Hejka

Niespodzianka

Ja dziś u Was w środku dnia

Mam dziś wolne bo na 13 dentysta więc nie opłacało się jechać do
pracy.
Ale za to męża budzik rano jak zwykle mnie obudził więc już od 5.20 nie śpię ale wcale nie jestem śpiąca bo wczoraj szłam spać ok 21. W ogóle czułam się źle i miałam stan podgorączkowy więc ten sen był dla mnie jak zbawienie.
Marcel musiał zrobić morfologię bo co roku robią badania a co pół jeżdżą do lekarza sportowego więc dziś wykorzystałam okazję że jestem w domu i pojechaliśmy na pobranie krwi.
Za ok godzinę pojadę do dentysty, potem jeszcze na gminę muszę skoczyć i do biblioteki książki oddać. W sumie nieprzeczytane, jedna zaczęta ale czuję że to będą flaki z olejem a zresztą 3 części i jak widzę jakie grube plus moje zmęczenie po pracy i zupełny brak ochoty na czytanie... to lepiej je oddam bo i tak dlugo już je trzymam.
Lepiej wypożyczę jedną, cieńszą i z takich na faktach bo takie lubię.... Taką może prędzej przeczytam....
Hada, no szybko mdłosci Ci się zaczynają.... ale może szybciej przejdą. No niestety, takie to "uroki" ciąży ale potem zapomnisz o nich
Niedługo będziesz trzymać Adasia na rękach i czekać na swoje maleństwo

Fajnie, że Adaś i Twój maluszek będą w bardzo podobnym wieku
Halinko, szybko wakacje nad morzem zleciały, co? Super, że pogoda dopisała, dziś u nas się chmurzy, wczoraj w sumie też było pochmurno ale nie padało wcale. Dziś jak na razie też ani kropli.
Ty mówisz, że mi współczujesz, a wiesz, że jest sporo babek takich koło 60-tki? Nawet jedna z wioski obok.... ja się dziwię że one wytrzymują, ale na wsi to też inaczej, wprawione są bo albo na jagody chodzą, albo na truskawki.
Tamirko, matko, weź Ty zmień tą pracę bo się wykończysz psychicznie i fizycznie..... ale męża to masz.... ho, ho... "mówisz i masz"

super
Gosiu, no wiadomo, żeś stęskniona za Mają. Zawsze razem a tu taka rozłąka....
A powiem Wam, moja teściowa jest tak przyzwyczajona do tego, że w domu nie sprząta, że podłoga wygląda jak nie myta ze dwa tygodnie. Owszem, zamiotła, odkurzyła ale myta chyba naprawdę kilka dni nie była.
Zresztą widzę co ona robi dzisiaj..... głównie to siedzi na huśtawce i gada przez telefon, teraz przyszła koleżanka to też siedzą.
Jedne co zrobiła to oberwała bób i go wyłuskała no i obowiązkowo u kur była.
Ja już zrobiłam mięso i sos do obiadu i zamiotłam podłogę bo piachu i okruchów było że ło matko.... wyprałam jedną pralkę, wyprasowałam zaległe...
No kurna, jak będę na swoim to wrócę z pracy i chcąc nie chcąc będę musiała sprzątać i robić wszystko inne ale skoro wiem, że ona siedzi w domu to kurna nie może podłogi umyć???? Czeka na mnie?
Jedno co robi to zmywa po tym co jedzą gdy mnie nie ma ale jak ja wracam to momentalnie wstawia do zlewu i idzie.
Wczoraj była u niej koleżanka, siedziały na dworze, wstały i tak teściowa zostawiła. Ale ja oczywiście palcem w kapciu nie kiwnęłam więc potem sama sprzątała. Niech nie myśli, że sprzątaczka wróciła z pracy i będzie po niej sprzątać.
Co tu taka cisza?
Ja wróciłam już od dentysty, kurcze, wolę zbierać te borówki przez 7 godzin niż 15 minut siedzieć na fotelu z rękami dentystki w ustach. Jeszcze jedna wizyta i wtedy ostatnia już po plombę....
Wypożyczyłam sobie książkę, a właściwie książeczkę, bo 180 stron "Niebo istnieje... naprawdę!" To ponoć zeszłoroczny światowy bestseller. Ano zobaczymy czy będzie fajna...
No i u nas w końcu popadało.... aż powietrze taki inny zapach ma. Długo co prawda nie padało ale zawsze coś....