Witam moje księżniczki,
piszę z kabelkiem i tylko zerkam czy nie iskrzy bo wtedy mam stracha.
Mąż się nie boi i go podłacza a jak tylko ja go wezmę na kolana to iskry idą.
Teraz odłożył laptopa na łóżko więc poki tak leży to ja przy nim przykucnęłam w pozycji bardzo niewygodnej ale dostosowuję się do laptopa, aby go nie ruszać.
Już wiecie od Tamirki jaka to wichura u nas, w nocy mnie obudził ten wiatr i zasnąć nie mogłam,spojrzałam na komórkę a to 6.44. Czyli już nie noc a ranek. Ale w końcu dalej zasnęłam i obdziłam się po 9.
Nie wiem jak wstaniemy za tydzień o 7. Już mówię Marcelowi że musimy każdego dnia chodzić ciut szybciej spać ale o dziwo on by siedział dłużej ode mnie.
Tamirko, mnie też głowa boli, to przez te wiatr, chociaż z domu wyszłam tylko tyle co dać ptaszkom jeść do karmnika no ale ciśnienie jest nie tylko na dworze...
Pytałaś o kreację? Ano ja na Święta kupiłam sobie bluzkę u chińczyka, kolor trochę nie mój bo taki niby śliwka a niby wiśnia, coś pomiędzy, przód z podwójnego materiału, wierzch z takiego lejącego i przy dekoldzie tak zwana woda czy fala czy jak to się zwie. Ale ładna, taka i wyjściowa i do
pracy też. Uniwersalna. No a skoro uniwersalna to na Sylwestra też ją ubrałam do spodni. Bo tam panowała taka
moda, wszyscy w spodniach i bluzkach, faceci w koszulach. Tylko dziewczynki wystrojone jak choinki
Halinko, ode mnie też już spóźnione życzenia dla Natalki.
Soczewicy żadnej nie jadamy więc o czarnej nawet nie słyszałam.
Martuś, nie mów że do końca życia będziesz w domu siedzieć w Sylwestra, młoda jesteś to jeszcze się wybawisz. A gdzie ten twój amator? czemu z nim nie spędziłaś Sylwka?
Bierzesz się za siebie w sensie chcesz przytyć? Oj, jak masz w genach szczupłość to będzie to trudne....
Kasiu, miałam do Ciebie pisać na pw ale może Tamirka też w tej sprawie coś wie to się spytam Was na forum.
Bo mój mąż teraz dopiero przez miesiąc miał ubezpieczenie w pracy, te wszystkie chorobowe, zdrowotne itd. i te dobrowolne też. Jest na umowę zlecenie, przedtem nie miał nic odprowadzane.
Czyli ma tylko 31 dni opłacane składki. I on chce iść na chorobowe.
Według mnie to może dopiero po 90 dniach ubezpieczenia czyli w marcu, prawda czy nie?
I kto płaci chorobowe? No dla mnie to przecież firma a on twierdzi że wyczytał w necie że zus.
Mi płacił kiedyś zus bo byłam na chorobowym jak mnie zwolnili (trochę pogmatwane) ale tak wyszło że chorobowe było dłużej niż okres wypowiedzenia i wtedy za 3 dni zus mi płacił a przedtem firma.
Usadowiłam się w miarę wygodnie to Wam opiszę moje perypetie z bankiem.
Otóż musiałam otworzyć nowe konto aby wypłata męża na nie wpływała i to nie mogło być moje konto tylko jego albo wspólne. Na rękę też firma nie daje. (tak apropo Waszych pytań)
Poszukałam w necie, porównałam i wyszło na to, że otworzę w pocztowym bo i u nas poczta jest więc będzie blisko.
1 grudnia złożyłam wniosek przez internet, potem dostałam maila, że mamy podjechać na pocztę podpisać umowę.
9 grudnia podpisaliśmy no i ok.
29 grudnia przyszła wypłata, pojechałam na pocztę a babka mówi że konto mam zablokowane.
Jak to?
Zadzwoniłam na infolinię i okazało się że moja umowa do nich nie dotarła.
Po moich licznych telefonach w końcu złożyłam reklamację w trybie pilnym i okazało się że poczta wysłała umowę bez jednego podpisu i stempelka (poczty oczywiście) i bank odesłał w celu uzupełnienia. A potem poczta zamiast do Bydgoszczy wysłała umowę do Bytomia i było to 17 grudnia. No a wiadomo wtedy Święta więc ta umowa gdzieś krąży po Polsce a oni nie mogą zweryfikować mojej osoby.
Oczywiście do 31 grudnia nic się nie okazało, dopiero wczoraj zadzwoniła do mnie pani z działu reklamacji i powiedziała, żeby było szybciej to żebym podjechała z moją umową do mikrooddziału banku i stamtąd wysłała fax lub skan mojej umowy.
No to my w te pędy z mężem do Lęborka.
A w oddziale pan mówi że brakuje stempelka i podpisu poczty i bez tego mi tej umowy nie przyjmą.
No to my do nas na pocztę i z powrotem do Leborka. To już w sumie 40km.
Pan wysłał, potem dzwoniłam pół dnia na infolinię aż w końcu o 16.30 konto odblokowali. Poczta do 17 więc ja znów w te pędy na pocztę do nas.
Wchodzę na pocztę a ona mówi że prądu nie było i ma wszystko powyłączane i mi pieniedzy nie wypłaci.
Wiecie jak się wkurzyłam? Ona do mnie, że do Lęborka mogę jechać a ja do niej że dziękuję, byłam już dziś dwa razy przez nich a auta na wodę nie mam.
Na to ona do mnie, to może do bankomatu pójdę i wypłacę.
Ja jej odpowiedziałam że nie mam karty.
A ta do mnie że kartę trzeba nosić przy sobie.
Nie macie pojęcia jak ja się wkurzyłam i mówię do niej czy ona nie rozumie że JA NIE MAM KARTY?????
Skoro bank nie otrzymał jeszcze mojej umowy to skąd ja mam mieć ich kartę?
No i debilka pojęła że ja nie posiadam w ogóle karty.
Co za matoł.
Dzwonię do męża a on mówi, trudno, jedź do Lęborka.
No ok, ale była już godzina 16.43 a bank w Leborku też do 17, no nie zdążę choćbym setką jechała, a setką na tych zakrętach nie pojadę. Jeszcze po ciemku i w deszczu.
Zadzwoniłam do tego faceta z Lęborka i uprosiłam go aby zaczekał na mnie, facet się zlitował i czekał.
Myślałam że na zakrętach mnie wywali z drogi, tak pędziłam. Wbiegłam 4 po 17, jego koleżanki już nie było, gdybym nie dzwoniła to by jego już też nie było. Miał już wypisany druczek, tylko podpisałam i do okienka.
Podchodzę do okienka (bo tam poczta niby do 20) a pani mówi że nie ma tyle gotówki w kasie.
Ręce, nogi, mózg na ścianie.....
Poszła do innego okienka i tam pani miała więc zmieniłam okienko i dostałam pieniadze......
Oni na tej infolinii to już mnie chyba wszyscy znali.... co ja miałam wydzwonione, ze 4 razy dziennie i każdemu od nowa weź tłumacz o co chodzi....
A to wszystko wina naszej poczty, gdyby od razu wysłała umowę postęplowaną to byłoby dawno w porządku.
I przez nich musiałam 3 razy do Lęborka jechać, a to 60km w sumie. Ciekawe czy na nich mogłabym złożyć reklamację i otrzymać odszkodowanie.....