Mykam Tamirko do pitów bo mam stos
Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
- chochlik70
- Super Gaduła
- Posty: 1465
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:29 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Mykam Tamirko do pitów bo mam stos
Sarkazm mym ojcem,ironia mą matką.Z mym charakterem nie ma tak gładko
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Agnieszko , coś mi ten tytuł przypomina ,chyba oglądałam film , chyba że mylę , taki przejmujący,
Agatko , moja wnusia miała jakieś takie szabloniki w komputerze , musiała tylko je pokolorować ,
Gosiu , zdróweczko jako tako , można zaakceptować oby nie było gorzej , a u ciebie a tą cukrzycą jak ??
Moniczko , te koktajle to i dla zdrowia i można zaliczyć do odchudzania ,ale ja bym musiała odrzucić ciasto, to bym mogła wagę zgubić bo zamiast kolacji czy śniadania można by było zaliczyć jako posiłek a tak to piję i zaliczam to co niedozwolone
Martusiu , no to dziwne w tym urzędzie , każą ci śledzić przez internet w później już to jest nieaktualne ??/ to taka dla nich przykrywka ,bo już wcześniej mają swoich znajomych a te ogłoszenia niby do wiadomości podane i są już kryci
Kasiu , no to jutro masz dzień stresujący , młodego musisz wyszykować , oj to i dla ciebie jest przeżycie bo pamiętam to po sobie , niby nic a podświadomie wewnątrz coś w człowieku jest .
Małgosiu , już jestem , ja już odpisuje dawno i co kliknę to znowu muszę czekać na furtkę , bo zaczęłam przed Kasią , kliknęłam i nic stoję u drzwi twoich , może teraz już pójdą moje wypociny .
No i znowu furtkę mi zamknięto Kasia się załapała przede mną

Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Hada napisała w VIPie że Cię nie zrozumiała i że Kasia ma napisać do admina. Ale myślę że Kasi na tym nie zależy i nie napisze, ale to już Kasi decyzja.
Nie mów mi o torcie tiramisu bo ja uwielbiam tiramisu!!!!
A wiecie co, dziś po drugim grejfrucie było mi kwaśno i zjadłam jednego cukierka, takiego co miał plynne toffi w środku i po nim było mi tak obrzydliwie słodko,że zaraz pożałowałam że go zjadłam. Ale to dobrze, że mnie od słodyczy odrzuca. Bardzo się z tego cieszę.
Mówisz że film oglądałaś? O kurcze, muszę jutro koniecznie poszukać na necie i też obejrzeć.
Monia, z południa mamy tu dwie dziewczynki a znów ja i Tamirka jesteśmy z północy
Uuuu, pół roku mężatką jesteś
Mi się szykuje 10 rocznica ślubu w kwietniu.
Kasiu, no tak sobie pomyślałam, że czerwony krawat do niebieskiej koszuli to by średnio pasował ale nie chciałam tego "głośno" mówić bo wiesz, gusta są różne
No, ciesz się, że tym razem chłopaka wysyłasz na studniówkę..... No choć dziewczyna też Ci się szykuje za kilkanaście lat więc się za bardzo nie ciesz... Paznokcie, makijaż, fryzjer a najgorszy problem jaką sukienkę wybrać. Choć to wiadomo co za moda będzie wtedy?
Tamirko, no jak już będziesz po tej operacji to zabierzesz mnie ze sobą i pojedziemy do Kasi i Halinki
Tak sobie myślę, Ty masz takie dni pełne wrażeń, czy to dobrych czy gorszych a ja siedzę w domu i jedynych wrażeń dostarcza mi mąż albo teściowa.
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
W skrócie, żeby nie zdradzić całej fabuły
Piękna, wzruszająca, przejmująca książka o miłości w zasadzie, o miłości dziecka do rodzica, i rodzica do dziecka ...
Małgosiu - wypozyczyłam 4 książeczki
- dwa thillery medyczne Tess Gerritsen, i R. Cooka,
a także Lilith Olgi Rudnickiej i Chatę Williama P. Younga.
Pozyczyłam też od kolezanki Opowieść niewiernej, i od tego chyba zacznę
Ponoć jeden wieczór ... zobaczymy
Halinko - u mnie okej, cukrzyca leczona nie dokucza
Martuś - ty wiecznie zabiegana
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
o i znowu czekam na wejście
Gosiu dobrze że pilnujesz cukrzycy bo to paskudztwo , napatrzyłam się w szpitalu na te osoby chorujące .

- MałyTygrysek
- Fajna Kobietka
- Posty: 229
- Rejestracja: czw gru 05, 2013 1:32 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Tamirko, absolutnie nie podważam faktu, że pracę dostałaś dzięki swoim kompetencjom a nie znajomościom. Napisałam jedynie swoje odczucia i to co zaobserwowałam szukając pracy czy też stażu.
