Ufff..ledwo żyję..
Czwartek okazał się większą świnią niż środa i dokopał mi z każdej strony. Pomijając pana Kier, który dzisiaj uparł się wykończyć nerwowo Młodego, Szefowa robiła za Pomysłowego Dobromira i dosłownie zasypywała nas swoimi dziwnymi pomysłami. Musi ostra faza klimaksu dopaść ją musiała, bo takich dubów smalonych dawno nie słyszałam! W dodatku uraczyła nas stwierdzeniem, że i tak nie mamy co robić, więc mogę zająć się jej wymysłami i popracować nad koncepcją BION i czymś tam jeszcze. Dokładnie nie wiem, bo jak zwykle w takich razach zmysł słuchu wyłącza mi się automatycznie, a jutro i tak okaże się, że to co dzisiaj ustalone jutro już w połowie będzie nieaktualne, więc na plaster mi takie kwiaty?!
Aaaaa... ksiądz dzisiaj zaszczycił nas swoja obecnością. Po cywilnemu i było śmiesznie, bo wszedł i od razu zaczął od zadka strony tłumaczyć, że on przecież nie pracuje tylko służy. Każdemu, bo Pan go powołał i musi. Młody myślał, że to kolejny klient z 02-P, więc delikatnie próbował dowiedzieć się o co właściwie chodzi i dłuższą chwile gadali jak gęś z prosięciem:-) A jak już wyjaśniło się kto zacz, to księżulo poprawki na wniosku odpowiednie poczynił i dofinansowanie dostanie, chociaż nosem kręcił, że mało! Trudno, więcej mu nie urodzę!
W temacie
pracy w urzędach gminnych i nie tylko zgłaszam stanowczy protest!!!!!!!!!!
Otóż dostałam pracę w podobnym urzędzie, bo wygrałam casting na urzędnika, a nie przez znajomości i chciałam nadmienić, że byłam najstarsza z 23 kandydatów chętnych na to "stanowisko"..
A tak poważnie, to macie dużo racji, wszędzie kliki i koterie, rąsia rąsię myje i trzeba mieć znajomości żeby jakąś sensowną robotę podłapać. U nas tez był taki jeden, któremu tatuś radny staż załatwił. Jak nie zapomnę, to później o tym napiszę.
Aga! to teraz poczytaj "Płatki na wietrze" czyli dalszy ciąg "Kwiatów na poddaszu":-)
"Poczwarkę" polecam, ale uprzedzam że łatwa w odbiorze nie jest..
Kaki dostaniesz w Lidlu i w Biedronce, jest pyszne! A świeży ananas pięknie wspomaga trawienie.
Culagula pisze:
Tamirko, tam racuchy, tam drożdżówki, tam gołąbki..... nie masz wyjścia, musisz zrobić objazd do dziewczynek na te dobroci

...
HA! mnie dwa razy nie mów!

Niech no tylko rozprawię się z bombą pod ciemieniem, to kto wie...kto wie czy w Polskę nie ruszę..
Moniko! to Ty młodziutka jesteś!! I świeża mężatka..

Szczerze powiem, że w handlu nie mogłabym pracować ( a pracowałam prawie rok!) i chociaż tzw. "gadane" mam, to jednak nie czuję tego bluesa..
Marta! Jak będziesz tak dużo chodzić, to jeszcze bardziej zeszczuplejesz i całkiem Cię nie będzie!

Chcesz trochę moich "uchwytów szczęścia"?
Gosiu! pochwal się co wypożyczyłaś?! Ja wczoraj poszalałam i zamówiłam w księgarni internetowej 5 książek i teraz muszę delikatnie Misia o tym poinformować..

Ale jak go znam, to powie: Słońce, a czy ja ci żałuję?
Gusiu! A nie ma tam u was dobrego ginekologa w przychodni?!! Toż to kupa kasy...
A GDZIE HALINKA?????!!!!!