumie się moczą
No i na roraty
Aga dobra żona z Ciebie,rozpieszczasz męża.
Długi termin do dentysty ale niestety tak jest.
Do Juli do szkoły na wigilię słodycze + owoce
A u młodego się składali po 3 zł uffff cdn
Nie pamiętam ile znam Halinkę z 5lat
Sarkazm mym ojcem,ironia mą matką.Z mym charakterem nie ma tak gładko
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Witam .
Tak od rana łżę jak ćma , popycham robotę pomalutku , bez wysiłku , jestem już prawie na zakończeniu wywracania chałupy , jaki to człowiek durny , ale raz na jakiś czas tak z przyzwyczajenia takie rewolucje się w mieszkaniu robi , wykładam przekładam , przesuwam i tak do wieczora .
Podział obowiązku już jest , ja na wigilię robię tylko rybę , makiełki , i kapustę z fasolką , dzisiaj Ula zrobiła 72 uszka i się jeszcze zastanawia czy to starczy
. Mam zamiar zrobić ciasto makowo- serowe bo coś za mną chodzi smak
Ser zamówię u kobiety więc będzie taki swojski
Martusiu , no wreszcie się pokazałaś , słyszałam że dopadła ciebie choroba , ale chyba już jest dobrze , jak te twoje zęby ??? pisz nam tutaj więcej , jak Tomuś , piszesz że chodzi na ergoterapie a co to takiego jest ??? jak ci się układa w nowym związku , Napisz nam więcej, bo tak nam króciutko napisałaś
Gosiu ,alergia to coś okropnego , chyba zostają tylko leki , bo odczulanie coś daje ??????
Kasiu , jesteś już o poprawce a ja przed ,
ten ksiądz to dobrze prawi ,ale są osoby co chodzą w każdą niedzielę do spowiedzi , też się zastanawiam po co???? a te śliwki to po co moczysz je w rumie ,co to dobrego będziesz robić ???
Agnieszko , jak tam choróbsko wlazło czy wylazło , ???? te skarpetki to ja już raz je robiłam i tak średnio byłam zadowolona ale że wtedy kupiłam dwie pary , to muszę je zużyć , wolę moją frezarkę , daje lepszy wynik .
Tamirko , dzień w pracy masz zaliczony ,dzisiaj motto twoje jest super
, głowę muszę nosić wysoko żeby mieć upragnione słoneczko
jak zdrówko , piszesz że twoja miksturka zadziałała , katar opuścił ciebie 
Martusiu , no wreszcie się pokazałaś , słyszałam że dopadła ciebie choroba , ale chyba już jest dobrze , jak te twoje zęby ??? pisz nam tutaj więcej , jak Tomuś , piszesz że chodzi na ergoterapie a co to takiego jest ??? jak ci się układa w nowym związku , Napisz nam więcej, bo tak nam króciutko napisałaś
Gosiu ,alergia to coś okropnego , chyba zostają tylko leki , bo odczulanie coś daje ??????
Kasiu , jesteś już o poprawce a ja przed ,
Agnieszko , jak tam choróbsko wlazło czy wylazło , ???? te skarpetki to ja już raz je robiłam i tak średnio byłam zadowolona ale że wtedy kupiłam dwie pary , to muszę je zużyć , wolę moją frezarkę , daje lepszy wynik .
Tamirko , dzień w pracy masz zaliczony ,dzisiaj motto twoje jest super
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs i 1 gość