Pracuję już w handlu 1,5 roku i bardzo to lubię
Aga, to gratulacje z okazji rocznicy
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Opowiastka o Tomaszku stażyście
Któż z nas nie był stażystą? A jeśli jeszcze nie był, to będzie. Chyba, że zbiegiem szczęśliwych przypadków i wypadków jakimś cudem pominie ten pierwszy szczebel karierowej drabiny i od razu wskoczy na prezesowski tudzież dyrektorski vel kierowniczy stolec.
Mieliśmy w firmie wielu różnych stażystów ale ten ostatni pobił wszelkie możliwe rekordy! Wszystkiego! Sama obecność Onego podnosiła poziom adrenaliny we krwi do wartości zagrażających życiu.
Powiedzmy, że na imię miał Tomaszek, 180 cm wzrostu i czoło myślą nie skażone. Taki wytwór spaczonej cywilizacji - mocny w budowie, odporny na wiedzę, trudny do zapie…….
Jak powszechnie wiadomo stażysta (przynajmniej na początku) funkcjonuje na zasadzie: przynieś, zanieś, podaj, skseruj, etc.,etc. Nie inaczej było z Tomaszkiem z tym, że bardzo szybko zaczął mieć szlabany na wszystko. Zaczęło się od ksero. Miał chłopak skserować dokumenty. Dwustronnie. Rzecz niby prosta ale okazuje się, że nie dla wszystkich. Po zmarnowaniu ryzy papieru i lekkim uszkodzeniu urządzenia zebrałam się w sobie, wzięłam młodziaka za kark i przeprowadziłam drobiazgowe szkolenie.
- Tu wkładasz, tu wychodzi. Odwracasz na drugą stronę, a to co wyszło kładziesz tutaj twarzą do góry i nogami do przodu. Capito?
- Jasne! Przecież to proste! – po czym kolejne pół ryzy wylądowało w koszu z makulaturą, ksero poszło do naprawy, a chłopak dostał dożywotni zakaz zbliżania się do kserokopiarki.
Bodaj po miesiącu Tomaszkowego stażowania do szefostwa zaczęły napływać skargi od klientów, dość dziwne w treści ale zrozumiałe w formie. Okazało się, że „jakiś pan” w rozmowach telefonicznych głupoty ludziom wciska, a przy okazji kwestionuje ich intelekt i tym samym obraża. Na panów u nas nieurodzaj, a w orzecznictwie to już żadnego nie uświadczysz, więc łatwo było zgadnąć kim ów „jakiś pan” jest. Po ostrej rozmowie z szefową stażyście nie wolno było nawet jednym palcem dotknąć telefonów. Służbowych ma się rozumieć.
Z początkiem roku zawsze mamy w robocie urwanie pindla i dodatkowa osoba, chociażby do latania z papierami po piętrach jest nad wyraz pożądana. Poprosiłam Tomaszka żeby zaniósł dokumenty do podpisu kierownikowi i zaraz wracał, bo rzecz jest wyjątkowo pilna, a czas nas goni. Młodzianek ochoczo poderwał wysportowany zadek z obrotowego fotela i poleciał na pierwsze piętro z prędkością niemalże światła. Wrócił jeszcze szybciej ale bez papierów i parafki kierownictwa. Akurat miałam dość upierdliwego klienta, zaraz potem dłuższy czas wisiałam na telefonie i tak zbiegło pół godziny, po czym rozpętało się piekło na ziemi. Szefowa z pianą na ustach, jak bomba w sracz wpadła do naszego pokoju i dostałam taki wygawor, że nie jeden budowlaniec spaliłby się ze wstydu słysząc jej słowa. Ależ pięknie przeklinała! Okazało się, że Tomaszek w drodze do kierownika poczuł zew natury i zboczył do kibelka. Ludzka rzecz, tyle że na parapecie zostawił dokumenty i kompletnie o nich zapomniał. Pech chciał, że chwilę później trafiła tam szefowa (kibelki mamy koedukacyjne!) i od tego momentu chłopczynie na dokumenty nie wolno nawet spojrzeć.
