Hejka
Matko, moje mięśnie.....
Nie poddaję się, zaciekle ćwiczę i to nawet dziś byłam 45 minut czyli już zwiększam dawkę....
Na szczęście żadnych poprawin, żadnych gości dzisiaj nie ma i bardzo za to Bogu dziękuję.
W ogóle taka pogoda że aż się dziwię że siłowni mi się chciało. Chociaż jak wracaliśmy z kościoła to słońce wyszło.
A jak kończyłam ćwiczyć to już lekko zaczynało padać.
Ja, jak nie pójdę do południa to potem już się coraz mniej chce....
Kasiu, kurcze, jaka ja naiwna.....
Myślałam, że idzie się do sklepu, tzn do
pracy, no jakieś szkolenie typu obsługa kasy (bo i tak każda inna), jakieś sprawy organizacyjne dotyczące towaru, ale nauka? egzamin? i niby czego masz się uczyć? z czego ten egzamin?
I kurcze 3/4 etatu, czemu oni nigdy nie mogą normalnie zatrudnić? Potem nawet do kuroniówki trzeba dłużej robić i w ogóle lata pracy też inaczej się liczy....
Taaa, o ile Marcel by pomógł przy krojeniu sałatki to mąż? On to albo śpi po pracy, albo gdzieś krąży.
W sobotę jechał po jakąś gumę bo ostatnio jak ten kolega mi naprawiał auto to dzwonił do męża że trzeba ją wymienić no i teraz będę musiała jechać jeszcze raz.
Zresztą on jest przeciwnikiem sałatek, uważa że to sama chemia, trucizna, no ale jakbyście jeszcze nie wiedziały, to on jest najmądrzejszy i wszystko wie najlepiej. Jak mu dziś Marcel powiedział, że papierosy to jest trucizna to odpowiedział, że papierosów się nie je. I weź z nim gadaj.....
Jak to mówią: tylko spokój może nas uratować......
Saszka, no u nas imprez bez liku ale ja najbardziej nie lubię imprez u nas ale nie moich....
Do kogoś lubię chodzić, choć też zależy do kogo, do siebie też lubię zapraszać (najlepiej jakby wtedy teściów nie było w domu), ale nienawidzę jak teście mają imprezę w domu. A w ogóle jak jeszcze tu jakieś duże picie jest.....
Poza tym to mamy w maju bierzmowanie, komunię, w czerwcu 18-tkę, w sierpniu kolejną 18-tkę i wesele i w listopadzie znów 18-tka. To tylko takie o których wiem na pewno, a zawsze jeszcze w toku wyjdą nowe imprezy...
Najgorsze, że wesele i dwie 18-tki to u męża rodzeństwa, w tym wesele chrześniaka... bierzmowanie też jego chrześniaczki.
W tym roku ominą mnie dwie 60-tki moich rodziców, tata ma już za tydzień, kupiłam kartkę i wyślemy życzenia pocztą.
A ja na przekór mojej teściowej zrobię w tym roku urodziny, tylko już myślę kogo zaprosić.... Bo ona zawsze nam mówi: czy trzeba robić co roku urodziny? a ona robi i urodziny i imieniny więc i ja wyprawię urodziny i rocznicę ślubu

Bo akurat rocznica wypada w sobotę a zaraz w poniedziałek są urodziny więc urodziny wyprawię w dniu rocznicy
Tamirko, no faktycznie w tym jednym nie pomyślałaś żeby wziać dla nas autografy.... popraw się białko

Ja z okazji zbliżającego się święta zażyczyłam sobie storczyka, choćby takiego z Lidla za 20zł.... Jak mam dostać od męża i syna po róży to wolę najtańszego storczyka a będę się nim cieszyć długo.
Mam jednego właśnie z Lidla i co chwilę mi kwitnie. Co przekwitnie to już nową łodygę wypuszcza.Teraz właśnie dwa kwiatki opadły, a dwa zakwitły i jeszcze ma 2 pączki. A ja kocham storczyki.... Będę miała swój domek to będę miała ich dużo i na każdym oknie.
Zaglądam do kliwii ale na razie (przynajmniej jedna) nie będzie prędko kwitła bo wzięła się za rozmnażanie i wypuszcza kolejnego młodego..... Matko, gdzie ja je będę trzymać jak je rozsadzę..... Znów będę musiała rozdać.
Halinko, no to taki wiek że chłopcy zamykają się w sobie.... Pamiętam jak mój chrześniak był mały to mu się buzia nie zamykała, normalnie zamęczał swoim gadaniem a jak byliśmy u niego na 18-tce to tak jak Twój Marcinek - milczący, cicho siedział jak mysz pod miotłą. Aż go nie poznawałam..... Co prawda widuję go raz na kilka lat, no ale chyba się mnie nie wstydził

Zdrówka dla Natalki

A jak tam ona w szkole? Dalej tak łobuzuje?
