Ale się rozpisałyście...
Już piszę co u lekarza...
Pojechałam chwilę po 15 bo połozna jest o 15 a lekarz o 15.30.
Okazało się że był prędzej i żadnej pacjentki za mną, no ale jak się długo czeka to czasem coś wypadnie albo się nawet zapomni.
Położna sama powiedziała że z bólami to już zaraz mnie przyjmie, tylko pacjentka wyjdzie.
I teraz aż z drugiego końca Polski zobaczycie ten kamień, który mi z serca spadł.
Bo okazało się że wszystko jest w najlepszym porządeczku, wszystko czyste, żadnych torbieli ani nic a ból to po prostu owulacyjny.
Słyszałam, że niektóre kobiety mają owulacje bolesne, mnie nigdy przenigdy nie bolało a jak lekarz żartobliwie stwierdził: sypię się na starość

Może po tej torbieli coś tam się poprzestawiało że teraz boli.
A może ja do tej pory miałam cykle bezowulacyjne i dlatego w ciążę nie zachodziłam?
Spytał czy chcę tabletki anty bo to zahamuje owulację ale ja stwierdziłam, że skoro ból oznacza owulację to może jeszcze mam szansę na zajście w ciążę..... bo jednak mimo wszelakich "przeciw" to jednak chciałabym mieć drugie
dziecko.
No cóż, spróbuję, może akurat.....
Bo jak nie teraz to później już nie będzie....
A zresztą Kasia kiedyś mi powiedziała, że będę miała taką różnicę wiekową w dzieciach jak ona, czyli idealnie by teraz pasowało abym zaszła

W każdym mąć razie bardzo mi ulżyło że to żadna torbiel