Do czegoś tego stażystę trzeba było jednak wykorzystać i ktoś wpadł na głupi pomysł żeby biegał z korespondencją na pocztę i w ogóle za gońca robił. Nogi ma długie, energię wykazuje, nie można tego puścić na zmarnowanie. No, to wysłali Tomaszka do sądu, starostwa i PZU. Wszystko w jednym tyglu i mnie, osobie starszej od jego matki taki spacer zajął by nie więcej niż pół godziny. Tomcia nie było prawie dwanaście kwadransów. W Wigilię szefowa spuściła tradycyjnie wszystkich ze smyczy już w samo południe, a ja i Krzyś też zgodnie z tradycja dyżurowaliśmy do samego końca. Tomaszek miał pobiec na pocztę i wrócić z książką korespondencji, po czym mógł spadać w siną dal jak i cała reszta personelu. Ale nie wrócił. W poświąteczny piątek okazało się, że nasz bystrzak w ogóle we wtorek na pocztę nie dotarł, bo umyślił sobie, że sprawę załatwi po świętach, a i tak nikt się nie zorientuje. Otóż zorientowali się wszyscy z szefową włącznie, bo w przedświątecznej korespondencji były min. oferty przetargowe i data stempla pocztowego była jakby decydująca. Opiernicz od dyrektorki nie zrobił na Tomaszku większego wrażenia:
- o jej! wielkie mi halo! musiałem przecież prezenty kupić – skomentował zniesmaczony, niedbale wzruszając ramionami. Szlaban na jakiekolwiek wyjścia poza teren firmy był oczywisty.
Koniec końców posadzili Tomaszka u nas. Na stałe. Miał siedzieć i wykonywać tylko BARDZO PROSTE POLECENIA PRZEKAZANE W SPOSÓB BARDZO ZROZUMIAŁY!
Na wszelki wypadek zaprzestałam wydawania jakichkolwiek poleceń ale Młody ciągle pełen wiary w ludzi postanowił oswoić Tomaszka z bindownicą, która jest u nas narzędziem powszechnie stosowanym. Bite dwie godziny cierpliwie oraz dokładnie pokazywał i objaśniał, jak i co należy robić. A co zrobił Tomaszek? Oczywiście wszystko na odwyrtkę , w dodatku dziury po bindowaniu były z każdej możliwej strony. Dobre wychowanie Młodego szlag trafił, a on sam wyszedł trzaskając drzwiami. W ten sposób nawet bindownica wypięła się na stażystę i nie wolno mu było jej dotykać.
Siedział, więc chłopak przed komputerem zawzięcie waląc w klawiaturę, a ja i Młody udawaliśmy, że wcale go w pokoju nie ma. Talenty Tomaszka ogłupiły nas do tego stopnia, że ani Młodemu, ani mnie nie wpadło do łba żeby sprawdzić cóż on z tym komputerem wyczynia. A niby skąd mogliśmy wiedzieć, że Tomaszek zapragnie udoskonalić naszą sieć wewnętrzną i wprowadzi w życie swoje genialne pomysły?! Komputery zaczęły wariować i sukcesywnie odmawiać usług, a nasz informatyk nie wiedział za co chwytać się najpierw! za głowę, czy za serce?
Po tym wszystkim Tomaszek mógł już tylko siedzieć. Najlepiej z założonymi rękami przy pustym biurku. Oddychać było mu wolno. Odzywać się bez pytania już nie.
Od jakiegoś czasu obok mojej drukarki stał talerzyk z mandarynkami ułożonymi w gustowną piramidkę. Każdy, kto próbował poczęstować się owockiem dostawał czule po łapach z prośbą żeby nie marnował mi amunicji. A takową mieć musiałam, bo Tomcio pozbawiony jakichkolwiek obowiązków czas w pracy przeznaczał na spożywanie. Młody był, to i żerty ale cholernik mlaskał przy tym okropnie i siorbał przerażająco. Za pomocą mandarynek oduczyłam szkodnika obrzydliwych zachowań. Na grzeczne uwagi nie reagował. Na mniej grzeczne wzruszał ramionami. No, więc w końcu mu powiedziałam, że jak nie przestanie, to oberwie czymkolwiek, co pierwsze w ręce mi wpadnie. Pierwszy był dziurkacz. Duży i ciężki, na szczęście smarkacz zdążył się uchylić. Pomyślałam, że zabiję szkodną paskudę, a za człowieka pójdę siedzieć, więc przerzuciłam się na mandarynki. Poskutkowało, bo chwalić Boga i dowolną partię celność mam całkiem niezłą, a mandarynki rozbryzg zadowalający. Pewnego dnia Tomaszek przyszedł do mnie i ni mniej, ni więcej zażądał żebym porozmawiała z szefową o przedłużeniu jego stażu. Nie ukrywam, że na początku zamurowało mnie totalnie ale szybko szlag jedwabisty odblokował odpowiednie receptory i poszłoooo..
