Saszka, trzymaj się dzielnie...
no wiadomo jak choroba to człowiek jakoś się przygotowuje na najgorsze ale i tak ta śmierć zawsze jest bólem, bo zawsze jednak jest nadzieja że nastąpi cud. Ale jak mówisz ta choroba średnio 3 lata a teść 10 to i tak długo.
No fakt, Emilka tak jak i Marty Roksana próbuje swoich możliwości, na ile się jej pozwoli.
To tak jak kilka dni temu był film I kto to mówi i ten mały zrozumiał że jak zapłacze to dostanie jeść. I tak samo jest z tymi 2-3 latkami. Jak coś mu (w tym przypadku jej) uda się płaczem czy wrzaskiem wywalczyć to wie że już jest górą.
Wiem, przechodziłam to samo
Najlepiej nie zwracać wtedy uwagi na dziecko, wyjść z pokoju, jak się zorientuje że krzykiem nic nie wskóra to szybko przejdzie.
Wiem, że łatwo się mówi a trudniej to zrobić jak się słyszy płacz dziecka ale jak się teraz pozwoli wejść na głowę to co będzie później? I w sklepie awantury bo nie chcesz kupić np drogiej lalki?
O szpitalu powinna szybko zapomnieć, to taki wiek gdzie się szybko zapomina i oby jak najszybciej to nastąpiło,żeby mogła spać spokojnie a przy okazji i Wy.
Co do choroby to widzę że teraz całkiem Cię wzięło, ja już chyba zdrowa, przynajmniej tak się już czuję to teraz przeszło na Ciebie. Mnie wyleczył Gripex max ale on zawsze na mnie działał.
Kuruj się bo chora i jeszcze nieprzespane noce plus dziecko ciągle na uwadze to się wykończysz. Chciałabyś się położyć może w dzień a tu mamo to, mamo tamto...a to obiad a to inne obowiązki domowe...
Agatko, no i sprawa wyjaśniona, bo już się martwiłyśmy że coś nie tak. No chociaż ostatnio już się lepiej czułaś no ale my czujne jesteśmy.
Gosiu, Ty też pieczesz pączki? Ja bym upiekła te z serkiem bo akurat serek mam no ale Marcela nie ma, mąż przywiezie pączki z piekarni, teście jechali do Gdyni więc nie wiadomo kiedy wrócą to komu mam te pączki robić.... Może zrobię w sobotę jak Marcel będzie.
A zresztą na takie domowe idę później do sąsiadki więc dobroci też spróbuję. Bo jednak te domowe to domowe...
Tamirka, Ty kochana nie masz fb to nie wiesz, ale tam piszą że pączki w tłusty czwartek nie mają absolutnie wcale kalorii
Ja czekam na męża i na pączka, no chyba że prędzej sąsiadka zadzwoni że już mam przyjść. Dziś rano tylko kawa i czekam na pączka.
A Wy ile już zjadłyście?
Halinka pewnie piecze a Kasia na pewno ma w pracy od chłopaków tyle że siedzi wściekła bo kuszą...
Nie wiem czy Wam mówiłam, ale jakoś późną jesienią (też znaleźli sobie porę) u nas na stadionie zrobili taką siłownię pod chmurką, o jakiej kiedyś Kasia pisała. I wczoraj Marcela drużyna była na spacerze na tym stadionie i właśnie na tą siłownię poszli.
Ja wiosną też będę tam chodzić z taką fajną koleżanką teściowej. Jak zawiozę Marcela na trening to będę miała godzinę czy 1,5 to sobie tam pójdziemy poćwiczyć. Fajna sprawa




