Hejka
Aguś, będzie dobrze, tylko strachu się najecie ale zobaczysz że wszystko skończy się dobrze:) Wierzę w to gorąco
Avis, no teściowa jednak nie pojęła co znaczy "osobne
gotowanie", a może według niej ona robi dla Was dobrze tylko Wy tego nie rozumiecie. Bo znając moją to zaraz by narzekała,że obrywa za jej dobroć.
Halinko, chyba nikt kolędy nie lubi, dla mnie to wizyta bez sensu no bo po co? Tylko po to aby ksiądz po kolędach mógł sobie kupić nowe auto....
U nas to jeszcze oprócz ministrantów chodzi organista i jemu też trzeba dać... paranoja jakaś, dziwię się że jeszcze ludzie się nie zbuntowali.
Nie pamiętam czy Wam opowiadałam jak we wtorek przed Sylwestrem było u nas skubanie kurczaków.
Teście kupili ich chyba ze 100 i tak były zabijane po kilka, bo to teść porozwoził w prezencie gwiazdkowym a to lekarce, a to adwokatowi czy geodecie,no chyba wszystkich znajomych obdarował (a kto "bogatemu" zabroni).
A na ten wtorek to teścia kuzynka chciała ponad 40 bo miała klientów.
Przyjechała szwagierka i dwie takie koleżanki teściowej i wszystkie skubały.
Ja tam ściemniam,nie skubię tylko potem czyszczę z tych "pikli" co zostaną po piórach,no i mycie itd.
I wtedy akurat po deszczach przyszedł mróz, w garażu to robiłyśmy ale i tak zimno było.
Gdy myłam je, cieszyłam się że fajna ciepła woda, że choć trochę można ręce ogrzać, a teściowa jak nie wrzuciła mi kurczaka do baliki, wody były pełno więc wiadomo jak rozprysła no i mi prosto na nogi. Buty mokre, skarpety mokre, spodnie mokre a ja robiłam dalej.
Potem już trzęsłam się z zimna i mąż mówi, żebym poszła do domu obrać ziemniaki na frytki - taki szybki obiad.
Ledwo szłam bo palce u nóg miałam sztywne....
W domu przebrałam się, ubrałam suche skarpetki i podreptałam obierać te ziemniaki.
I wtedy moje stopy zaczęły się ogrzewać, dostały krążenie a ja wyłam z bólu....nigdy w życiu nie czułam takiego bólu,jakby mi ktoś żywym ogniem palił stopy.
Matko, nie wiedziałam co mam robić....
A dziś słyszę jak teść mówi że ta kuzynka dzwoniła i na jutro chce znów ok 40 kurczaków, znów ma kupców...
Mowy nie ma abym ja jutro szła je skubać, choćby mieli mnie siłą zaciągać to nie pójdę!!!!
I najlepsze jest to, że teściowa już dzwoniła do tych dwóch koleżanek a mi ani słowa nie powiedziała, ja po prostu według niej mam być i robić.
A czy mam na czole napisane BIAŁY MURZYN????
Miałam w planach jutro rano zawieźć Marcela na turniej i wrócić rozebrać choinkę i sprzątać ale mowy nie ma, specjalnie zostanę na tym turnieju.
Oni za te 50 kurczaków wzięli grubą kasę a ja ani złotówki nie dostałam.Nie jestem ich służącą czy niewolnikiem żebym się poświęcała dla kogoś, aby ktoś sobie czerpał z tego korzyści. Co z tego, że za te pieniądze kupili nowe kurczaki, co mnie to obchodzi?
Myślą, że będą kupować, sprzedawać, kupować, sprzedawać to niech sobie sami je skubią.
Koleżankom ona da też po 2 kurczaki za to skubanie i one się cieszą a na co mi kurczak skoro mamy wspólną kuchnię? Mam za darmo sobie stopy odmrażać? Absolutnie.
Szkoda, że w tych największych mrozach nie skubała i jej nóg nie odmroziło.
Teraz to tylko śnieg sypie.....