- ty ćwoku malowany i palcem robiony, złamasie kutany w te i nazad po ściernisku wredną mordą ganiany !&%#@!!?+#@^* !&%#@!!?+#@^* !&%#@!!?+#@^*... po moim trupie, taka twoja nać!- zganiłam smarkula subtelnie i natychmiast zapodałam kierownikowi, że od tej chwili nie biorę odpowiedzialności za żadnego gówniarza, a Tomaszka w szczególności. I niech się modli żeby krew się nie polała, bo nie odpowiadam za siebie. Jeszcze pierwsze słowo z ust mych korali dobrze nie wyleciało, jak Krzyś informatyk przyleciał z takim samym postulatem.
Kierownik miał minę jakby go wszystkie zęby rozbolały, a purpura nasycona emocjami wypełzła mu była natychmiast na twarz. Podobno Tomcio uszczęśliwił i jego, i szefową swoim genialnym pomysłem. Nie omieszkał przy tym dodać, że za przedłużenie stażu „tatuś odpowiednio się odwdzięczy”.
Czy ja napisałam, że tatuś Tomaszka był Przewodniczącym Rady Powiatu?

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
- MałyTygrysek
- Fajna Kobietka
- Posty: 229
- Rejestracja: czw gru 05, 2013 1:32 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Ja właśnie za 40 minut kończę pracę na dziś, jutro znów 12 h
Miłej nocki życzę wszystkim :*
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek

Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Nie no, ja bym chyba gówniarza udusiła,poćwiartowała i wyrzuciła wronom na pożarcie....
A swoją drogą, nadal masz mandarynki na talerzyku?
Halinko, właśnie skończyłam oglądać Kwiaty na poddaszu na necie. Ale bardzo dużo pozmieniali w filmie i jeszcze więcej rzeczy wcale nie pokazali. I matka na końcu wcale nie zginęła, ślub był dużo wcześniej ach i w ogóle dużo, dużo różnic... Na pewno książka dużo bardziej drastyczna. Dla ludzi o mocnych nerwach...
Gosiu, zapiszę sobie tą Poczwarkę i spytam o nią w bibliotece jak skończę części Kwiatów. Dziś mi koleżanka z biblioteki przywiozła 2 i 3 część a ma dla mnie jeszcze odłożone 3 i 4.
W sumie książka zakończyła się tak,że nie powiedziałabym iż będą następne części ale koleżanka mówi że tamte też są wstrząsające.
Monia, nie pamiętam czy pisałaś, jak długo będziesz miała dyżur za koleżankę? Wykończysz się... A co to za sklep, że możesz tak pisać na kompie? (no chyba że korzystasz z telefonu)
Widzisz jak już rozszyfrowujesz nasze nicki
masz rację, Chochlik to Kasia
a następnie Malinka to Halinka
Lobelia to Marta
Tamirka to Małgosia a bacardi to też Gosia dlatego Tamirka została Tamirką żeby się nie myliło.
Avis i mnie już znasz z imion
Słuchajcie, jakbym zaginęła to nie martwcie się, ksiązka może mnie pochłonie. Ale na pewno do Was zajrzę choćby wieczorem.
Jutro obiad robi teściowa bo ja z rybami nie umiem się obchodzić a mąż miał w naszym stawku złapane karpie w sieć i jutro będą na obiad. Tak jak karpii nigdy nie lubiłam tak te są zupełnie inne bo staw wykopany w żwirze więc nie ma tego mułu.
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Mandarynki w pracy miewam, ale nie mam w kogo rzucać skoro Tomaszka brakło..
Idę namówić bolącą głowę na kilka godzin snu, może się uda:-)
Pa! i kolorowych snów!

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: Seksi fleksi czyli rozważania psiapsiółek
Albo obejrzyjcie całość jak macie czas albo przewińcie do ok 32 minuty i wtedy obejrzyjcie do końca
ten solista - tenor to mój kolega, z którym chodziłam 8 lat do jednej klasy w podstawówce a nawet 9 lat bo jeszcze zerówka.
Jego liczna rodzina była bardzo muzykalna (była a może i jest nadal) ale chyba tylko Tomek wzbił się tak wysoko.
Naprawdę jestem tak dumna z niego, że aż musiałam Wam pokazać.
Dostanie się do Filharmonii nie jest łatwą sztuką a co dopiero kariera solowa, którą on właśnie zaczyna. Zobaczcie jaki tam jest ogromny chór a to właśnie on został solistą.
Normalnie duma mnie rozpiera, może za 10,15 lat będzie sławny nie tylko na Polskę ale i na świat jak np Pawarotti? No, tego mu zyczę...
tamirko, tak myślalam że miałabyś w tej pracy w kogo rzucać mandarynkami
Albo jesienią dynie Ci przywiozę i pomogę rzucać
Dobranoc
